Trzy tygodnie po bezprecedensowym napływie migrantów do Ceuty sytuacja w hiszpańskiej enklawie w Afryce Północnej nadal pozostaje daleka od normalności. W mieście przebywają tysiące migrantów. Kryzys przeradza się w spór polityczny między Madrytem a Rabatem. – Ten konflikt pozostanie jeszcze długo nierozwiązany i będzie powiązany z tym, jaki rząd jest u władzy w Madrycie – mówi Zero.pl dyplomata Krzysztof Płomiński.

- Kryzys migracyjny przerodził się w kryzys polityczny – Madryt musi jednocześnie opanować sytuację w Ceucie i odpowiedzieć na pytania o rolę Maroka w lipcowym szturmie. – Do kryzysu na taką skalę nie mogłoby dojść bez braku skutecznego działania ze strony władz marokańskich – mówi Zero.pl były ambasador Polski w Iraku Krzysztof Płomiński.
- Granica jest dziś znacznie lepiej chroniona niż pod koniec lipca, co dodatkowo podsyca w Hiszpanii pytania o to, dlaczego 30–31 lipca doszło do masowego przekraczania granicy. Ceuta nie ma jeszcze rozwiązania dla tysięcy osób, które pozostały w enklawie, szczególnie dla nieletnich bez opieki.
- Spór dotyczy nie tylko migracji – w tle pozostaje wieloletni konflikt o status Ceuty i Melilli oraz marokańskie roszczenia terytorialne. – Władze Maroka od lat prowadzą narrację rewizjonizmu historycznego, kwestionowania hiszpańskiego status quo, które ma bardzo długą tradycję i historię – mówi Zero.pl ekspert ds. państw latynoamerykańskich, prof. Stanisław Kosmynka.
- Madryt nie chce otwartego starcia z Rabatem, ponieważ Maroko jest kluczowym partnerem Hiszpanii w kontroli migracji i bezpieczeństwie. – Paradoks polega na tym, że te napięcia nastąpiły w momencie, kiedy stosunki między Hiszpanią a Marokiem są oficjalnie bardzo dobre – mówi w rozmowie z Zero.pl arabista, prof. Jerzy Zdanowski.
Kryzys migracyjny w Ceucie generuje problemy małoletnich. Ośrodki w Ceucie są przepełnione, a część dzieci i nastolatków pozostaje na ulicach lub w prowizorycznych miejscach zakwaterowania. Hiszpański rząd zdecydował właśnie o pilnym przeniesieniu na kontynent ok. 500 szczególnie narażonych małoletnich migrantek. Decyzja jest zwrotem w dotychczasowej polityce Madrytu i ma zmniejszyć presję na niewielkie terytorium Ceuty.
Wielka obława na granicy z Ceutą. Marokańskie służby zatrzymały setki osób
Przemoc seksualna, niepokoje na ulicach
Skala problemu ma również wymiar bezpieczeństwa. W ostatnich tygodniach zgłoszono co najmniej 15 przypadków przemocy seksualnej, przy czym większość ofiar stanowiły osoby małoletnie. Relacje organizacji pomocowych i mediów mówią również o kobietach przebywających w prowizorycznych obozowiskach, które obawiają się napaści i molestowania. W jednym z przepełnionych ośrodków przebywa ok. 700 osób, a kobiety i dzieci należą do grup najbardziej narażonych.
Hiszpańska opozycja oraz część lokalnych władz Ceuty uważa, że tak ogromny napływ ludzi nie mógł nastąpić bez co najmniej czasowego ograniczenia kontroli po marokańskiej stronie granicy. Burmistrz Ceuty Juan Jesús Vivas mówił, że masowe przekroczenie granicy odbywało się co najmniej przy „zachęcaniu lub dopuszczaniu” przez Rabat. – Do kryzysu na taką skalę nie mogłoby dojść bez braku skutecznego działania ze strony władz marokańskich – mówi Zero.pl były ambasador Polski w Iraku Krzysztof Płomiński. – Ten konflikt pozostanie jeszcze długo nierozwiązany i również będzie powiązany z tym, jaki rząd jest u władzy w Madrycie – dodaje.
Maroko „ściśle powiązane z Izraelem”
– W przypadku obecnego rządu, który jest bardzo progresywnym rządem, który ma bardzo złe stosunki z Izraelem i swoją politykę na różnych odcinkach prezentuje, to powoduje dodatkowe napięcia, bo Maroko jest z kolei ściśle powiązane z Izraelem, jest członkiem Porozumień Abrahamowych (Chodzi o normalizację stosunków między Izraelem a Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi, Bahrajnem, Marokiem i Sudanem – red.) i tutaj w różnych sprawach międzynarodowych współpracuje bardzo ściśle z Izraelem i oczywiście ze Stanami Zjednoczonymi, jest jednym z ważnych sojuszników Stanów Zjednoczonych – zauważa były ambasador.
W tle konfliktu migracyjnego znajduje się znacznie starszy spór. Rabat od lat uważa Ceutę i Melillę za terytoria należące do Maroka, podczas gdy Hiszpania traktuje je jako integralną część swojego terytorium. Kryzys migracyjny ponownie wydobył te animozje na powierzchnię. – Władze Maroka od lat prowadzą narrację rewizjonizmu historycznego, kwestionowania hiszpańskiego status quo. Cały kontekst międzynarodowy, o którym rozmawiamy, mógł być odczytany przez Maroko jako impuls do działania, czynnik wzmożenia presji. Ceuta i Melilla znajdują się od kilkuset lat we władaniu Hiszpanii – mówi Zero.pl ekspert ds. państw latynoamerykańskich, prof. Stanisław Kosmynka.
– To jest kwestia również rozważań o charakterze historycznym. Czy jeżeli od kilkuset lat dane terytorium znajduje się pod zwierzchnictwem jednego państwa, to czy uznajemy, że to jest słuszne, etyczne i właściwe, czy kwestionujemy to status quo. Natomiast faktycznie, od kilkuset lat hiszpańskie władanie tu istnieje – dodaje naukowiec z Katedry Studiów Latynoamerykańskich UŁ.
– Maroko patrzy na to zagadnienie zupełnie inaczej, bo uważa, że jest to pozostałość europejskiej obecności kolonialnej w Afryce i podtrzymuje swoje roszczenia do obydwu miast. Przy czym tak a propos możemy powiedzieć, że komuś może się to wydawać dziwne, że część Hiszpanii jest na kontynencie afrykańskim, ale nie jest to jedyny przypadek, bo Turcja również znajduje się na kontynencie azjatycko-europejskim – mówi arabista, prof. Jerzy Zdanowski.
Hiszpania odpowiada Maroku. Ceuta i Melilla „są superhiszpańskie i nietykalne”
Złożone relacje hiszpańsko-marokańskie
Obecny kryzys jest szczególnie istotny dlatego, że Hiszpania przez ostatnie lata starała się budować z Marokiem bardzo bliskie relacje. Współpraca Madrytu z Rabatem obejmuje między innymi handel, bezpieczeństwo oraz kontrolę migracji.
– Te stosunki są bardzo złożone. Z jednej strony Maroko jest ważnym partnerem Hiszpanii, także partnerem w kontekście współpracy antyterrorystycznej, walki z terroryzmem. Mam na myśli ekstremizm dżichadystyczny, salaficki. Natomiast w odniesieniu do Ceuty i Melilli jest antagonistą, adwersarzem Hiszpanii, dlatego że nie uznaje i kwestionuje przynależność miast autonomicznych do Hiszpanii – mówi prof. Stanisław Kosmynka.
– Pamiętam, że w grudniu 2025 r. odbyło się spotkanie marokańsko-hiszpańskie na najwyższym szczeblu, na którym mówiono wręcz o wyjątkowo dobrym okresie we wzajemnych relacjach. Możemy powiedzieć, że obydwa państwa są skazane na współpracę, a jednocześnie istnieje między nimi zasadnicza asymetria interesów – dodaje prof. Jerzy Zdanowski.
Sanchez w ogniu krytyki
Kryzys zaczął również wywoływać konsekwencje na poziomie europejskim. Państwa UE obawiają się, że wydarzenia w Ceucie pokazują słabość zewnętrznej granicy Unii Europejskiej. Hiszpania naciska na europejską solidarność, podczas gdy część państw członkowskich obawia się, że kryzys migracyjny może przenieść się na ich terytoria. Postawa socjalistycznego rządu Pedro Sancheza spotkała się dodatkowo z krytyką opozycyjnej prawicy.
– W 2021 r., w dokumencie o Narodowej Strategii Bezpieczeństwa pojawiły się zapisy o tym, że właśnie Ceuta i Melilla mają bardzo ważne znaczenie strategiczne i wymagają wdrożenia kompleksowych działań. Niewiele od tego czasu jednak zrobiono w tym kontekście i teraz oczywiście w odpowiedzi na ten kryzys zapowiedziano uszczelnienie fortyfikacji, tych zasieków, skierowanie dodatkowych sił policyjnych, wojskowych dla zabezpieczenia terenu. Bez wątpienia ten temat będzie rezonować politycznie i opozycja, zwłaszcza Partia Ludowa i VOX będą, mówiąc potocznie, grzać ten temat bardzo długo – mówi prof. Stanisław Kosmynka.
Prof. Zdanowski w rozmowie z Zero.pl przekonuje, że sytuacja w autonomicznych, będących pod kontrolą Hiszpanii terenach nie powinna wymknąć się spod kontroli. – Trzeba na to patrzeć w ten sposób, że jest to konflikt nierozwiązywalny w danej chwili, ale kontrolowany przez obydwie strony i obie wykazują duże zrozumienie i chęć odpowiedniego, pokojowego zarządzania tym sporem po to, aby nie naruszyć swoich interesów, które są tutaj nadrzędne – mówi arabista.
Krzysztof Płomiński jest zdania, że zagrożenia w kontekście masowej migracji nie są związane z Marokiem. – To jest szerszy problem i jednocześnie w moim przekonaniu odciągający uwagę od ogromnych zagrożeń imigracyjnych, które w dalszym ciągu wiszą nad Europą i są związane zarówno z sytuacją w północnej Afryce – myślę tutaj również o Libii, ale także o Egipcie i na Bliskim Wschodzie, gdzie zarówno konflikt wokół Gazy, Libanu, Syrii, jak również wojna w Zatoce Perskiej powodują coraz głębszą destabilizację – mówi.
– W moim przekonaniu, mówiłem to od samego początku tego konfliktu, wojna w Zatoce może mieć charakter chroniczny i trwać po prostu również bardzo długo i w którymś momencie dojdzie do sytuacji, kiedy zastanie nas ta presja migracyjna, niezależnie od polityki poszczególnych państw – dodaje były ambasador Polski w Iraku.
Obecny kryzys w Ceucie rozpoczął się 30 lipca 2026 r., gdy dziesiątki tysięcy osób z Maroka ruszyły w kierunku hiszpańskiej enklawy, wykorzystując lądową granicę i przeprawę morską. W ciągu dwóch dni do Ceuty przedostało się ponad 70 tys. migrantów, a co najmniej kilkadziesiąt osób zginęło.
Większość migrantów została następnie zawrócona do Maroka, jednak kilka tysięcy nadal pozostaje w mieście, przeciążając lokalną infrastrukturę i system pomocy. Obecnie granica jest znacznie silniej chroniona przez oba państwa, ale spór o odpowiedzialność za wydarzenia z końca lipca oraz przyszłość relacji Madrytu z Rabatem pozostaje nierozwiązany.

