Reklama
Reklama

Reklama

Państwo pomoże użytkownikom Zondacrypto? Minister Żurek nas uspokaja, prawnik sceptyczny

Reklama

Wokół giełdy kryptowalut Zondacrypto pogłębia się chaos i mnożą się pytania. Jakie możliwości ma państwo w zakresie pomocy poszkodowanym? Czy robi wszystko, by tę pomoc zapewnić? A może klienci platformy zostaną ostatecznie pozostawieni sami sobie? Minister sprawiedliwości, Waldemar Żurek, zapewnia portal Zero.pl, że prokuratura działa. Ale prawnik studzi ewentualny nadmierny optymizm.

Growing,Bitcoin,With,A,Smartphone,With,The,Bybit,App,Open.
Afera Zondacrypto (fot. Shutterstock)
  • Liczba poszkodowanych w sprawie Zondacrypto cały czas rośnie. Rośnie też kwota pieniędzy utraconych przez osoby, które zainwestowały w kryptoaktywa za pomocą tej giełdy.
  • Sprawa jest skomplikowana pod względem prawnym - powtarzają politycy. Wskazują na brak nadzoru nad podmiotami takimi jak Zondacrypto i specyfikę rynku kryptoaktywów.
  • – Prokuratura działa – zapewnia Zero.pl minister sprawiedliwości Waldemar Żurek. Ale prawnik kontruje: – Dotychczasowe doświadczenia nie napawają optymizmem.

Reklama

W sprawie Zondacrypto jest mnóstwo okoliczności, które obiektywnie nie ułatwiają rozwiązania problemów użytkowników największej giełdy kryptowalut działającej w Polsce. To m.in. kwestie własności – Zondacrypto należy do estońskiej spółki BB Trade Estonia OÜ, a ta z kolei ma szwajcarskiego akcjonariusza – DIVISIO HOLDING. A zatem Zondacrypto technicznie nie podlega polskiemu prawu.

Giełdy kryptowalut bez nadzoru w Polsce

Do tego na rynku kryptowalut próżno szukać jakiejkolwiek centrali. Kiedy upadnie bank lub SKOK, klientom w Polsce może pomóc Bankowy Fundusz Gwarancyjny, który w ramach procedury gwarancyjnej wypłaca środki zgromadzone na rachunkach deponenta (podstawowy limit to równowartość 100 tys. euro). Jest też Komisja Nadzoru Finansowego, która – jak sama nazwa wskazuje – sprawuje nadzór nad bankami, ubezpieczycielami, SKOK-ami. Ale, niestety, nie nad giełdami kryptowalut.

– Rynek kryptowalut w Polsce jest poza nadzorem Komisji Nadzoru Finansowego – mówi Zero.pl Jacek Barszczewski, rzecznik KNF. – Na gruncie obecnych przepisów prawa, Komisja Nadzoru Finansowego nie jest właściwa, jeśli chodzi o nadzór nad giełdami kryptowalut.


Reklama

Jakie to ma przełożenie na sprawę Zondacrypto? – Zondacrypto nie jest podmiotem nadzorowanym przez KNF, co w praktyce oznacza, że KNF nie posiada uprawnień do monitorowania, kontrolowania czy ograniczania bądź zakazywania jej działalności – tłumaczy nam Jacek Barszczewski. – KNF nie licencjonuje giełd kryptowalut i nie posiada wobec nich prawnych narzędzi nadzorczych.


Reklama

Kij zamiast marchewki. Droga ropa stymuluje sprzedaż aut elektrycznych lepiej niż dopłaty

Prezydenckie weto a sprawa Zondacrypto

Przy okazji warto rozprawić się z jednym mitem – zawetowana przez prezydenta Karola Nawrockiego ustawa o rynku kryptoaktywów nie dałaby KNF możliwości sprawowania nadzoru nad Zondacrypto. Jednym z celów ustawy było zapewnienie, że w Polsce będzie stosowane unijne rozporządzenie MiCA (Markets in Crypto-Assets Regulation). W myśl tego rozporządzenia, firma z licencją MiCA wydaną w jednym kraju UE może działać w całej Unii – bez starania się o dodatkowe zezwolenia. Nadzór nad spółką z licencją MiCA należy zaś do regulatora z kraju rejestracji, a nie z kraju, w którym spółka oferuje swoje usługi klientom.

Gdyby zatem ustawa o rynku kryptoaktywów zaczęła obowiązywać w Polsce, to i tak objęłaby tylko te firmy, które wystąpiłyby o licencję MiCA w Polsce. Zondacrypto nigdy nie składała wniosków o licencję w Polsce, natomiast – jak informował jej prezes, Przemysław Kral – składała takie wnioski w Estonii i na Cyprze. W lipcu 2022 r. otrzymała zaś licencję do prowadzenia działalności we Włoszech.


Reklama

Przepisy są nieubłagane, ale nieubłagane są również liczby: według informacji przekazanych przez Prokuraturę Regionalną w Katowicach, która wszczęła śledztwo w sprawie Zondacrypto, na dzień 17 kwietnia wartość szkód szacowano na nie mniej niż 350 mln zł. Rzecznik śląskiej prokuratury, prok. Michał Binkiewicz, mówił na konferencji prasowej w miniony poniedziałek (20 kwietnia) o kilkuset poszkodowanych, zastrzegając, że ciągle zgłaszają się kolejne osoby.


Reklama

Warto iść na policję i do prokuratury

Z punktu widzenia poszkodowanego to właściwe postępowanie. – W każdym przypadku, jeżeli działania podmiotu noszą znamiona przestępstwa, należy złożyć zawiadomienie do odpowiednich organów ścigania, w tym zakresie właściwe są Policja i Prokuratura – mówi Jacek Barszczewski z KNF.

Co z pensjami Polaków? Nowe dane z polskiego rynku pracy

Tak samo uważa Daniel Kostecki, główny analityk rynków w CMC Markets Polska. Żywo interesuje się on sprawą Zondacrypto jako osoba, która swego czasu inwestowała za pomocą tej giełdy kryptowalut.


Reklama

– Poszkodowanym na pewno doradzałbym, póki strona internetowa jeszcze działa, zalogować się na swoje konta, porobić printscreeny, udokumentować historię swojego inwestowania i zgłaszanie się do prokuratury i UOKiK-u, tak, by dochować wszelkiej staranności i aby nikt później nie miał wątpliwości co do naszego statusu poszkodowanego w tej sprawie.

Daniel Kostecki, CMC Markets Polska


Reklama

Państwo z kolei powinno tutaj działać szybko, tak, aby obywatele mieli poczucie, że mogą liczyć na państwowe organy, jeśli chodzi o pomoc w odzyskaniu utraconych środków – dodaje. – Nie można traktować tej sprawy jak „gorącego kartofla”, należy sięgnąć po dostępne narzędzia, aby zabezpieczyć interes poszkodowanych.

I tu właśnie dochodzimy do kwestii tego, co może, a czego nie może państwo.

Minister Żurek: Prokuratura jest i działa

Według informacji Wirtualnej Polski, prezes Zondacrypto, Przemysław Kral, jest nieuchwytny dla pracowników firmy. Portal ustalił, że Kral od ubiegłego roku posiada izraelski paszport. Niezależnie od tego, czy przebywa on w Izraelu, czy gdzie indziej, może państwo polskie powinno zacząć od wniosku o aresztowanie i wydanie jego osoby, jak również innych osób, które odpowiadały za pieniądze powierzone im przez klientów? Co z działaniami takimi, jak wejście do siedziby firmy i zabezpieczenie istotnych dla postępowania dokumentów?


Reklama


Reklama

Portal Zero.pl zapytał o to ministra sprawiedliwości, Waldemara Żurka. Chcieliśmy dowiedzieć się, co może zrobić państwo, by dać zwykłemu Kowalskiemu poczucie, że to państwo mu pomoże. 

–  Takie narzędzia ma prokuratura. I działa - odpowiedział nam w wiadomości SMS minister Żurek. - Ale wiemy, jak znikają kryptowaluty i jak ciężko to śledzić.

Minister Żurek nie mógł z nami porozmawiać, bo, jak przekazał, uczestniczył dziś w rozprawie w sądzie jako strona. O rozwinięcie tematu poprosiliśmy więc biuro prasowe Ministerstwa Sprawiedliwości. Ono przekazało nam z kolei, że przekazuje nasze pytania do biura prasowego Prokuratury Krajowej (czekamy na odpowiedź).


Reklama

Jakie realne szanse na odzyskanie środków z Zondacrypto?

Z pytaniem o to, kto pomoże (albo raczej: kto jest w stanie pomóc) poszkodowanym w aferze Zondacrypto, zwróciliśmy się też do radcy prawnego Damiana Nartowskiego, partnera w kancelarii WN Legal Wątrobiński Nartowski, który reprezentuje klientów m.in. w sporach z instytucjami finansowymi.


Reklama

– W kontekście wykorzystywania narzędzi, dotychczasowe doświadczenia i to, co mogliśmy obserwować przez lata w różnych aspektach o charakterze międzynarodowym, nie napawa mnie optymizmem, choć mam delikatną nadzieję, że to może ten moment, że podejście się zmieni – mówi mecenas Nartowski.

– Na pewno służby i organy ścigania powinny podjąć działania jak najszybciej, z uwzględnieniem możliwości, które posiadają, prokuratura zwłaszcza z wykorzystaniem współpracy transgranicznej. To nie tylko kwestia zwrócenia się do organów nadzoru, ale także zwrócenia się do zagranicznych organów ścigania o podjęcie działań na miejscu.

Nasz rozmówca dostrzega ważny aspekt, w którym państwo polskie może pomóc obywatelom, którzy stracili swoje aktywa.


Reklama

– Postępowanie karne prowadzone przez Prokuraturę Regionalną w Katowicach może pomóc w sprawach cywilnych – wskazuje. – Organom ścigania powinno być łatwiej zebrać materiały, które poszkodowani (w ramach postępowania karnego nazywani będą pokrzywdzonymi) – po zapoznaniu się z nimi w postępowaniu karnym – mogliby wykorzystywać w próbie dochodzenia roszczeń na ścieżce cywilnej.


Reklama

Damian Nartowski tłumaczy, że może to ułatwić formułowanie roszczeń odszkodowawczych lub roszczeń w ramach tzw. skarg pauliańskich, by odzyskać stracone aktywa, w tym pieniądze. – Wymaga to jednak sprawnego prowadzenia postępowania karnego i zrozumienia dla osób pokrzywdzonych.

Skarga pauliańska ma na celu ochronę wierzyciela w przypadku niewypłacalności dłużnika. Kiedy ten ostatni celowo „ucieka” z majątkiem – np. dokonując darowizny albo sprzedaży tego, co posiada, tak aby stać się niewypłacalnym – pozwala na uznanie tej czynności za nieskuteczną wobec wierzyciela. W tej sytuacji możliwa jest ściągnięcie pieniędzy należnych poszkodowanemu np. z majątku, który został darowany.

 


Reklama

Postępowanie karne potrwa w tym przypadku zapewne kilka lat, zanim złożony zostanie ewentualny akt oskarżenia, nie mówiąc już o skazaniu kogokolwiek – mówi mecenas. – Dlatego ścieżka cywilna staje się bardzo ważna i wydaje się, że może zakończyć się szybciej.


Reklama

Pozywać, ale kogo?

Ale, jak zauważa, pojawią pytania, kogo pozywać. – Opcji dostępnych tu będzie wiele, a prawnicy zastanawiać się będą nad optymalnymi. Pierwszym wyborem mogłaby być oczywiście spółka prowadząca giełdę, ale zapewne można zakładać, że nie ma ona wystarczającego majątku. Postępowanie przeciwko tej spółce to w części sytuacji pierwszy krok, etap w skutecznym dochodzeniu roszczeń względem innych podmiotów, które mogłyby ponosić odpowiedzialność.

Według prawnika, w grę wchodzić mogą też „podmioty, do których transferowane były aktywa przez podmiot prowadzący giełdę, możliwe, że osoby wchodzące w skład organów nadzoru, jeżeli uda się im postawić zarzut nieprawidłowego działania czy nieprawidłowego pełnienia funkcji”. – Nie można również z góry wykluczać odpowiedzialności Skarbu Państwa – to kolejna sytuacja, która – moim zdaniem – nie powinna mieć miejsca, a ciągle takich zdarzeń doświadczamy – zwraca uwagę mec. Nartowski. – Organy państwa przerzucają się odpowiedzialnością, co akurat poszkodowani mogliby wykorzystać.

Prawnik dodaje, że do rozważenia będą kwestie działań organów estońskich i ewentualnych nieprawidłowości po ich stronie. Dawałoby to możliwość pociągnięcia ich do odpowiedzialności. – Tyle że zapewne wymagałoby to działań w Estonii – zaznacza.

– Postępowanie karne to absolutnie minimum. Warto w nim być, ale jeżeli ktoś twardo stąpa po ziemi i realnie myśli o odzyskaniu środków, to powinien myśleć o ścieżce cywilnej, choć i tutaj dochodzenie roszczeń może być długotrwałe, skomplikowane i obarczone dużą niepewnością – konkluduje.


Reklama