Nie milkną echa afery Zondacrypto. Firma zalega z przelewami na kwotę ponad miliona zł na rzecz polskich olimpijczyków. – Na pewno nie odpuszczę tych pieniędzy. Wielu z nas dostało taką obietnicę, wielokrotnie powtarzano ją publicznie, więc nie biorę pod uwagę, by teraz odpuścić – deklaruje w skoczek narciarski Paweł Wąsek.

- Kilkaset osób poszkodowanych, szkody wyrządzone na co najmniej 350 mln zł – takie najnowsze dane prezentuje katowicka prokuratura w aferze Zondacrypto.
- Jedna z największych giełd kryptowalut zalega z wypłatami także polskim sportowcom biorącym udział w ostatnich zimowych Igrzyskach Olimpijskich.
- – Dostałem informację z Zondacrypto, że wszystkie pieniądze trafią na moje konto do końca kwietnia i na razie wierzę w to, że sponsor wywiąże się z obietnicy – twierdzi w rozmowie z WP skoczek Paweł Wąsek.
Mimo rosnących kontrowersji, prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego nie zamierza zrywać umowy sponsorskiej z Zondacrypto. Radosław Piesiewicz podczas konferencji prasowej argumentował, że w chwili podpisania dokumentów PKOl nie miał świadomości o problemach giełdy, a winą za całą sprawę obarczył rząd premiera Donalda Tuska oraz służby.
Przypomnijmy: Zondacrypto jest sponsorem generalnym PKOl od października 2025 r. Z tego tytułu ufundowała m.in. nagrody w tokenach dla polskich sportowców za wyniki z zimowych igrzyskach we Włoszech. Sponsor ma jeszcze wypłacić sportowcom spore kwoty: łącznie 1,38 mln zł zarówno medalistom, jak i zawodnikom, którzy uplasowali się na pozycjach 4-8.
„Jak mogliśmy to przewidzieć?”. PKOl nie zakończy współpracy z Zondacrypto
W tej grupie znalazł się m.in. Paweł Wąsek.
– Jeśli za tydzień pieniędzy nie będzie na koncie, to będę działał w tej sprawie. Jeśli nie otrzymam pieniędzy w zapowiedzianym terminie, to na pewno zadzwonię do prezesa Radosława Piesiewicza i będę oczekiwał dokładniejszych informacji, co zamierza z tym zrobić – mówi srebrny medalista w rozmowie z portalem WP Sportowe Fakty.
Wąsek czeka na 200 tys. zł od Zondacrypto: Robię remont, pieniądze są niezbędne
W przypadku polskiego skoczka chodzi o 200 tys. zł – środki miały zostać przelane z wirtualnego portfela na rachunek bankowy. Obecnie sportowiec otrzymał komunikat, że środki są w „transferze”.
– Nie odpuszczę tych pieniędzy. Wielu z nas dostało taką obietnicę, wielokrotnie powtarzano ją publicznie, więc nie biorę pod uwagę, by teraz odpuścić. Robię teraz generalny remont domu i te pieniądze są mi niezbędne – dodaje Wąsek.
Wątpliwości wokół Zondacrypto z każdym dniem rosną – we wtorek Wirtualna Polska poinformowała, że część pracowników tej giełdy została zwolniona z obowiązków wykonywania pracy, a ich dostępy do firmowych systemów zostały odcięte.
Minister sportu sugeruje dymisję Piesiewicza: Gdyby miał odrobinę honoru
Wcześniej wszyscy członkowie rady nadzorczej spółki BB Trade Estonia OÜ, operującej giełdą Zondacrypto, zrezygnowali ze swoich stanowisk. W oświadczeniu wysłanym mediom utrzymywali, że o problemach platformy dowiedzieli się z polskich mediów.
Tymczasem, wątkiem umowy sponsorskiej PKOl interesuje się minister sportu i turystyki.
– Biorąc pod uwagę te wszystkie sytuacje, to gdyby tylko prezes Radosław Piesiewicz miał odrobinę honoru, o co go nie podejrzewam, powinien podać się do dymisji. Bo to, do czego doprowadził, to jest absolutna katastrofa – ocenił w TVN24 Jakub Rutnicki.
Polityk KO ocenił, że Piesiewicz doprowadził do dramatycznej sytuacji Polski Komitet Olimpijski. – To jest człowiek, który skompromitował tę instytucję. On wykorzystał święty wizerunek sportowca do promocji Zondacrypto – dodał.
