Reklama
Reklama
Reklama

Sondaże zmieniają polityczną układankę. Braun i Morawiecki mogą przesądzić o większości

TYLKO NA

KO pozostaje liderem sondaży, ale obecny układ poparcia nie daje jej gwarancji utrzymania władzy. Po prawej stronie rosną w siłę kolejne ugrupowania, a wynik Grzegorza Brauna i Rozwoju Plus może okazać się kluczowy dla powyborczej arytmetyki. Dr Sergiusz Trzeciak, ekspert marketingu politycznego, w rozmowie z Zero.pl wskazuje, że prawica może zostać zmuszona do wyjątkowo trudnych negocjacji.

pogosg-4
Sergiusz Trzeciak analizuje sondaże. (fot. Shutterstock / Shutterstock)
  • Sierpniowe badania pokazują coraz bardziej rozdrobnioną scenę polityczną, na której o przyszłej większości mogą decydować mniejsze ugrupowania.
  • Szczególne znaczenie ma wynik Konfederacji Korony Polskiej oraz Rozwoju Plus, ponieważ ich obecność lub brak w parlamencie może zasadniczo zmienić podział mandatów.
  • Zdaniem Sergiusza Trzeciaka kluczowe będą kolejne miesiące, wyniki następnych sondaży oraz ewentualne próby łączenia sił przez poszczególne partie.

Najnowsze sierpniowe sondaże pokazują, że KO pozostaje liderem, ale nie ma dziś samodzielnej drogi do większości, a PiS musi mierzyć się z rosnącą konkurencją po prawej stronie. Coraz ważniejszą pozycję zajmują Konfederacja, Rozwój Plus Mateusza Morawieckiego oraz ugrupowanie Grzegorza Brauna, co komplikuje powyborczą arytmetykę.

Kluczowa może okazać się właśnie Konfederacja Korony Polskiej. W jednej z najnowszych symulacji PiS, Konfederacja i Rozwój Plus zdobywają łącznie 224 mandaty, natomiast z ugrupowaniem Brauna – 262. Oznacza to, że przy takim układzie Braun może stać się języczkiem u wagi, a wynik Rozwoju Plus może zdecydować o tym, jak będzie wyglądała prawicowa układanka.

Po drugiej stronie również brakuje wystarczającej większości – KO i Lewica w jednej z symulacji uzyskują łącznie 198 mandatów. Coraz mniej istotne staje się więc samo pytanie o zwycięzcę wyborów, a coraz ważniejsze – kto z kim będzie w stanie zbudować większość.

Reklama
Reklama

Przeczytaj też: „To Ona wysłuchała moich modlitw”. Na Jasnej Górze zobaczyłem Polskę, która wciąż prosi

Ekspert analizuje sondaże

Wyniki sierpniowych sondaży i ostatnie polityczne trendy przeanalizował w rozmowie z Zero.pl dr Sergiusz Trzeciak, ekspert marketingu politycznego i autor książki „Drzewo kampanii wyborczej 2.0 czyli jak wygrać wybory”.

Zapytaliśmy naszego rozmówcę czy ugrupowanie Brauna rzeczywiście może być języczkiem u wagi w tworzeniu przyszłego rządu. W jego ocenie przy takim układzie Konfederacja Korony Polskiej może mieć bardzo duże znaczenie. – W jednej z symulacji daje to 262 mandaty, jeżeli byłaby czwartym ugrupowaniem w takim układzie. Problem polega jednak na tym, że stworzenie koalicji czterech ugrupowań jest bardzo trudne – ocenił.

Oczywiście przy założeniu, że wszyscy chcą ze wszystkimi współpracować, a to jest – jak dodaje Trzeciak – pewien polityczny ideał. – Wyobrażam sobie scenariusz, w którym Braun nie będzie chciał wejść do tak szerokiej koalicji, zwłaszcza jeżeli znajdzie się w niej Rozwój Plus. Do tanga trzeba dwojga, trojga, a w tym przypadku nawet czworga – podkreślił.

Sergiusz Trzeciak zwrócił uwagę, że do tej pory byliśmy przyzwyczajeni do scenariusza, w którym przy wyższym poparciu dla PiS i przy braku Rozwoju Plus PiS z Konfederacją mogłyby mieć niewielką większość. Wtedy Braun niekoniecznie byłby potrzebny. Dodał, że ostatnie sondaże pokazują jednak zupełnie inną układankę.

Reklama
Reklama

Zupełnie inna układanka

– Jeżeli Rozwój Plus utrzymuje poparcie na poziomie 6,5–7 proc., to jest to niewiele powyżej progu wyborczego. Przy ewentualnym spadku nie można wykluczyć scenariusza, w którym ugrupowanie to nie wejdzie do parlamentu. Nawet jeśli jednak wejdzie z wynikiem 5–6 proc., arytmetyka może być niekorzystna zarówno dla PiS, jak i dla Rozwoju Plus – powiedział.

Czytaj także: Skandal w samorządzie lekarskim. Tytoniowy lobbysta powołany na prestiżowe stanowisko

Z jego analizy wyłania obraz sytuacji diametralnie zmienionej. – Jeszcze kilka miesięcy temu mówiliśmy o koalicji dwóch, ewentualnie trzech ugrupowań, przy czym to trzecie być może nie byłoby potrzebne. Dzisiaj widzę możliwość, że jedyną szansą dla prawicy będzie koalicja trzech, a być może nawet czterech ugrupowań. A stworzenie takiej koalicji jest na tym etapie bardzo trudne – zauważył.

Przeczytaj także: Akcja ABW w Warszawie. Zawodnik MMA zatrzymany

Również po drugiej stronie sceny politycznej również pojawiają się problemy. Część potencjalnych ugrupowań koalicyjnych, zgodnie z niektórymi badaniami, nie przekroczyłaby progu wyborczego.

Według Trzeciaka jest to scenariusz Donalda Tuska, polegający na tym, że potencjalni koalicjanci, widząc, że nie są w stanie samodzielnie wejść do parlamentu, będą skazani na szeroką Koalicję Obywatelską „Plus”. Jego zdaniem taka koalicja mogłaby potencjalnie obejmować PSL, a nawet – choć tego scenariusza ekspert nie wyklucza – część Lewicy.

Moim zdaniem Lewica będzie chciała wystartować samodzielnie. Nie jest to dla niej łatwe zadanie, ale jeśli sondaże będą dla niej dobre, czyli na poziomie około 7 proc. lub więcej, będzie miała argumenty, żeby to zrobić. Po stronie centrolewicy bardziej prawdopodobny wydaje mi się scenariusz dwóch, a być może nawet trzech list. Być może PSL będzie chciało połączyć siły z Polską 2050. Takie plany i rozmowy cały czas się pojawiają – analizuje nasz rozmówca.

Reklama
Reklama

PSL w rozkroku

Według Trzeciaka PSL jest w bardzo poważnym rozkroku, a w partii są istotne różnice zdań i część polityków w ogóle nie wyobraża sobie startu z list Koalicji Obywatelskiej. – Z drugiej strony może pojawić się kalkulacja: albo samodzielny start i bardzo duże ryzyko nieprzekroczenia progu, albo wejście w szerszy projekt, który daje większą pewność obecności w parlamencie - powiedział.

Ekspert podkreślił, że komentowanie sondaży ma sens tylko wtedy, kiedy odnosimy się do tego, co stałoby się, gdyby wybory odbyły się teraz. Nie należy traktować ich jako prognozy wyniku za rok. Przez ten czas na politycznej szachownicy wiele się zmieni - przewiduje.

Jego zdaniem może pojawić się nowy twór polityczny, a bardzo prawdopodobny jest również scenariusz, w którym Rozwój Plus będzie szukał szerszej koalicji. Trzeciak wskazał, że pojawiają się różne warianty, choć niektóre, jak ewentualne porozumienie z PSL, uważa za mniej prawdopodobne.

Dopytywany, czy na tej politycznej układance może pojawić się jeszcze Razem, Trzeciak odwołał się do rozmowy z osobą z kierownictwa tej partii, która na krótko przed rozłamem w PiS powiedziała mu, że gdyby do takiego rozłamu doszło, to nawet koalicja z Morawieckim mogłaby wchodzić w grę. – Mówię o tym jednak jako o pojedynczej opinii, a nie o przesądzonym scenariuszu, który wydaje się mało prawdopodobny – zaznaczył.

Reklama
Reklama

Podsumował, że to pokazuje, że tradycyjny podział na prawicę i lewicę przechodzi do lamusa. – Koalicje mogą mieć charakter nie tyle ideologiczny, ile czysto taktyczny. Spoiwem dla Razem i Rozwoju Plus mogłaby być na przykład idea rozwoju, dużych inwestycji państwa czy rozbudowy infrastruktury – dodał.

Co zrobi prezydent?

A w jaki sposób prezydent mógłby wpłynąć na kształt przyszłych sojuszy? Nasz rozmówca antycypuje, że to jest właśnie najbardziej prawdopodobny scenariusz:  prezydent wkracza do gry i w pewnym sensie narzuca model współpracy. – Może pojawić się presja, żeby PiS i Rozwój Plus się porozumiały. Nawet jeżeli oba środowiska nie darzą się sympatią, może się okazać, że wspólna lista będzie dla nich korzystniejsza. Nie wierzę jednak, żeby za sprawą prezydenta powstała jedna lista całej prawicy – skomentował.

Reklama
Reklama

Jednak Trzeciakowi bardziej prawdopodobne wydaje się połączenie PiS z Rozwojem Plus, podczas gdy Konfederacja i Konfederacja Korony Polskiej pójdą jako osobne ugrupowania. -Wtedy mielibyśmy nie czterech, ale trzech graczy. Przy systemie D’Hondta mogłoby to być korzystniejsze rozwiązanie zarówno dla PiS, jak i dla Rozwoju Plus. Czy ten scenariusz się zrealizuje? Moim zdaniem będzie on najbardziej prawdopodobny w sytuacji, w której Rozwój Plus stanie przed dylematem, czy w ogóle ma szansę wejść do parlamentu – dodał.

Według Sergiusza Trzeciaka kluczowe będą kolejne miesiące i kolejne badania. Zwraca uwagę, że niektóre sondaże pokazują już wynik PiS poniżej 20 proc. I nie są to pojedyncze badania. To jest psychologiczna bariera. – Jeżeli ugrupowanie spada do poziomu kilkunastu procent, ewidentnie traci pozycję hegemona w tej grze i niejako zostaje skazane na jakąś formułę porozumienia. Zwłaszcza jeżeli do gry wkracza prezydent – wskazał.

Na koniec zaznaczył, że prezydent ma wpływ na oba środowiska, a oba środowiska chcą z nim dobrze żyć. Jego zdaniem to może być dodatkowy impuls do stworzenia wspólnej listy. Ale ostatecznie wszystko zależy od poziomu poparcia i kolejnych sondaży oraz od tego, jak na nowo zacznie układać się scena polityczna.

Źródło: Zero.pl
Filip Baczkura
Filip BaczkuraDziennikarz
Tagi: sondaże
Reklama
Reklama