
Przed Sądem Okręgowym Warszawa-Praga rozpoczął się proces zawodowego żołnierza, kaprala Rafała R., oskarżonego o usiłowanie zabójstwa młodego mężczyzny przy użyciu maczety. Do zdarzenia doszło w grudniu 2025 r. na terenie Legionowa. Mężczyźnie grozi kara wieloletniego pozbawienia wolności, a prokuratura zarzuca mu działanie z zamiarem ewentualnym.
- W Sądzie Okręgowym Warszawa-Praga ruszył proces kpr. Rafała R. Mężczyzna odpowiada za usiłowanie zabójstwa przy użyciu maczety.
- Zdarzenie miało miejsce 21 grudnia 2025 r. w Legionowie. Poszkodowany 26-latek doznał poważnych ran głowy.
- Oskarżony żołnierz nie przyznaje się do winy. Twierdzi przed sądem, że działał w ramach obrony koniecznej.
Zdarzenie rozegrało się 21 grudnia 2025 r. w godzinach popołudniowych w rejonie ul. Dąbrowskiego w Legionowie. Ulicą przemieszczał się na rowerze kpr. Rafał R. Kiedy zauważył idących pieszo dwóch mężczyzn, zaatakował jednego z nich niebezpiecznym narzędziem. Chwilę po napaści sprawca oddalił się z miejsca zdarzenia, jednak został sprawnie ujęty przez funkcjonariuszy, a następnie tymczasowo aresztowany.
Śledztwo w tej sprawie prowadził Dział do spraw Wojskowych Prokuratury Rejonowej Warszawa-Ursynów. Na początku czerwca prokuratorzy skierowali do sądu akt oskarżenia, który podczas czwartkowego posiedzenia odczytał oficjalnie por. Michał Zduńczyk.
Z ustaleń śledczych wynika, że żołnierz zadał 26-letniemu mężczyźnie cios tylną częścią maczety o długości 48,5 cm w okolice szyi, a następnie uderzył go ostrą krawędzią narzędzia bezpośrednio w głowę. Skutkiem napaści było masywne krwawienie zewnętrzne oraz ciężkie obrażenia ciała powodujące naruszenie czynności narządów na okres trwający dłużej niż siedem dni.
Czytaj też: Śledczy chcą przesłuchać prezydenta. „Zapraszam już dziś”
Żołnierz nie przyznaje się do winy. Biegli mówią o poczytalności
Biegli powołani w toku postępowania ocenili stan poczytalności oskarżonego w chwili popełnienia zarzucanego mu czynu. Z opinii wynika jednoznacznie, że kpr. Rafał R. miał wówczas znacznie ograniczoną zdolność do kierowania swoim postępowaniem, choć zachował pełną zdolność do rozpoznania znaczenia podejmowanych działań.
Podczas czwartkowej rozprawy oskarżony kpr. Rafał R. nie przyznał się do popełnienia zarzucanego mu usiłowania zabójstwa. Złożył przed sądem obszerne wyjaśnienia, przekonując, że powodem zjechania w słabo oświetloną okolicę była nagła awaria roweru. Zgodnie z jego relacją to dwaj nieznani, nietrzeźwi mężczyźni mieli zachowywać się wrogo i zainicjować atak fizyczny.
– To była sytuacja ekstremalna. Działałem w obronie koniecznej – oświadczył oskarżony żołnierz na sali rozpraw. Zapytany przez skład orzekający o cel posiadania w przestrzeni publicznej niemal półmetrowego ostrza wyjaśnił, że jest pasjonatem survivalu i regularnie zabiera maczetę na wyprawy leśne.
Świadek: Wykrzykiwał, a potem zaatakował
Przed sądem stanął również poszkodowany 26-latek. Mężczyzna poinformował, że z powodu doznanych obrażeń neurologicznych nie pamięta dokładnego przebiegu zdarzenia ani samego momentu uderzenia maczetą.
Relację z napaści przedstawił natomiast 48-letni wuj pokrzywdzonego, który towarzyszył mu w drodze do sklepu. Świadek zeznał, że zauważyli mężczyznę z latarką trzymającego w ręku ostrze, który wykrzykiwał w ich stronę niezrozumiałe słowa, a następnie zaatakował jego siostrzeńca.
– Dostał i padł. Był cały zalany krwią. Ja porwałem koszulkę i przyłożyłem mu ją do głowy – relacjonował w sądzie 48-latek. Mężczyzna próbował powstrzymać napastnika i wytrącić mu niebezpieczne narzędzie znalezionym patykiem, jednak wojskowy odjechał na rowerze.
W charakterze świadka zeznawała ponadto matka rannego 26-latka, wskazując na bardzo ciężki stan zdrowia syna tuż po ataku oraz długotrwały proces leczenia. Prowadząca proces sędzia Joanna Zaremba zdecydowała o wyznaczeniu kolejnego terminu rozprawy na 30 października. Wtedy zostaną przesłuchani kolejni wezwani świadkowie.
Może zainteresuje Cię także: