
– Jeżeli miałem wpadki, grupa mnie zostawiała. Jeśli dawałem merytoryczne argumenty, grupa ich nie rozumiała. W pewnym momencie zadecydowałem pójść swoją drogą – powiedział poseł niezrzeszony Marcin Józefaciuk w „Godzinie Zero”. Gość Jacka Prusinowskiego przyznał, że był zawiedziony początkiem politycznej kariery i przyjęciem w klubie Koalicji Obywatelskiej.
- Poseł Marcin Józefaciuk mówił w Kanale Zero o rozczarowaniu współpracą z członkami klubu Koalicji Obywatelskiej. – Jeżeli miałem wpadki, grupa mnie zostawiała. Jeśli dawałem merytoryczne argumenty, grupa ich nie rozumiała – wspominał.
- Józefaciuk zdradził, że jego propozycje przełożenia zaplanowanej na 2027 r. ustawy wprowadzającej dziennik elektroniczny spotkały się z odmową. – Na moje pytanie, czy chodzi o wybory, nagle wszyscy byli zainteresowani czymś na suficie albo podłogą – opowiadał.
- Poseł mówił o swoich planach na najbliższą przyszłość. Zapowiedział zaproponowanie pakietu ustaw wspierających sytuację mężczyzn.
Prowadzący „Godzinę Zero” Jacek Prusinowski zapytał Marcina Józefaciuka, czy przeszedł w ostatnim czasie jakąś ewolucję.
– Wszedłem do Sejmu jako celebryta, nie byłem związany ze światem polityki. Miałem szybką lekcję co mogę zrobić, a czego nie mogę zrobić. Życie dało mi trochę po nosie. Musiałem się nauczyć niektórych rzeczy – odpowiedział poseł.
Zbliżamy się do czerwonej linii. Jeśli rząd zaciśnie pasa, odczujemy to w portfelach
Józefaciuk zawiedziony przyjęciem w klubie KO
– Jeżeli jesteś w grupie, grasz razem z tą grupą. Fajnie jednak, jeśli grupa Cię wspiera – zaczął, mówiąc o swoich początkach w klubie Koalicji Obywatelskiej.
– Jeżeli miałem wpadki, grupa mnie zostawiała. Jeśli dawałem merytoryczne argumenty, grupa ich nie rozumiała. W pewnym momencie zadecydowałem pójść swoją drogą – powiedział.
– Nie do końca zrobiono dobry research na mój temat. Kim jestem, co robię i że nie jestem osobą która się sprzeda – podsumował.
Józefaciuk pyta o wybory. „Nagle wszyscy byli zainteresowani czymś na suficie”
Poseł przyznał, że stara się wrócić do pracy w komisji edukacji. Wciąż nie ma na to zgody jej władz. – To jest dla mnie tak naprawdę bardzo duża fasadowość polityki. Bo chyba na to wychodzi, że nie chodzi do końca o merytorykę – ocenił. Jak wyjaśnił, część kwestii jest „ustalonych z góry, zanim wejdą one do sejmu”.
– Jeżeli ktoś przeszkadza, nieważne czy przeszkadza w sposób merytoryczny czy nie, trzeba się go pozbyć. I tutaj tak jest – podsumował.
Józefaciuk wspomniał, że przy zgłaszaniu nowych inicjatyw, często słyszy w Sejmie, że proponuje nadregulacje.
Jak tłumaczył, proponował w Ministerstwie Edukacji Narodowej przełożenie wprowadzenia ustawy wprowadzającej dziennik elektroniczny. – Zasugerowałem: przełóżcie o rok, wtedy będzie wszystko gotowe i wtedy będzie okej – wspominał. Usłyszał, że ustawa ma wejść w 2027 roku.
– Na moje pytanie, czy chodzi o wybory, nagle wszyscy byli zainteresowani czymś na suficie, albo podłogą – mówił.
Poseł PiS z zarzutami. „Nie znaleźli czasu na przesłuchanie Kacprzyka”
Józefaciuk: MEN nie zajmuje się najważniejszymi sprawami edukacji
Według Marcina Jóżefaciuka, Ministerstwo Edukacji Narodowej „zaczyna niszczyć bardzo mocno edukację domową”. – Ministerstwo ciągle mówi, że to są jakieś tam szkoły pod dachem na strychu. No nie, to są pełnoprawne szkoły, które wspomagają dzieciaki czy młodzież, która jest bardzo specyficzna, która ma pewien problem – tłumaczył.
Jak stwierdził, ministerstwo nie zajmuje się najważniejszymi problemami polskiej szkoły. Wymienił autonomię szkół, stworzenie instytucji rzecznika praw pracowników oświaty i nauczycieli, zmianę karty nauczyciela lub jej likwidację.
– To co powinno się zadziać, to na pewno jest przekazanie większej autonomii szkołom, po drugie stworzenie samorządu nauczycieli. To jest bardzo ważna rzecz, żeby nauczycieli zatrzymać przy pracy i przy zawodzie. Również stworzenie komisji edukacji, która zmieniałaby, badałaby edukację, niezależnie od tego kto będzie przy rządach – mówił.
Polska w edukacyjnej czołówce? Co czwarty uczeń nie zna podstaw matematyki
„Byłem bardzo bliski oddania mandatu poselskiego”
Józefaciuk, pytany o swoje polityczne plany, odpowiedział: – To nigdy nie było na zasadzie czy chcę, czy nie chcę być posłem. To nie ze względu na moją chęć znalazłem się na Wiejskiej – powiedział.
– Nie mówię, że mnie to nie kręci. Nie mówię, że to nie jest fajne – mówił dalej poseł. – Nie mówię też, że kilka razy już nie miałem momentu bardzo dużego zwątpienia, gdzie rzeczywiście byłem bardzo bliski oddania mandatu poselskiego – powiedział.
– Rok temu była sytuacja na tyle newralgiczna i na tyle krytyczna, że było bliżej tego, żebyśmy się dzisiaj nie spotkali, niż kiedykolwiek w moim życiu – wspominał.
Dodał, że w tej chwili widzi sens swojej działalności Zapowiedział, że w najbliższym czasie złoży we wszystkich klubach pakiet ustaw, które będą wspierały sytuację mężczyzn. Dodał, że zawsze może również rzucić politykę i wrócić do szkoły, w której jest na urlopie bezpłatnym.
Między Ewangelią a eksmisją. Historia, która stawia Kościół przed niewygodnymi pytaniami
Nierówne traktowanie mężczyzn
Jacek Prusinowski pytał dalej swojego gościa o jego działalność na rzecz praw mężczyzn. Marcin Józefaciuk przekonywał, że mamy do czynienia z dyskryminacją płciową w wielu obszarach życia. Również dyskryminacją mężczyzn.
– Mamy na przykład dostęp do ginekologa dla kobiet bez skierowania. Dla mężczyzn dostępu do urologa czy do androloga nie ma bez skierowania – powiedział.
Józefaciuk mówił również o postrzeganiu przemocy w społeczeństwie. – Jeżeli mężczyzna pójdzie na policję zgłosić przemoc domową, czasem jest wyśmiewany – powiedział. Wspomniał o problemie z bezdomnością mężczyzn, czy o braku dostępu do ciepłego prysznica w więzieniach.
Pytanie od widza: Czy był sens rezygnować z prac domowych?
Do „Godziny Zero” dodzwonił się widz z pytaniem o rezygnację z zadawania prac domowych w klasach 1-3 szkół podstawowych. Zapytał Marcina Józefaciuka, czy taka reforma miała sens.
Poseł zwrócił uwagę, że wciąż nauczyciele mogą zlecać prace domowe związane z tzw. małą motoryką – na przykład pisaniem szlaczków. – My jako nauczyciele trochę czasami przesadzaliśmy z tą pracą domową – przyznał Józefaciuk. Zwrócił jednak uwagę, że nauczyciele wypełniali arkusze z pytaniem o sprawdzenie na początku każdej lekcji pracy domową i zadaniu jej na kolejny dzień. – Ten system wymuszał od nas zadawanie prac domowych – zauważył.
– Nie, nie było sensu w ruszaniu prac domowych, lepiej byłoby wytłumaczyć nauczycielom co innego, czy zdjąć z nich biurokrację – odpowiedział. – Nauczyciele zawsze będą walczyli z czymś, co nie ma sensu, a zakaz, czy w taki sposób prezentowanie tych prac domowych nie ma sensu – dodał.
Na marginesie wspomniał o zarzutach, które wysuwano w przeszłości wobec niego jako dyrektora. Dotyczyły niskiej zdawalności matur. – Każdemu uczniowi kazałem podchodzić do matury. Bardziej im groziłem: nie zdasz szkoły jak nie podejdziesz do matury, niż w drugą stronę – argumentował. Jak wyjaśnił, w niektórych placówkach słabszym uczniom odradza się przystępowanie do egzaminu.
Marcin Józefaciuk jest obecnie posłem niezrzeszonym. W Sejmie angażuje się w prace legislacyjne na rzecz polskiej szkoły, spraw mężczyzn i rodzin. W 2023 r. wszedł do Sejmu z listy Koalicji Obywatelskiej i dołączył do klubu KO. W 2025 r. został zawieszony m.in. za krytykę polityki edukacyjnej rządu. Niedługo później polityk sam opuścił klub.
Wywiad można obejrzeć w Kanale Zero:
Może zainteresuje Cię również:

