
Dawid Kacprzyk wrócił do pracy i założył profil na portalu Znany Lekarz. Główny bohater afery w Szpitalu Południowym, mimo szeregu niewyjaśnionych nieprawidłowości, znalazł zatrudnienie w jednej z placówek w woj. mazowieckim. Ten fakt od razu sprowokował internautów do zamieszczenia zgryźliwych komentarzy. Prześmiewcze „opinie” pod jego profilem zniknęły jednak następnego dnia.
- Dawid Kacprzyk rozpoczął pracę w Jaktorowie – według ustaleń portalu niezalezna.pl został zatrudniony w Centrum Medycznym jako lekarz wspomagający POZ. Ma przyjmować pacjentów.
- Powrócił także jego profil na portalu Znany Lekarz. Wraz z nim pojawiły się prześmiewcze „opinie”.
- Komentarze jednak zniknęły. Nie można także dodać nowych.
Jakie opinie pojawiły się na profilu Kacprzyka?
„Jednym słowem REWELACJA. Czułem się jak gość honorowy. Obsługa pacjenta na najwyższym poziomie. Miałem wrażenie VIP-a. Czułem się wyjątkowo dobrze zaopiekowany, a wizyta przebiegła w miłej i prestiżowej atmosferze. Zdecydowanie POlecam!” – napisał Witold Z.
Dawid Kacprzyk znalazł pracę. Pojawiły się pierwsze „opinie”
„Profesjonalista, czułem się niemal jak VIP. Dlaczego niemal? Wizyta była zbyt tania, poniżej 1000 zł za 15 min. Może dlatego, że na prowincji? Dlatego tylko 4 gwiazdki.
Pan Doktor przyjmuję 24h na dobę. Zostałam przyjęta w niedzielę o 23:30. Bardzo pracowity” – dodała użytkowniczka o nicku Ministra Zdrowia.

Dawid Kacprzyk wrócił do pracy. (fot. Znany Lekarz)
Opinie zostawił także użytkownik o pseudonimie Rafał T. „Czułem się jak VIP. Gabinet robi bardzo dobre wrażenie – człowiek od wejścia ma poczucie, że trafił do miejsca z kategorii premium. Przyjęcie sprawne, wszystko elegancko i na wysokim poziomie. Momentami aż człowiek zaczyna się zastanawiać, czy przypadkiem Pan Dawid nie pomylił mnie z jakimś politykiem” – czytamy.
„Młody, ale niebywale zaradny. Działa szybko, sprawnie i kreatywnie” – dorzucił z kolei Donald T.

Dawid Kacprzyk wrócił do pracy. (fot. Znany Lekarz)
Następnego dnia opinie zniknęły. Nie można także dodawać nowych.
Kontrowersje wokół pracy w Szpitalu Południowym
Bohater afery w Szpitalu Południowym pełnił funkcję koordynatora SOR-u był dopiero w trakcie specjalizacji. Nie miał odpowiednich kwalifikacji, a na zarządzanym przez niego oddziale miało dojść do szeregu nieprawidłowości, o których informowaliśmy w licznych publikacjach.
Zapraszamy do lektury przewodnika, o co chodzi w sprawie!
Jednym z kluczowych wątków sprawy były astronomiczne zarobki Kacprzyka. Z ustaleń Zero.pl wynikało, że w 2025 r. lekarz otrzymał ze Szpitala Południowego 1,6 mln zł.
Portal zestawił również jego grafiki dyżurów z publicznie dostępną dokumentacją dotyczącą aktywności lekarza. W części przypadków, gdy według szpitalnych zapisów miał pełnić dyżur, pojawiał się w tym samym czasie w mediach, urzędach lub w Senacie.
Ujawniamy, jak pracował 28-letni lekarz milioner. Telewizja i polityka zamiast leczenia
W sprawie pojawił się także wątek tzw. saloniku VIP. Chodziło o informacje dotyczące przyjmowania poza kolejnością polityków Koalicji Obywatelskiej.
Zmiany w warszawskim szpitalu i zawiadomienie NIL
Konsekwencje afery nie ograniczyły się do samego lekarza. Po ujawnieniu kolejnych informacji zmieniło się kierownictwo Szpitala Południowego, a stanowiska stracili również członkowie rady nadzorczej placówki. Z funkcji zrezygnowały także dwie wiceprezydentki Warszawy.
Sprawą zainteresowała się ponadto Naczelna Izba Lekarska. Złożyła zawiadomienie do rzecznika odpowiedzialności zawodowej. Dotyczyło ono m.in. podejrzenia opuszczenia dyżuru medycznego.
Do kwestii funkcjonowania systemu ochrony zdrowia odniósł się również premier Donald Tusk, który zwrócił się do Najwyższej Izby Kontroli o przeprowadzenie kontroli dotyczącej wydatkowania publicznych pieniędzy w ochronie zdrowia.
Prokuratura analizuje materiał dowodowy
Postępowanie prowadzone przez Prokuraturę Okręgową w Warszawie trwa. W lipcu śledczy informowali, że Kacprzyk nie został jeszcze przesłuchany, ponieważ na tamtym etapie nie było wystarczających dowodów pozwalających na przedstawienie mu zarzutów.
Sytuacja zmieniła się w kolejnych tygodniach. Pod koniec sierpnia prokurator krajowy Dariusz Korneluk przekazał, że śledczy znajdują się na końcowym etapie analizy zgromadzonego materiału dowodowego pod kątem ewentualnego sformułowania zarzutów.