Reklama

Mateusz Morawiecki przed komisją etyki PiS. Były premier zabrał głos

Reklama

Komisja etyki Prawa i Sprawiedliwości ma zająć się sprawą Mateusza Morawieckiego. Według rzecznika partii były premier mógł złamać wydany przez Jarosława Kaczyńskiego zakaz dot. mediów społecznościowych. – Jeżeli ktoś mnie atakuje, to normalny odruch w życiu, że trzeba odpowiedzieć – zareagował Morawiecki.

Mateusz Morawiecki
Mateusz Morawiecki na sali Sejmowej. (fot. Albert Zawada / PAP)
  • Jarosław Kaczyński wprowadził w swojej partii zakaz wszczynania szkodliwych dyskusji w mediach społecznościowych.
  • Decyzją władz PiS do komisji etyki trafiły sprawy trzech kolejnych posłów ugrupowania, wśród nich jest sprawa Mateusza Morawieckiego. 
  • Były premier w rozmowie z dziennikarzami skomentował te doniesienia. – Jeżeli ktoś mnie atakuje, to normalny odruch w życiu, że trzeba odpowiedzieć – oznajmił. 

Reklama

W piątek rzecznik Prawa i Sprawiedliwości Rafał Bochenek napisał na platformie X, że decyzją prezesa Jarosława Kaczyńskiego partyjna komisja etyki zajmie się działaniami trzech posłów, w tym Mateusza Morawieckiego. Ma to związek ze złamaniem wewnętrznego zakazu „wszczynania w mediach społecznościowych szkodliwych dyskusji”.

O komentarz do tej sprawy Mateusz Morawiecki był pytany w piątek wieczorem w trakcie spotkania z mieszkańcami Głuchowa w powiecie skierniewickim. Były premier przyznał, że jest dumny z osiągnięć swojej partii.

Morawiecki o swojej sprawie w komisji etyki

– Jeżeli ktoś krytykuje rząd Prawa i Sprawiedliwości, to mogę dyskutować, ale jestem człowiekiem czynu, chcę działać, a nie rozdzielać włos na czworo, podawać wszystko w wątpliwość. (…) A jeżeli ktoś mnie atakuje, to normalny odruch w życiu, że trzeba odpowiedzieć – mówił dziennikarzom.


Reklama

Pytany o to, jak oceni skierowanie jego sprawy do komisji etyki, odparł, że nie zamierza komentować, bo „są to nasze wewnętrzne sprawy”. – Tylko zwracam uwagę na to, co powiedziałem już parę razy, że jeżeli ktoś mnie atakuje, ja zawsze będę odpłacał pięknym za nadobne – dodał były premier i oświadczył, że po komisji etyki „niczego się nie spodziewa.


Reklama

Rzecznik PiS w piątek informował o skierowaniu do komisji etyki spraw trzech posłów: Ireneusza Zyski, Mirosławy Stachowiak-Różeckiej i właśnie Morawieckiego.

„W związku z wczorajszym naruszeniem wydanego przez kierownictwo Prawa i Sprawiedliwości zakazu wszczynania w mediach społecznościowych szkodliwych dla Polski i całego naszego środowiska politycznego dyskusji, p. prezes Jarosław Kaczyński podjął decyzję o skierowaniu do partyjnej komisji etyki spraw następujących posłów: p. Mateusza Morawieckiego, p. Ireneusza Zyski i p. Mirosławy Stachowiak-Różeckiej” – przekazał Bochenek.

W tym samym wpisie informował, że wypowiedzi i wpisy innych członków partii „są wciąż analizowane ze względu na złożony kontekst”. Chodzi m.in. o sprawy Patryka Jakiego i byłego prezesa TVP Jacka Kurskiego.


Reklama

Spór wewnątrz PiS zaostrzył się w połowie lutego po incydencie w Sejmie między Ryszardem Terleckim a Sebastianem Kaletą. Terlecki w rozmowie TVN24 komentował sprawę Zbigniewa Ziobry i uposażenia poselskiego, które przebywający na Węgrzech były minister sprawiedliwości wciąż pobiera.


Reklama

Zareagował na to Kaleta, zwracając się do starszego partyjnego kolegi, by lepiej tej sprawy nie komentował. Terlecki zachowani Kalety nazwał „gów***erią”, a w mediach społecznościowych zaczęli „przekrzykiwać się” politycy poszczególnych frakcji PiS.

Po tym incydencie Jarosław Kaczyński obwieścił, że wprowadza w partii zakaz zabierania głosu w „szkodliwych dyskusjach”, za co grozić ma zawieszenie w ramach członka partii.

 


Reklama