Reklama

Panika wymieszana z ulgą. Tak na atak USA i Izraela zareagował irański internet

Reklama

Część ludzi żegna się z bliskimi, obawiając się śmierci. Niektórzy zastanawiają się, kto zajmie się ich dziećmi. Inni nie kryją euforii, bo liczą na zmianę. Relacje z Iranu to mieszanka strachu i nadziei na polityczny przełom.

Iranians rally in Tehran after joint US-Israel strikes on Iran
Wśród Irańczyków nastroje po ataku USA i Izraela są mieszane. Część boi się o życie. Niektórzy liczą na odsunięcie reżimu od władzy. (fot. ABEDIN TAHERKENAREH / PAP / EPA)

BBC News wskazuje, że przed przerwami w dostawach prądu część osób publikowała w mediach społecznościowych wiadomości, które brzmiały jak pożegnania.


Reklama

Niektórzy chcieli po prostu pożegnać w ten sposób bliskich. Inni uznali, że warto pozostawić ślad, że byli tacy, którzy nie chcieli wojny.

Brytyjski nadawca wskazuje, że we wpisach dominuje jeden motyw: poczucia bezsilności wobec sił większych niż jednostka.

Co się stanie z irańskimi dziećmi?

Jednocześnie większość wiadomości dotyczy spraw prozaicznych: jak złapać zasięg, jak skontaktować się z bliskimi, jak nie stracić informacji o tym, co dzieje się wokół. Pojawiają się sygnały o niemal niedziałającym internecie i obawie przed całkowitym odcięciem sieci.


Reklama

Irańscy internauci wskazują jednocześnie, że będąc cywilami, nie chcą być traktowani jak żołnierze.


Reklama

Jeden z użytkowników sieci ujął to krótko: "Jesteśmy ludźmi i mamy prawo do życia".

Część postów w mediach społecznościowych jest o dzieciach. Widać w nich ten rodzaj strachu, który nie dotyczy już politycznych racji, tylko dotyczy tego, kto zajmie się najmłodszymi, jeśli dorośli nie wrócą do domu.

Autorzy takich wiadomości często przypominają, że próbowali działać metodami, które w normalnych warunkach uznaje się za obywatelskie: uczestnictwo w pokojowych marszach, głosowanie, praca na rzecz zmian mimo trudności.


Reklama

Wiara w koniec reżimu

We wpisach kierowanych z Iranu widać też wściekłość wobec władzy. Padają oskarżenia, że to „islamska dyktatura” doprowadziła do wojny, a ludzie mają dość życia w stanie permanentnego zagrożenia. Pojawia się wspomnienie wcześniejszych konfliktów: w relacjach przewija się zdanie, że społeczeństwo ma za sobą "trzy wojny". Sens jest jasny: zmęczenie nie jest chwilowe, tylko pokoleniowe.


Reklama

Według BBC Persian wielu Irańczyków, którzy przetrwali to, co opisano jako jedną z najkrwawszych represji wobec ludności cywilnej w najnowszej historii, dziś opowiada się za zmianą reżimu. Co więcej, część z nich dopuszcza scenariusz, w którym miałoby do niej dojść poprzez interwencję wojskową i zabicie wysokich rangą urzędników.
Jednocześnie istnieje wciąż obawa przed scenariuszem, że reżim przetrwa i zaciśnie jeszcze mocniej pięść, co odbiłoby się na ludności cywilnej.

W relacjach przypominane są wcześniejsze protesty, w których zginęły tysiące osób. Niektórzy internauci spostrzegają, że skoro mogło dochodzić do krwawych rozliczeń wcześniej, to dlaczego miałoby nie dojść dziś, gdy irański reżim stoi pod ścianą?


Reklama

Atak USA i Izraela

Pierwsze informacje o ataku na Iran pojawiły się w sobotę rano. Padały nieoficjalne doniesienia, że to Izrael wystrzelił rakiety na Teheran. Krótko później w oficjalnym stanowisku szef izraelskiego ministerstwa obrony Israel Katz przyznał: "Państwo Izrael rozpoczęło prewencyjny atak na Iran, aby usunąć zagrożenia dla naszego państwa".
Agencja Reutera, powołując się na nieoficjalne informacje uzyskane od irańskiego urzędnika, przekazała, że z Teheranu ewakuowany "w bezpieczne miejsce" został najwyższy przywódca ajatollah Ali Chamenei.


Reklama

Prezydent USA Donald Trump w oświadczeniu zamieszczonym w mediach społecznościowych potwierdził nieoficjalne informacje, że nalot na Iran to operacja przeprowadzana pod auspicjami USA.

Jak mówił, "naszym celem jest obrona narodu amerykańskiego poprzez wyeliminowanie bezpośredniego zagrożenia ze strony irańskiego reżimu". Zaznaczył, że Iran "nigdy nie może posiadać broni jądrowej", a wcześniejsze wielokrotne próby zawarcia porozumienia nie powiodły się.

Według prezydenta Stanów Zjednoczonych Iran opracowuje pociski dalekiego zasięgu, które stanowią zagrożenie dla USA i innych krajów. – Zniszczymy ich pociski i zrównamy z ziemią ich przemysł rakietowy – mówi na nagraniu, dodając, że zniszczona ma zostać również irańska marynarka wojenna.


Reklama