Reklama
Reklama
Reklama

Awantura w TV Republika. Poseł Polski 2050 wyrzucony ze studia, partia bojkotuje stację

Ostre starcie na antenie Telewizji Republika zakończyło się opuszczeniem studia przez posła Polski 2050 Kamila Wnuka. Po tym, jak polityk nazwał prowadzącego Miłosza Kłeczka „towarzyszem” i zapytał, czy pracuje dla Putina, dziennikarz wyprosił go z programu. Partia zapowiada wniosek do KRRiT oraz bojkot programów redaktora.

Kamil Wnuk i Miłosze Kłeczek
Kamil Wnuk i Miłosze Kłeczek. (fot. Albert Zawada / PAP, TV Republika)
  • Pyskówka wybuchła podczas rozmowy o obronie cywilnej; poseł Wnuk zarzucił Kłeczkowi brak rzetelności, a po użyciu słowa „towarzysz” został wyproszony ze studia.
  • Polska 2050 zapowiedziała złożenie oficjalnego wniosku do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji o ukaranie Miłosza Kłeczka za łamanie etyki dziennikarskiej.
  • Ugrupowanie ogłosiło, że jego politycy nie będą więcej pojawiać się w programach Kłeczka, i rozważa całkowity bojkot wystąpień w stacji.

Śledź z nami DZIEŃ NA ŻYWO

Poseł Polski 2050 Kamil Wnuk wdał się na antenie Telewizji Republika w burzliwą dyskusję z prowadzącym program Miłoszem Kłeczkiem. Goście w studiu rozmawiali na temat rosyjskiej rakiety, „Poradnika bezpieczeństwa” oraz reakcji służb.

Do awantury doszło po tym, jak poseł Wnuk powiedział do Kłeczka „towarzyszu”. Wywołało to emocjonalną reakcję pracownika Telewizji Republika.

Reklama
Reklama

Już tu pana nie chcę. Wyjdzie pan sam? – powiedział Kłeczek do Wnuka. Poseł dopytał, czy to żądanie, aby opuścił studio.

– Tak. Pan ma problemy emocjonalne, powiem panu. Nie potrafi się pan zmierzyć z krytyką – odpowiedział Kłeczek.

Zapraszam pana. Tam są drzwi – powiedział na koniec Kłeczek.

W odpowiedzi usłyszał:

– До свидания (red.: do widzenia).

Kamil Wnuk o awanturze z Miłoszem Kłeczkiem. „Cały czas mi przerywał”

Rozmawialiśmy z głównym bohaterem awantury, posłem Polski 2050 Kamilem Wnukiem. Polityk przedstawił swoją wersję wydarzeń i nie szczędził przykrych słów pod adresem pracownika Telewizji Republika.

– Zaczęło się od tego, że pan Kłeczek przekazywał nieprawdziwe informacje o funkcjonowaniu obrony cywilnej i procedurach. To bardzo istotne. Zarówno w „Poradniku bezpieczeństwa”, jak i w innych źródłach jest napisane, że w pierwszej kolejności w przypadku zagrożenia, powinniśmy szukać schronienia – powiedział poseł.

– Gdy próbowałem o tym mówić, to pan Kłeczek cały czas mi przerywał, mówiąc „zły rząd, zły Tusk”. Nie dał mi się wypowiedzieć, machał poradnikiem. Poprosiłem go, aby otworzył poradnik na konkretnej stronie, a on zamiast tego atakował mnie personalnie i udawał, że nie mam racji – dodał w rozmowie z Zero.pl.

Poseł opisał kluczowy moment programu, który spowodował burzliwą reakcję Miłosza Kłeczka.

Reklama
Reklama

– Pan Kłeczek zwracał się do mnie per „wy”, poprosiłem, aby mówił do mnie w liczbie pojedynczej. Zwróciłem mu uwagę, że w liczbie mnogiej mówiło się w Rosji. Zapytałem go, czy jest w Polsce, czy w Rosji i czy pracuje dla pana Sakiewicza, czy Putina. W związku z tym powiedziałem do niego „towarzyszu”, co wzbudziło jego emocjonalną reakcję. Resztę widać na nagraniach.

Wnuk przyznał, że „poniosły go emocje” i „zbyt emocjonalnie zareagował na całą sytuację”. Nawiązał również do reakcji państwa polskiego na naruszenie polskiej przestrzeni powietrznej przez rosyjską rakietę.

– Jeśli chodzi o czwartkowe wydarzenia z rakietą, to moim zdaniem zabrakło szybkiej informacji w mediach. Ważne, żeby wyciągać wnioski i informować rzetelnie o przebiegu zdarzenia. U pana Kłeczka nie było takiej możliwości, nie było możliwości dialogu.

– Nie zostawię tak tej sprawy. Moja partia składa wniosek do KRRiT o ukaranie pana Kłeczka za nieprzestrzeganie zasad etyki dziennikarskiej. Podjęliśmy również decyzję, że członkowie klubu i partii Polska 2050 nie będą uczestniczyć w żadnych programach prowadzonych przez pana Kłeczka. Bierzemy również pod uwagę całkowitą rezygnację z występów w Telewizji Republika – zapowiedział poseł.

Reklama
Reklama

Miłosz Kłeczek na celowniku KRRiT

Informacja przekazana przez Wnuka potwierdziła się.

„Miłosz Kłeczek już nawet nie przypomina dziennikarza, a coraz bardziej patostreamera. Manipulacje, chamstwo i obrażanie gości tym razem nie przejdą” – napisano na profilu Polski 2050 w mediach społecznościowych.

Bartosz Ślusarczyk, dyrektor biura prasowego partii, dodał: „Nie ma naszej zgody na patostreaming w telewizji”.

Reklama
Reklama