Reklama
Reklama

Święczkowski: W Trybunale Konstytucyjnym zasiada obecnie 11 sędziów, a nie 15

TYLKO NA

– Marcin Dziurda, Anna Korwin-Piotrowska, Krystian Markiewicz i Maciej Taborowski nie są sędziami Trybunału Konstytucyjnego. Dopuszczając ich do orzekania, popełniłbym przestępstwo – mówi Zero.pl prezes TK Bogdan Święczkowski. Jego zdaniem sprawa ślubowania zostanie rozstrzygnięta dopiero za kilka miesięcy. Latem ma dojść do narady w TK w sprawie sporu pomiędzy prezydentem a marszałkiem Sejmu.

swieczkowski-listing
Na zdjęciu prezes Trybunału Konstytucyjnego Bogdan Święczkowski (fot. Adam Burakowski, Eryk Stawiński / East News/Reporter/TK)
  • Zdaniem Bogdana Święczkowskiego czworo spośród sześciu osób wybranych przez Sejm na sędziów TK nie może orzekać. – Ja im gratuluję, że zostali wybrani przez Sejm, bo to duży sukces zawodowy, aby przekonać parlament do swojej kandydatury. Ale to nie koniec drogi – mówi prezes TK.
  • Jego zdaniem środek zabezpieczający wydany przez Europejski Trybunał Praw Człowieka nie wywołuje skutków, bo ETPC nie jest „nadsądem” wobec TK.
  • Premierowi, który w mediach społecznościowych zwracał uwagę na decyzję ETPC, Święczkowski radzi „ograniczyć spożycie winka”.
  • Święczkowski podkreśla, że nie boi się uchylenia immunitetu i postawienia przed sądem. – Moja kadencja sędziowska w TK kończy się za cztery i pół roku. Być może wrócę wówczas do Prokuratury Krajowej, nawet na jakiś zaszczytny urząd – zapowiada prezes TK.

Marek Mikołajczyk, Zero.pl: Ilu sędziów zasiada obecnie w Trybunale Konstytucyjnym?

Bogdan Święczkowski, od 2024 r. prezes Trybunału Konstytucyjnego, od 2022 r. sędzia TK, w latach 2016–2022 prokurator krajowy i pierwszy zastępca prokuratora generalnego: Jedenaścioro.

Jest pan pewien? Rzecznik praw obywatelskich utrzymuje, że mamy w tej chwili 15 sędziów TK. Nie on jeden prezentuje takie podejście.

Reklama
Reklama

Moje podejście wynika ze znajomości przepisów prawa, konstytucji, a w szczególności ustawy o statusie sędziów TK. Polecam lekturę art. 4 tej ustawy, który jasno stanowi, że „osoby wybrane na sędziów składają ślubowanie wobec prezydenta”. Podkreślam: chodzi tu o „osoby wybrane na sędziów”, a nie o sędziów. Art. 5 precyzuje zresztą, że stosunek służbowy nawiązuje się dopiero z chwilą złożenia ślubowania. Sprawa jest zupełnie jasna.

Marcin Dziurda, Anna Korwin-Piotrowska, Krystian Markiewicz i Maciej Taborowski nie są sędziami TK?

Nie są. To osoby wybrane przez Sejm na sędziów TK. Stan ten się nie zmieni, dopóki prezydent nie odbierze od tej czwórki ślubowania.

A co, jeśli tego nie zrobi?

Reklama
Reklama

Trudno mi spekulować. Tym bardziej, że prezydent wywiódł przecież spór kompetencyjny, wskazując, że marszałek Sejmu – próbując odebrać ślubowanie od tej czwórki – wkroczył w kompetencje głowy państwa. W tym zakresie najistotniejsze jest rozstrzygnięcie tego sporu przez TK w pełnym składzie. Ale nie mogę mówić szerzej o tej sprawie, bo jestem przewodniczącym składu, który będzie w niej orzekać.

Kiedy TK się tym zajmie?

Trybunał pracuje nad sprawą od momentu jej wpływu. Został już wyznaczony sędzia sprawozdawca, który rozpoczął merytoryczną analizę wniosku. Myślę, że pierwsza narada – nie mówię o rozprawie – powinna się odbyć w okolicach czerwca–lipca tego roku.

Czyli przez najbliższe miesiące będziemy żyć w takim dziwnym zawieszeniu.

Reklama
Reklama

Sytuacja jest jasna i klarowna – mamy 11 sędziów TK i cztery osoby, które oczekują na to, by zostać sędziami Trybunału Konstytucyjnego. Ja im gratuluję, że zostali wybrani przez Sejm, bo to duży sukces zawodowy, aby przekonać parlament do swojej kandydatury. Ale to nie koniec drogi.

Na zdjęciu nowo wybrani na sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Od lewej: Maciej Taborowski, Dariusz Szostek, Krystian Markiewicz, Anna Korwin-Piotrowska, Marcin Dziurda i Magdalena Bentkowska podczas ślubowania w Sejmie (fot. Paweł Supernak / PAP)

Nie wiem, czy sytuacja jest jasna dla wszystkich. Byli prezesi TK – Marek Safjan, Jerzy Stępień, Bohdan Zdziennicki i Andrzej Zoll – w liście do marszałka Sejmu alarmują, że cztery osoby wybrane przez Sejm na sędziów TK są „zmuszone do »koczowania« w budynku Trybunału, co odbywa się przy pełnej bierności, by nie powiedzieć obojętności innych organów państwa”. „Urąga to autorytetowi Rzeczypospolitej, w tym także Sejmu, który dokonał zgodnego z konstytucją wyboru sędziów” – podkreślają byli prezesi TK.

Można mieć wątpliwości co do zdolności postrzegania i odtwarzania przez niektórych z tych państwa rzeczywistości. Stanowiska tych osób nie są w żadnym zakresie dla nikogo wiążące.

Reklama
Reklama

Chce pan powiedzieć, że nie wiedzą, co mówią?

Już panu powiedziałem, co o tym uważam. Część z wymienionych przez pana osób była kiedyś moimi autorytetami. Jestem ich wychowankiem, wiem, czego mnie uczyli. I muszę z przykrością stwierdzić, że tezy, które teraz wygłaszają, są całkowicie sprzeczne z tym, co mówili przez lata swojej pracy naukowej. Trudno mi zrozumieć, jak można o 180 stopni zmienić poglądy w kwestii prawa konstytucyjnego, mimo że przepisy konstytucji wcale się nie zmieniły.

We wtorek Trybunał Konstytucyjny orzekł w sprawie wniosku posłów Prawa i Sprawiedliwości dotyczącego wyboru sędziów TK. Z wyroku wynika, że prezydent nie ma obowiązku odebrać ślubowania od osoby wybranej przez Sejm na sędziego Trybunału.

Wynika z niego, że prezydent nie ma bezwzględnego obowiązku przyjęcia ślubowania, jeśli dojdzie do sytuacji ekstraordynaryjnej – naruszenia różnego rodzaju przepisów czy norm prawa przez Sejm. Prezydent może się wstrzymać do czasu, kiedy uzna, że wątpliwości zostały wyjaśnione lub przeszkody ustały.

Reklama
Reklama

Orzeczenie nie zapadło jednogłośnie. Aż dwóch z pięciu sędziów zgłosiło zdania odrębne.

To prawda. Oznacza to, że w TK toczy się żywa dyskusja. Sędziowie nie są automatami, które podejmują swoje decyzje bezrefleksyjnie. Trybunał to pluralistyczna pod względem poglądów instytucja, w której sędziowie są niezawiśli i każdy podejmuje decyzje zgodnie ze stanem wiedzy i moralnością. Jeden z sędziów w zdaniu odrębnym poszedł znacząco dalej w rozumieniu kompetencji prezydenta niż wskazano w orzeczeniu, a drugi tak naprawdę nie zakwestionował in meritum tego wyroku.

Czy TK nie otworzył właśnie puszki Pandory? Już zawsze może być tak, że Sejm wybierze sędziów, a prezydent nie będzie odbierał od nich ślubowania?

Skutek tego wyroku jest całkowicie odwrotny. Prezydent jest strażnikiem konstytucji. Ma konstytucyjny obowiązek stać na straży suwerenności i przestrzegania ustawy zasadniczej. I TK – bazując na tych przepisach – stwierdził, że głowa państwa nie ma obowiązku przyjmowania ślubowania od osoby wybranej na sędziego Trybunału, jeśli zachodzą m.in. wątpliwości co do prawidłowości procedury powołania do czasu ich wyjaśnienia.

Reklama
Reklama

Każdy najmniejszy pretekst może stać się „wątpliwością”. Ta granica nie jest jasno zarysowana.

Nic takiego Trybunał nie stwierdził i nie wynika to z wyroku. Prezydent jest najwyższym organem władzy Rzeczypospolitej Polskiej i to jego odpowiedzialność za własne decyzje, którą ponosić może przed Trybunałem Stanu. Ktokolwiek jest czy będzie prezydentem, to odpowiedzialność tej osoby.

Nie boi się pan jednak, że możemy mieć do czynienia z groźnym precedensem? Wiele najważniejszych urzędów obejmuje się wraz ze złożeniem ślubowania. Prezydent elekt składa przysięgę przed Zgromadzeniem Narodowym, a nowo wybrany premier przed głową państwa. Co, jeśli w takich przypadkach analogicznie ktoś będzie odmawiał odebrania ślubowania? Ostrzegał przed tym sędzia Jarosław Wyrembak, który zgłosił zdanie odrębne do wyroku TK.

Nie zgadzam się z panem sędzią w tej sprawie. Orzeczenie dotyczy władzy sądowniczej – zupełnie odrębnej od władzy ustawodawczej czy wykonawczej. Inaczej skonstruowane są przepisy o sędziach, a inaczej o wyborze premiera czy rzecznika praw obywatelskich. Ich pozycja ustrojowa jest zupełnie odmiennie umocowana w konstytucji czy konkretnych ustawach.

Reklama
Reklama

Na początku maja Europejski Trybunał Praw Człowieka wydał zabezpieczenie nakazujące dopuszczenie do orzekania osób wybranych przez Sejm na sędziów TK w dniu 13 marca. Jak dodano, „zabezpieczenie udzielone przez ETPC jest natychmiast skuteczne i wykonalne”. Dlaczego pan tego nie wykonał?

Sędziowie, którzy złożyli ślubowanie wobec prezydenta, mają przydzielone sprawy, liczę, że przygotowują się do rozpoznania merytorycznego i orzekania w obronie konstytucyjnych praw obywateli.

Gdybym natomiast dopuścił do orzekania osoby, które nie są jeszcze sędziami TK, to popełniłbym przestępstwo z art. 231 Kodeksu karnego, czyli przekroczyłbym swoje uprawnienia. Żaden organ międzynarodowy nie może podżegać do popełnienia przestępstwa. A poza tym to stanowisko ETPC nie jest skierowane do mnie.

Reklama
Reklama

Czyli ignoruje pan ten środek zabezpieczający?

ETPC nie jest „nadsądem” nad polskim Trybunałem. Środek tymczasowy nie wynika zresztą z żadnej konwencji prawa międzynarodowego, tylko z regulaminu ETPC, a więc przepisów wewnętrznych. To trochę tak, jakbyśmy stwierdzili w TK, że możemy kogoś zatrzymać na podstawie wewnętrznego regulaminu.

Innego zdania jest premier Donald Tusk. „Europejski Trybunał Praw Człowieka rozstrzygnął jednoznacznie sprawę wybranych przez sejm sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Państwo ma obowiązek usunięcia wszelkich przeszkód uniemożliwiających im orzekanie”. Szef rządu pytał zresztą publicznie, czy „dotarło”.

Premier powinien mniej pisać na X. Może powinien też ograniczyć spożycie winka, a więcej czytać konstytucję i ustawy.

Reklama
Reklama

A może jest po prostu tak, że ma pan prywatny interes w tym, żeby tych czworo sędziów nie zostało dopuszczonych do orzekania?

Dlaczego tak pan uważa?

Prokuratura chce panu uchylić immunitet. Zdaniem śledczych miał pan przekroczyć swoje uprawnienia, gdy był pan jeszcze prokuratorem krajowym. Chodzi o zlecenie „kontroli nad czynnościami operacyjno-rozpoznawczymi prowadzonymi wobec Romana Giertycha”, w tym zapoznanie się z materiałami objętymi tajemnicą obrończą.

Wniosek prokuratury o pociągnięcie mnie do odpowiedzialności karnej został już rozpatrzony przez Zgromadzenie Ogólne Sędziów TK. Sędziowie nie wyrazili takiej zgody. Drugi raz tego samego wniosku już nie można skierować, a tym bardziej rozpatrzeć.

Reklama
Reklama

Śledczy argumentują jednak, że w Zgromadzeniu Ogólnym znalazły się osoby nieuprawnione – których status sędziów jest kwestionowany. Zapowiadają, że wniosek może zostać ponowiony.

Który przepis obowiązującego prawa daje prokuratorowi generalnemu lub jakiemukolwiek innemu organowi uprawnienie do nadzoru nad Zgromadzeniem Ogólnym Sędziów Trybunału Konstytucyjnego? Podpowiem – żaden.

Złożyłem wniosek w tej sprawie o wyłączenie prokuratora Józefa Gacka, bo jest nieprawidłowo delegowany do Prokuratury Krajowej. Moim zdaniem wszystkie osoby delegowane do Prokuratury Krajowej przez Dariusza Korneluka są niewłaściwie umocowanymi prokuratorami i nie mogą wykonywać czynności śledczych. Wypowiedział się zresztą w tej sprawie Sąd Najwyższy. Nie zamierzam brać żadnego udziału w czynnościach prokuratury, dopóki legalny prokurator krajowy – Dariusz Barski – nie rozpatrzy mojego wniosku.

Reklama
Reklama

Tymczasem minister sprawiedliwości Waldemar Żurek podkreśla, że ma przekonanie, że „w końcu stanie pan przed niezależnym i bezstronnym sądem”.

Cieszę się, że mamy z panem ministrem zbieżne marzenia. Też mam nadzieję, że w końcu nadejdą czasy prawdziwej praworządności. Może kiedyś wrócę do roli prokuratora i będę stawał przed niezależnym sądem jako strona postępowania.

Moja kadencja sędziowska w TK kończy się za cztery i pół roku. Być może wrócę wówczas do Prokuratury Krajowej, nawet na jakiś zaszczytny urząd. Wtedy będę stawał przed Sądem Najwyższym, Trybunałem Konstytucyjnym. Wszystko się zgadza. Jeśli jednak minister Żurek myśli, że mnie przestraszy, prowadząc to bezprawne śledztwo, to jest w błędzie.

Bogdan Święczkowski
prezes Trybunału Konstytucyjnego

Z prokuraturą zalicza pan jednak ostatnio porażki. Śledczy umorzyli częściowo postępowanie w sprawie „ustrojowego zamachu stanu”, o którym pan zawiadamiał. Chodzi o wątek wywieranych nacisków na członków Państwowej Komisji Wyborczej, którzy badali sprawozdanie finansowe Prawa i Sprawiedliwości za kampanię wyborczą z 2023 r.

Reklama
Reklama

Oceniajmy rzeczywistość obiektywnie. Trudno wymagać od prokurator Małgorzaty Szeroczyńskiej, która zajęła się tą sprawą, że zbada ją rzetelnie, skoro hipotetycznie może uczestniczyć w ustrojowym zamachu stanu, którego dotyczy to śledztwo. Złożyłem przecież wniosek o jej wyłączenie z prowadzenia tej sprawy, ale do tego nie doszło.

Używa pan dużo mocnych słów, a może to po prostu dowód na to, że żadnego zamachu stanu nie było.

Powiem panu więcej: jestem przekonany, że pani prokurator umorzy całe śledztwo. To postępowanie powinno być prowadzone przez pion ds. zwalczania przestępczości zorganizowanej Prokuratury Krajowej, przez zespół śledczy, który powinien stworzyć zastępca prokuratora generalnego: prok. Michał Ostrowski lub prok. Beata Marczak, a nie przez jedną panią prokurator Prokuratury Okręgowej.

Byłbym bardzo zaskoczony, gdyby zapadła jakaś pozytywna decyzja. Ale ta sprawa jeszcze kiedyś wróci, gdy w Polsce zostanie przywrócona praworządność i zmieni się władza na respektującą konstytucję i inne prawa Rzeczypospolitej.

Reklama
Reklama

Skoro według pana mamy zamach stanu, to trudno zakładać, że władza się zmieni.

Gdybym nie był optymistą, to pewnie skuliłbym ogon i podjął inne decyzje życiowe. Przecież zostając prezesem Trybunału Konstytucyjnego, wiedziałem, na co się piszę. Że to nie jest łatwa i przyjemna służba.

Ale powiem jeszcze jedno: niektóre osoby w tym śledztwie złożyły bardzo ciekawe zeznania. Nie tak dawno przesłuchiwany był marszałek Szymon Hołownia, w czym brał udział pełnomocnik TK. Jestem przekonany, że ta sprawa jeszcze kiedyś będzie rzetelnie wyjaśniona.

Na zdjęciu prezes TK Bogdan Święczkowski podczas konferencji prasowej w grudniu 2024 r. dotyczącej „ustrojowego zamachu stanu” (fot. Marcin Obara / PAP)

Reklama
Reklama

Zmieńmy temat. Jaka jest w tym momencie sytuacja budżetowa Trybunału Konstytucyjnego?

Trudna, próby zagłodzenia trwają. W zeszłym roku nie dano pieniędzy na wynagrodzenia sędziów TK, w tym roku dano pieniądze na pensje, ale odebrano pieniądze na bieżące funkcjonowanie. Brakuje ponad 9 mln zł. Przykład? Jeden z nowych sędziów domaga się nowoczesnego sprzętu komputerowego. Odpowiedziałem, że bardzo chętnie zakupiłbym, ale nie mam z czego.

Zresztą muszę panu powiedzieć, że nasz wywiad również obarczony jest sporym ryzykiem.

Dlaczego?

Reklama
Reklama

Siedzimy w saloniku, który powinien być już wyłączony z użytkowania. Trzeba przeprowadzić w nim remont. Sufit jest popękany, żyrandol może komuś spaść na głowę. Istnieje zagrożenie uszkodzenia pomieszczeń technicznych i serwerowni. To oczywiście śmiech przez łzy, ale doskonale pokazuje małość rządzących, którzy na złość obcięli budżet TK, najważniejszego organu władzy sądowniczej.

Może trzeba było iść w kwietniu do Sejmu na posiedzenie komisji sprawiedliwości, gdy chcieli z panem rozmawiać o sytuacji w TK.

Chyba pan żartuje. Z jakiego powodu?

Choćby z takiego powodu, że jak ktoś kogoś zaprasza, to wypada się pojawić.

Reklama
Reklama

To w czasach PRL Sejm mógł kontrolować działania Trybunału. Te czasy bezpowrotnie minęły. Gdy ja apelowałem o spotkania w interesie obywateli do premiera i marszałków parlamentu, rządzący nie byli zainteresowani rozmową.

Rządzący nadal nie publikują orzeczeń Trybunału, które mogłyby pomóc np. około 200 tys. emerytów czekającym na podwyżki i wyrównania. Ale sędziów do „nieistniejącego” Trybunału chętnie wybrali. Jesteśmy władzą sądowniczą, odrębną od władzy ustawodawczej. Sejm nie pełni wobec Trybunału żadnej roli kontrolnej czy nadzorczej.

Mówi pan o premierze. Co z pozwem o naruszenie dóbr osobistych przez Donalda Tuska? Zapowiadał pan podjęcie kroków prawnych wobec szefa rządu w związku z jego wypowiedzią o tym, że miał pan się interesować podsłuchiwanymi rozmowami jego najbliższych.

Reklama
Reklama

Nie złożyłem, gdyż rozważam skierowanie prywatnego aktu oskarżenia. Ale z drugiej strony, nikt mu w tej chwili nie uchyli immunitetu, więc mam „zgryz”. Poczekam, aż arytmetyka w Sejmie będzie – że tak to ujmę – nieco bardziej korzystna.

Po prostu pan zdezerterował.

To oszczędność. Wszyscy, którzy mnie znają, wiedzą, że oszczędzam pieniądze. Ale nie wykluczam, że wrócę do tej sprawy. Nie będę żądał od Tuska zapłaty 10 tys. zł. Biorąc pod uwagę skalę kłamstw kierowanych pod moim adresem, ale i permanentne niszczenie autorytetu Trybunału i jego sędziów, trzeba byłoby zażądać co najmniej miliona. Od takiej kwoty opłata jest stosunkowo wysoka, a ja nie zarabiam aż tak dużo.

Reklama
Reklama