Ministrowie obrony Polski i Niemiec, Władysław Kosiniak-Kamysz oraz Boris Pistorius, podpisali umowę o współpracy w dziedzinie obronności. Dotyczy ona m.in. wspólnych ćwiczeń czy mobilności wojskowej. Nie ma w niej jednak gwarancji bezpieczeństwa.

- Nowa polsko-niemiecka umowa obronna została podpisana w Warszawie. Dokument określa zaktualizowane ramy współpracy i zastępuje porozumienie z czerwca 2011 r.
- Nowe przepisy mają usystematyzować bieżące działania operacyjne obu państw. Współpraca obejmie kluczowe obszary bezpieczeństwa.
- Porozumienie nie zawiera wzajemnych gwarancji bezpieczeństwa.
Dyplomatyczny majstersztyk Berlina. Jak Niemcy kupili sobie „pojednanie” za bezcen
Podpisanie umowy odbyło się dokładnie w 35. rocznicę zawarcia polsko-niemieckiego Traktatu o dobrym sąsiedztwie i przyjaznej współpracy.
Nowy dokument zastąpi obowiązującą dotąd Umowę ramową między Rządem Rzeczypospolitej Polskiej a Rządem Republiki Federalnej Niemiec o współpracy obronnej, podpisaną w Warszawie w czerwcu 2011 r.
Co zawiera umowa z Niemcami?
Zawarta w siedzibie polskiego MON umowa „stanowi podstawę prawną określającą nowe, aktualne ramy współpracy Stron w sprawach obronności”. Wcześniej resort przekazał, że dokument jest „odpowiedzią na współczesne wyzwania bezpieczeństwa oraz zachętę do dalszego rozwoju dwustronnych relacji obronnych”.
Zapisy umowy obejmują przede wszystkim obszary mobilności wojskowej, rozwoju infrastruktury wsparcia logistycznego, domeny morskiej, w tym współpracy na Morzu Bałtyckim, cyberbezpieczeństwa czy przestrzeni kosmicznej.
Niemcy to „państwo progowe”. Ekspert wyjaśnia, jak blisko własnej bomby atomowej jest Berlin
Umowa rozszerza ponadto dotychczasową współpracę rodzajów sił zbrojnych i rodzajów wojsk i „odzwierciedla zainteresowanie pogłębianiem przez obie strony swoich zdolności, jak również wychodzeniem naprzeciw nowym wyzwaniom technologicznym i ich zastosowaniem na polu walki”.
Bez gwarancji bezpieczeństwa
Umowa „nie zawiera gwarancji bezpieczeństwa wykraczających poza obecne zobowiązania wynikające z Traktatu Północnoatlantyckiego czy Traktatu o Unii Europejskiej”. Nie ma w niej także regulacji dotyczących stałej obecności wojsk niemieckich w Polsce.
Umowa podpisana z Niemcami jest niższej rangi niż traktaty, które Polska podpisała wcześniej z Francją i Wielką Brytanią. Udzielenie wzajemnej pomocy w razie napaści to jeden z najważniejszych zapisów dwóch ostatnich.
Szef MSZ, wicepremier Radosław Sikorski pytany niedawno dlaczego ranga porozumienia z Niemcami została obniżona z poziomu traktatu do umowy, wskazywał m.in. na postawę prezydenta i PiS w kwestiach relacji z Niemcami.