
Mateusz Morawiecki proponuje powołanie komisji śledczej ws. afery Zondacrypto, bo chce – tak samo jak Donald Tusk – jej wyjaśnienia „aż do spodu”. Pomysł byłego premiera ocenil politycy kilku frakcji, w tym Borys Budka, Przemysław Czarnek, Krzysztof Bosak i Piotr Zgorzelski.
- Mateusz Morawiecki chce powołania sejmowej komisji śledczej, która miałaby kompleksowo zbadać sprawę Zondacrypto i działania państwowych instytucji od 2019 r.
- Pomysł podzielił polityków – Borys Budka i Piotr Zgorzelski opowiadają się za daniem prokuraturze i służbom czasu na wyjaśnienie sprawy, podczas gdy Krzysztof Bosak i Bartłomiej Pejo widzą przestrzeń dla parlamentarnego śledztwa, choć ostrzegają przed politycznym spektaklem.
- Z kolei Przemysław Czarnek i Jacek Ozdoba krytykują inicjatywę Morawieckiego, wskazując, że obecna większość sejmowa nie gwarantuje rzetelnego wyjaśnienia afery.
Były premier i szef klubu Rozwój Plus Mateusz Morawiecki zapowiedział złożenie projektu uchwały w sprawie powołania sejmowej komisji śledczej, która miałaby holistycznie wyjaśnić sprawę, obejmując okres od 2019 r. Morawiecki przekonywał, że „afera Zondacrypto powinna być wyjaśniona do spodu”, a komisja miałaby zbadać m.in. działania służb i instytucji państwowych. – Rzadko się zgadzam z obecnym premierem, ale akurat tutaj uważam, że do spodu powinna być wyjaśniona ta afera – komentował były szef rządu.
Pomysł powołania kolejnej sejmowej komisji śledczej ocenili w rozmowach z Zero.pl politycy kilku parlamentarnych frakcji.
Budka: Państwo działa
Europoseł Koalicji Obywatelskiej Borys Budka zwrócił uwagę, że „organy państwa skutecznie wyjaśniają tę sprawę”, co – w jego ocenie – widać po działaniach prokuratury. Zdaniem byłego szefa PO Morawiecki stara się teraz odwrócić uwagę opinii publicznej od własnych problemów i problemów w PiS, które sam zgotował swoim odejściem.
– Miał okazję, kiedy był premierem, ostrzegać podobno swoich kolegów przed tego typu działaniami. Stał na czele rządu, miał większość w parlamencie. Nic jednak nie zrobił, żeby przyjąć przepisy, które chroniłyby Polaków. Dlatego dzisiaj powinien spokojnie czekać na działania prokuratury, w przeciwieństwie do okresu, w którym był u szczytu władzy – skomentował europoseł.
Przeczytaj także: Morawiecki chce swojego wicemarszałka. Znamy nazwisko
Budka nie chciał oceniać efektów dotychczasowych prac innych komisji śledczych, ale zapewnił, że prokuratura działa skutecznie.
– Widać to chociażby po zgodzie sądu na tymczasowe aresztowanie Radosława Piesiewicza, a także po działaniach podejmowanych w sprawie Zondacrypto. Natomiast podejrzewam, że szukając pomysłu na siebie, Mateusz Morawiecki wymyśla takie propozycje. Miał swoją szansę i tę szansę zaprzepaścił, kiedy był premierem – podsumował.
Czarnek: To nie ma sensu
Poseł PiS i kandydat tej partii na premiera Przemysław Czarnek uważa, że komisja śledcza przy tej większości parlamentarnej nie ma większego sensu. Przypomina, że sam uczestniczył w jednej z nich (komisji ds. wyborów korespondencyjnych) i – jak mówi – jej przewodniczący Dariusz Joński wyłączał mu mikrofon za każdym razem, kiedy mógł zadać jakiekolwiek pytanie.
– W związku z tym uważam, że nie ma to sensu, ponieważ nie doprowadziłoby do wyjaśnienia wielkiej afery tego rządu, jaką jest afera związana z Zondacrypto – przyznał w rozmowie z Zero.pl Czarnek.
Zapewnił, że jeżeli pojawi się taki wniosek kolegów z Rozwoju Plus i zostanie on poddany pod obrady oraz głosowanie, PiS będzie go wspierać. – Uważamy jednak, że należy dążyć do wyjaśnienia tej afery za wszelką cenę. Nie sądzę natomiast, żeby możliwe było pełne wyjaśnienie tej sprawy przez obecną większość sejmową – wskazał.
– Jeżeli pan premier Morawiecki, po tym, co widzieliśmy przy okazji kilku innych komisji śledczych, uważa, że Donald Tusk jest w stanie wyjaśnić aferę swojego rządu, to albo jest naiwny – a w to nie wierzę – albo istnieją inne powody takiego stanowiska. Powiem tylko tyle: to jest jednoznaczna afera tego rządu. Mam nadzieję, że koledzy z Rozwoju Plus dokładnie to wiedzą – podkreślił Czarnek.
Bosak: Jestem zaskoczony pomysłem Morawieckiego
Wicemarszałek Sejmu i poseł Konfederacji Krzysztof Bosak w rozmowie z Zero.pl ocenił, że jest to materiał, którym mogłaby zająć się komisja śledcza. Taki postulat jest dla naszego rozmówcy mniej kontrowersyjny, także ze względu na rangę, jaką nadał tej sprawie sam premier. Bosak przypomniał, że w związku z tym odbyło się niejawne posiedzenie Sejmu, „w tym samym czasie, kiedy prokuratura umarzała śledztwa, sugerując, że specjalne informacje w tej sprawie posiadała Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego”.
– W mojej ocenie ta sprawa pokazuje całkowity brak koordynacji polityki tego rządu. Wymaga to wyjaśnienia, szczególnie jeśli chodzi o relacje pomiędzy służbami specjalnymi, prokuraturą, rządem, Ministerstwem Finansów, instytucjami odpowiadającymi za finanse i samym premierem. Wyraźnie coś tutaj nie działa prawidłowo – podkreślił wicemarszałek.
Jak stwierdził, w jego ocenie organy państwa zawiodły zarówno w okresie rządów premiera Tuska, jak i premiera Morawieckiego. – Jestem nieco zaskoczony, że premier Morawiecki składa taki wniosek, ponieważ komisja, gdyby pracowała rzetelnie, ustaliłaby również zaniedbania jego rządu w tej sprawie – dodał.
Przeczytaj także: eDziennik zawetowany przez prezydenta. Morawiecki przygotował własny projekt
Krzysztof Bosak nie ma jednak nic przeciwko temu, żeby wyjaśniać działania wszystkich rządów na poziomie parlamentarnym. – Co więcej, jestem zwolennikiem pełnego ujawnienia wszelkich przepływów finansowych pomiędzy Zondacrypto i wszelkimi spółkami z nią powiązanymi a podmiotami w Polsce, osobami z Polski, instytucjami i innymi podmiotami działającymi w Polsce – podkreślił wicemarszałek.
„Morawiecki przebiera nóżkami”
Wicemarszałek Sejmu i poseł PSL Piotr Zgorzelski powiedział Zero.pl, że na ogół przyjmuje takie założenie, że najpierw trzeba dać szansę prokuraturze i służbom.
– Jeżeli okaże się, że nie radzą sobie z wyjaśnieniem sprawy, wtedy komisja śledcza jest jak najbardziej wskazana. Myślę, że w tym przypadku również należy jeszcze chwilę poczekać. Dziwi mnie tylko, że tak bardzo „przebiera nóżkami” pan premier Morawiecki. Ciekawe jest też to, że jego wcześniejsze środowisko, czyli Prawo i Sprawiedliwość, jest przeciwne temu pomysłowi – wskazał wicemarszałek.
Poseł klubu Centrum Sławomir Ćwik ocenił inicjatywę premiera Morawieckiego jako grę polityczną, a nie rzeczywistą chęć wyjaśnienia sprawy. W jego przekonaniu testem dla ugrupowania premiera Morawieckiego, jeśli chodzi o temat kryptoaktywów, będzie głosowanie nad odrzuceniem weta prezydenta Nawrockiego.
– Wtedy jego posłowie będą mogli pokazać, czy traktują ten temat jako grę polityczną, tak jak do tej pory robiły to kluby PiS i Konfederacji oraz prezydent Nawrocki, czy też zdecydują się odrzucić weto, aby zapewnić Polakom nadzór Komisji Nadzoru Finansowego oraz umożliwić firmom z siedzibą w Polsce lub z centrum działalności w Polsce ubieganie się o wydanie licencji CASP przez KNF – powiedział Zero.pl.
„Bez obaw”
Jak dodał, stanowisko premiera Morawieckiego jest tym bardziej niezrozumiałe, że przewodniczącym KNF jest nadal Jacek Jastrzębski, którego premier Morawiecki powołał na drugą pięcioletnią kadencję w listopadzie 2023 r. – Premier Morawiecki nie powinien więc obawiać się, że nadzór nad tym rynkiem będzie sprawowany w niewłaściwy sposób – podkreślił.
Poseł Konfederacji Bartłomiej Pejo wskazał, że jego ugrupowanie chce transparentności i chce wyjaśnienia motywów rządzących i innych partii wokół kryptowalut. Jego zdaniem taka komisja śledcza ma sens, ale nie może zamienić się w cyrk polityczny, tylko być realnym narzędziem do badania sprawy i tropienia wszystkich wątków bez względu na partyjne konotacje.
– Niestety instytucja komisji śledczej jest w dużej mierze ośmieszona, ale to wszystko zależy od konstrukcji osobowej konkretnej komisji. Mniej partyjnych krzykaczy, a więcej merytorycznych i spokojnych członków – podsumował.
Europoseł Prawa i Sprawiedliwości Jacek Ozdoba jest przekonany, że komisja śledcza przy tej większości skończyłaby się pokazową chucpą. – Pomysł Morawieckiego traktuję jako element debaty, ale aferę Tuska powinny wyjaśniać niezależne organy państwa, a nie krzyżówka, Żurek i Giertych – powiedział Zero.pl.

