Seria eksplozji wstrząsnęła stolicą Iraku w nocy z poniedziałku na wtorek. Celem ataku dronów stała się silnie strzeżona Zielona Strefa w Bagdadzie, w tym kompleks ambasady USA. W obliczu eskalacji konfliktu i blokady Cieśniny Ormuz irackie służby postawiono w stan najwyższej gotowości, a światowe rynki z niepokojem śledzą doniesienia o atakach na infrastrukturę naftową w Basrze.

- Systemy obrony C-RAM zestrzeliły dwa drony nad ambasadą USA, jednak trzecia maszyna uderzyła w teren kompleksu, wywołując pożar.
- W wyniku nalotu na budynek PMF w dzielnicy Dżadrija zginęły co najmniej cztery osoby, w tym prawdopodobnie irańscy doradcy wojskowi.
- Ataki objęły również południowe pola naftowe Majnoon; mimo napiętej sytuacji Bagdad zapowiada rychłe wznowienie eksportu ropy rurociągiem do Turcji.
W stolicy Iraku, Bagdadzie, doszło w nocy z poniedziałku na wtorek do licznych eksplozji.
Atak na ambasadę USA w Bagdadzie
Zaatakowana została ambasada USA w silnie ufortyfikowanej Zielonej Strefie Bagdadu (Zielona Strefa to potoczna nazwa „strefy międzynarodowej” w Iraku, położonej w centrum stolicy kraju). Według agencji prasowej Reuters, system obrony powietrznej C-RAM ambasady zestrzelił co najmniej dwa drony wczesnym rankiem, a trzeci uderzył w teren kompleksu. Agencja, powołując się na świadka, poinformowała, że ogień i dym widoczne w okolicy unosiły się z wnętrza obiektu.
Odłamki rakiet nieopodal Grobu Świętego. Jerozolima na celowniku Iranu
W dzielnicy Dżadrija w Bagdadzie doszło do nalotu na budynek używany przez grupę wspieraną przez Iran. W jego wyniku zginęły co najmniej cztery osoby. Według agencji Reuters atak był wymierzony w dom służący jako kwatera główna wspieranych przez Iran Sił Mobilizacji Ludowej (PMF).
PMF, znane po arabsku jako Haszd asz-Szabi, to organizacja parasolowa skupiająca głównie szyickie frakcje paramilitarne, założona w 2014 roku w celu powstrzymania błyskawicznych postępów ugrupowania ISIS. PMF została formalnie włączona do państwowych sił bezpieczeństwa Iraku i obejmuje kilka grup powiązanych z Iranem.
Agencja informacyjna AFP poinformowała, że w budynku w Dżadriji przebywali irańscy doradcy.
Hotel celem ataku
Kilka godzin przed atakiem na wspomniany budynek doszło do nalotu drona na hotel znajdujący się w pobliżu ambasady USA. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych Iraku poinformowało w oświadczeniu na Facebooku, że atak na hotel Al Rasheed (Royal Tulip Hotel) nie spowodował żadnych ofiar. Budynek jest siedzibą kilku zagranicznych misji dyplomatycznych, w tym Unii Europejskiej i Arabii Saudyjskiej oraz zagranicznych pracowników firm naftowych.
Jak donosi Al Jazeera, po ataku rozmieszczono w okolicy siły bezpieczeństwa, które pojazdami opancerzonymi i barykadami zablokowały drogi prowadzące do Zielonej Strefy.
Korespondent Al Jazeery przypuszcza, że nalot drona na hotel mógł być odwetem za rzekomy atak USA na punkt kontrolny niedaleko granicy z Syrią, w wyniku którego zginęło co najmniej ośmiu członków PFM.
Dwóch irackich funkcjonariuszy służb bezpieczeństwa poinformowało agencję Associated Press, że pole naftowe Majnoon w południowej prowincji Basra w Iraku zostało zaatakowane przez dwa drony. Nie zgłoszono żadnych ofiar i nie jest na razie jasne, czy doszło do uszkodzeń obiektów.
Człowiek Trumpa zignorował ostrzeżenia wojskowych. Skutki są tragiczne
Irak poważnie ucierpiał w wyniku wojny USA i Izraela z Iranem oraz zamknięcia przez Iran Cieśniny Ormuz, kluczowego korytarza handlu ropą naftową.
Iracki minister ds. ropy Hayan Abdul-Ghani poinformował w poniedziałek w nagraniu wideo, że rurociąg z północnego miasta Kirkuk do Turcji zostanie uruchomiony w ciągu tygodnia, co umożliwi Irakowi wznowienie eksportu ropy, który został przerwany przez trwającą wojnę.