Reklama
Reklama
Reklama

Norwegia tworzy własne AI. Biblioteka Narodowa stawia na ochronę języka

Norwegia rozwija własne modele sztucznej inteligencji, które mają wzmacniać pozycję języka norweskiego w cyfrowym świecie. Biblioteka Narodowa udostępnia je bezpłatnie, a do ich szkolenia wykorzystuje m.in. licencjonowane treści, za które wynagradzani są właściciele praw autorskich.

Sorvagen,Is,A,Fishing,Village,In,Moskenes,Municipality,In,Nordland
Norwegia. (fot. Shutterstock / Shutterstock)
  • Modele Borealis obsługują dwie oficjalne odmiany norweskiego: bokmål i nynorsk. Systemy nie mają konkurować z ChatGPT; mają być bazą do tworzenia wyspecjalizowanych narzędzi przez administrację, firmy i uczelnie.
  • Do szkolenia wykorzystano m.in. artykuły prasowe, protokoły norweskiego parlamentu i inne materiały obejmujące szeroki zakres życia społecznego.
  • Właściciele praw autorskich otrzymują wynagrodzenie; organizacja reprezentująca ich interesy dostaje 45 mln koron rocznie.
  • Projekt ma zwiększyć cyfrową samowystarczalność Norwegii i zapewnić językowi norweskiemu miejsce w rozwoju technologii AI.

Modele noszą nazwę Borealis i działają w dwóch oficjalnych odmianach języka norweskiego – bokmaal i nynorsk. Biblioteka Narodowa uruchomiła je 10 sierpnia. Do ich uczenia wykorzystano m.in. teksty norweskich gazet, a właściciele praw otrzymują za nie wynagrodzenie. Są dostępne bezpłatnie, a kolejne edycje obejmą języki również języki saamskie.

Norweski ma przetrwać

– Nie tworzymy aplikacji, którą można bezpośrednio porównać z ChatGPT. Udostępniamy modele, które norweski sektor publiczny i firmy mogą dalej uczyć na materiałach z konkretnych dziedzin – powiedziała PAP dyrektorka Biblioteki Narodowej Aase Wetaas.

Nakłaniają dzieci do samookaleczeń. Norwegia zapowiada walkę

Reklama
Reklama

Za projektem stoi założenie, że norweski powinien pozostać językiem używanym we wszystkich dziedzinach życia, również tam, gdzie coraz większą rolę odgrywa sztuczna inteligencja. Zasadę tę zapisano w przyjętej w 2021 r. ustawie językowej.

Norwegia uruchamia „Tindera” dla nauki i biznesu. Państwo zapłaci za pierwszą współpracę

– Dla mnie, jako językoznawczyni, język jest najważniejszą infrastrukturą społeczeństwa. Jest najważniejszym narzędziem i nośnikiem wolności słowa. Dlatego tak ważne jest posiadanie technologii i modeli językowych, które wspierają język norweski, zamiast go osłabiać – podkreśliła Wetaas.

Podstawy projektu powstały znacznie wcześniej. W 2005 roku Biblioteka Narodowa zdecydowała o cyfryzacji swoich zbiorów. Pięć lat później Ministerstwo Kultury powierzyło Bibliotece stworzenie publicznego banku materiałów językowych, z którego skorzystają firmy i instytucje rozwijające technologie pracujące z językiem norweskim.

Do nauki Borealis wykorzystano m. in. protokoły posiedzeń norweskiego parlamentu.

– Posłowie reprezentujący różne części kraju są dumni z tego, że przemawiają własnymi dialektami. Dzięki temu materiały ze Stortingu są dla nas ogromnym zasobem językowym – wyjaśniła Wetaas.

Reklama
Reklama

„To doskonały przykład współpracy”

Sam parlament pracował też nad technologią automatycznie zamieniającą mowę na tekst, aby uprościć przygotowywanie protokołów z posiedzeń.

– To doskonały przykład współpracy instytucji publicznych i wspólnego wykorzystywania zgromadzonych przez nie materiałów – oceniła dyrektorka Biblioteki.

W 2024 r. rząd zlecił Bibliotece sprawdzenie, czy wykorzystanie tekstów chronionych prawem autorskim poprawi jakość modeli. Efekt był od razu zauważalny: do uczenia systemów trafiły dobrze napisane i zredagowane teksty dotyczące niemal wszystkich dziedzin norweskiego życia.

Politycy od razu zdecydowali, że właściciele praw do wykorzystanych materiałów powinni otrzymywać wynagrodzenie. Organizacja reprezentująca właścicieli praw autorskich co roku otrzymuje z 45 mln koron rocznie (około 16 mln złotych).

Reklama
Reklama

To pierwszy na świecie przypadek, gdy państwo bezpłatnie udostępnia własne modele AI uczone na licencjonowanych materiałach chronionych prawem autorskim. Być może reszta świata jest tym bardziej zaskoczona niż my. Jesteśmy zależni od istnienia norweskich mediów, norweskich pisarzy i wszystkich, którzy budują nasz język. Jeżeli w przyszłości chcemy go i opartą na nim kulturę rozwijać, potrzebujemy również systemu rekompensat – podkreśliła Wetaas.

Modele norweskiej Biblioteki Narodowej będą dostępne bezpłatnie. Dlatego nie będą konkurować np. z ChatGPT. Mają stać się ogólnodostępną bazą, na której administracja, firmy i uczelnie mogą tworzyć narzędzia do własnych potrzeb.

– To także sposób na zwiększenie cyfrowej samowystarczalności Norwegii i bezpieczeństwa naszego kraju – podkreśliła Wetaas.

Biblioteka współpracuje m.in. z Uniwersytetem w Oslo i Norweskim Uniwersytetem Nauki i Technologii w Trondheim (NTNU). Na uczenie i bezpłatne udostępnianie modeli Biblioteka dostaje z budżetu 20 mln koron rocznie (niewiele ponad 7 mln złotych).

– To chyba tyle, ile OpenAI wydaje na firmowe przyjęcie wakacyjne. Pokazujemy światu, że za stosunkowo niewielką sumę można zrobić bardzo dużo. Chętnie podzielimy się naszą wiedzą z innymi – oceniła.

Reklama
Reklama