Norweski rząd chce ułatwić przedsiębiorcom dostęp do naukowców, uruchamiając jesienią platformę przypominającą „Tindera” dla biznesu i świata badań. W ramach nowego programu, państwo pokryje koszty nawet 150 godz. pracy naukowców, aby zachęcić firmy do tworzenia innowacyjnych rozwiązań i zwiększyć liczbę wdrażanych badań.

- Rząd stawia na „randki” nauki z biznesem. Nowa platforma Koblingsboks ma pomagać przedsiębiorcom znaleźć odpowiednich badaczy, nawet jeśli nie mają jeszcze gotowego projektu ani sprecyzowanego problemu do rozwiązania.
- Państwo sfinansuje pierwszy krok współpracy. Firmy będą mogły otrzymać wsparcie na pokrycie kosztów do 150 godz. pracy naukowców, a decyzja o przyznaniu środków ma zapadać w ciągu 2 tygodni od złożenia uproszczonego wniosku.
- To odpowiedź na słabe wyniki Norwegii w komercjalizacji badań. Rząd wskazuje, że kraj tworzy zbyt mało patentów i innowacyjnych produktów, a przedsiębiorstwa przeznaczają na badania mniej niż 1 proc. PKB.
– To będzie nowy Tinder dla biznesu i naukowców. Będziemy ściślej łączyć firmy ze środowiskami naukowymi, a państwo zapłaci za randkę – zapowiedziała minister badań naukowych i szkolnictwa wyższego Sigrun Aasland.
Wikingowie nie chcą być tylko sympatyczni. Haaland w szale, cała Norwegia wiosłuje mocno
Obniżony „próg wejścia” dla biznesu
Nowe narzędzie, nazwane Koblingsboks, ma ruszyć jesienią. Firmy będą mogły uzyskać z Norweskiej Rady Badań Naukowych wsparcie na pokrycie kosztów do 150 godzin pracy naukowców. Nie będą musiały mieć gotowego projektu badawczego ani dokładnie sformułowanego problemu.
Ma to obniżyć próg wejścia dla przedsiębiorstw, które dotąd nie współpracowały ze środowiskami naukowymi albo nie wiedziały, do kogo zwrócić się ze swoim problemem. Firma będzie mogła sama skontaktować się z właściwą instytucją naukową albo poprosić o pomoc Radę Badań Naukowych. Po złożeniu prostego wniosku odpowiedź ma otrzymać w ciągu dwóch tygodni.
Rząd uzasadnił program słabymi wynikami Norwegii w komercjalizacji badań. Tylko dwie z 50 największych firm z północnej Europy, które prowadzą działalność badawczo-rozwojową, są norweskie. W badania i rozwój norweski biznes inwestuje mniej niż 1 proc. PKB, podczas gdy u nordyckich sąsiadów i w państwach OECD jest to średnio około 2 proc.
„Tworzymy zbyt mało nowych patentów”
– Tworzymy zbyt mało nowych patentów, produktów, usług i firm opartych na norweskiej nauce. Norweski biznes inwestuje zbyt mało w badania, a zbyt mało badań trafia do praktyki – powiedziała Aasland.
Nakłaniają dzieci do samookaleczeń. Norwegia zapowiada walkę
Norweska izba przemysłowa Norsk Industri z entuzjazmem przyjęła zapowiedź resortu nauki.
„Jeśli Norwegia ma rozwijać przemysł przyszłości, nauka i biznes muszą współpracować ściślej. Koblingsboks może dać firmom szybszy dostęp do kompetencji badawczych i przełożyć się na więcej projektów innowacyjnych oraz nowych produktów” - skomentowała decyzję rządu dyrektor Norsk Industri Jeanette Iren Moen.
Drugi etap programu ma ruszyć w następnym roku. Firmy będą mogły ubiegać się o do 500 tys. koron na projekt współpracy z instytucją naukową. Instytucje naukowe będą mogły z kolei otrzymać środki na trwający do trzech miesięcy staż badacza w firmie.