
Stała baza amerykańska w Polsce miałaby liczyć ok. 5 tys. żołnierzy – taki pułap wyznaczył prezydent Donald Trump. Wiceminister obrony Paweł Zalewski poinformował o postępach rozmów z Pentagonem podczas wizyty w Waszyngtonie. Ostateczne decyzje mają zapaść do grudnia.
- Wiceminister MON Paweł Zalewski ujawnił, że stała baza USA w Polsce obejmie ok. 5 tys. żołnierzy – to pułap wskazany przez prezydenta Trumpa.
- Decyzja o utworzeniu bazy zapadła, trwają rozmowy o konkretnej lokalizacji; propozycje mają być gotowe do listopada, a zatwierdzenie przez Departament Wojny USA – w grudniu.
- Polska jest blisko finalizacji porozumienia ws. centrum serwisowego pocisków PAC-3 do systemów Patriot, co może otworzyć drogę do współprodukcji uzbrojenia.
Na pierwszym planie pochwały, w tle wojna handlowa. Ekspert o spotkaniu przywódców USA i Chin
Stała baza wojsk amerykańskich w Polsce byłaby przeznaczona dla około 5 tys. żołnierzy – taki pułap zarysował prezydent USA Donald Trump. Poinformował o tym w piątek w Waszyngtonie wiceminister obrony narodowej Paweł Zalewski, podsumowując trzydniową wizytę polskiej delegacji w Stanach Zjednoczonych.
Zalewski i wiceszefowa MON Magdalena Sobkowiak-Czarnecka rozmawiali w USA m.in. o obecności amerykańskich żołnierzy w Polsce oraz o współpracy wojskowej i przemysłowej. Sobkowiak-Czarnecka podkreśliła, że w Waszyngtonie dobrze odbierane jest to, iż Polska mówi w sprawach współpracy z USA jednym głosem.
Jak zaznaczył Zalewski, decyzja o powstaniu bazy nie podlega już negocjacjom.
– Ta decyzja zapadła, ona jest wynikiem starań wielu polskich rządów, także wielu polskich prezydentów. Na te starania odpowiedział prezydent Trump – powiedział wiceminister.
Putin szykuje Rosję na kolejny ruch. Czy Polska ma się czego obawiać?
Nie altruizm, a interesy
Zalewski podkreślił, że stała baza to nie wyraz amerykańskiego altruizmu, lecz realizacja interesów USA. Wskazał, że współpraca gospodarcza – nie tylko zbrojeniowa – sprawia, iż Amerykanie mają w Polsce interesy, których chcą bronić.
Dodał, że baza będzie też czytelnym sygnałem dla Kremla, pokazującym siłę relacji polsko-amerykańskich. Rozmowy toczą się już wokół konkretów, w kontekście przeglądu amerykańskiej obecności strategicznej w Europie.
Propozycje konkluzji z tego przeglądu mają zostać przedstawione do listopada, a zatwierdzić je ma w grudniu Departament Wojny USA. Dopiero wtedy możliwe będzie ogłoszenie rozstrzygnięć. Zalewski nie zdradził, czy powstanie jedna baza, czy dwie, ani gdzie miałyby się znajdować – zaznaczył, że rozważanych jest kilka wariantów.
Rotacja i liczby żołnierzy
Wiceminister odniósł się też do anulowania planów rotacyjnego przemieszczenia 4 tys. amerykańskich żołnierzy do Polski, zapowiadanego wcześniej przez szefa Pentagonu Pete'a Hegsetha. Przyznał, że te oddziały ostatecznie nie przyjechały, choć rotacja jako taka wciąż trwa.
Sobkowiak-Czarnecka poinformowała, że według obecnego stanu na terytorium Polski stacjonuje ok. 8 tys. żołnierzy wojsk sojuszniczych, z czego – jak podkreśliła – największy komponent stanowią Amerykanie.
Zalewski zapowiedział kolejną rozmowę z wiceszefem Pentagonu Elbridge'em Colbym już w przyszłym tygodniu. Zaznaczył przy tym, że współpraca polskich wojsk z sojusznikami w ramach NATO „nigdy nie była tak bliska i tak dobra, jak teraz”.
Patrioty w finałowej fazie
Wiceszefowa MON zaznaczyła, że rozmowy z USA w sprawie centrum serwisowania pocisków PAC-3 do wyrzutni Patriot są w finałowej fazie i mają szansę zakończyć się w ciągu najbliższych kilkunastu dni. Polski wniosek został oceniony najlepiej ze wszystkich zgłoszonych ofert.
Na lipcowym szczycie NATO w Ankarze Polska podpisała porozumienie z USA, Holandią, Niemcami i Szwecją dotyczące serwisowania pocisków PAC-3 w Europie. Trwają negocjacje, by centrum serwisowe powstało właśnie w Polsce, co – jak wskazała Sobkowiak-Czarnecka – mogłoby być pierwszym krokiem do współprodukcji pocisków dla systemów Patriot.
Poinformowano również, że przełożone spotkanie wicepremiera Władysława Kosiniaka-Kamysza z szefem Pentagonu odbędzie się za kilka–kilkanaście tygodni. Zmiana terminu wynikała z wizyty delegacji chińskiej w Waszyngtonie.
Obejrzyj także: