Reklama

Panika wśród nielegalnych imigrantów po powrocie Trumpa: "Dzwonili nawet w nocy"

Reklama

Pracująca w Filadelfii polsko-amerykańska prawniczka Renata Pabisz opisuje falę paniki wśród imigrantów po tym, jak Donald Trump ponownie został prezydentem Stanów Zjednoczonych. W rozmowie z Onetem opowiadała, że wiele osób obawia się deportacji – nawet wtedy, gdy ma szansę zdobyć zieloną kartę.

Funkcjonariusz Homeland Security Investigations (HSI) podczas operacji w Minneapolis, 6 stycznia 2026 r.
Funkcjonariusz Homeland Security Investigations (HSI) podczas operacji w Minneapolis, 6 stycznia 2026 r. (fot. Robert V Schwemmer / Shutterstock)
  • Polsko-amerykańska prawniczka Renata Pabisz mówi o panice wśród imigrantów przebywających nielegalnie w Stanach Zjednoczonych.
  • W rozmowie z Onetem adwokatka wspomina, że ludzie dzwonili do niej nawet w nocy, prosząc o pomoc.
  • Prawniczka proponuje klientom upoważnianie prawników do wykonywania w ich imieniu czynności prawnych. Jak przekonuje, próba legalizacji pobytu jest o wiele lepszą taktyką niż ukrywanie się przed służbami.

Reklama

 

– Zaraz po tym, jak prezydent Trump rozpoczął swoją drugą kadencję prezydencką, w kręgu osób z nieuregulowanym statusem imigracyjnym pojawiła się prawdziwa panika – powiedziała Onetowi Renata Pabisz, polsko-amerykańska prawniczka pracująca w Filadelfii. Jak relacjonowała Pabisz, ludzie dzwonili do niej, pisali e-maile i SMS-y.

"Ludzie zareagowali strachem"

– Miałam telefony nawet w środku nocy. To były prośby o pomoc – mówiła prawniczka. Zaznaczyła, że chodziło nie tylko o Polaków mieszkających w Stanach, ale i przedstawicieli innych narodowości.


Reklama

Wojna na Bliskim Wschodzie. Piąty dzień operacji w Iranie [NA ŻYWO]


Reklama

Pabisz tłumaczyła, że ludzie zareagowali strachem na zapowiedzi prezydenta o "oczyszczeniu" kraju z takich przybyszów. Bali się, że zostaną deportowani z godziny na godzinę.

– Dzwoniły nie tylko takie osoby, które wyczerpały już w urzędach imigracyjnych całą ścieżkę ubiegania się o legalny pobyt, ale też takie, które w tym procesie cały czas są i moim zdaniem mają szanse na zieloną kartę – mówi Renata Pabisz. Wiele takich osób było przekonanych, że deportacje będą masowe.


Reklama

Naloty ucichły, strach został. Polonia w Chicago żyje w zawieszeniu przez ICE


Reklama

Lepiej próbować zalegalizować pobyt

– Wielu ludziom zdawało się, że sam fakt, że ich wszystkie dane są w urzędach imigracyjnych, jest dla nich bardzo złą wiadomością. Uważali, że urzędnicy mają ich pod kontrolą, bo wiedzą o tym, jaki jest ich adres i w każdej chwili będą mogli ich złapać, a następnie deportować – relacjonuje Renata Pabisz.

Wspomina, że w rozmowach z klientami tłumaczyła potencjalne ryzyka, ale tłumaczyła, że lepiej starać się o legalizację pobytu w USA niż ukrywać się jako osoba całkowicie "nielegalna".

Przybysz proponuje klientom wydanie prawnikowi upoważnienia do wykonania pewnych czynności.


Reklama

– Proszę mi uwierzyć, mam klientów bez uregulowanego statusu imigracyjnego, a prowadzących firmy, które przyniosły im nawet kilka milionów dolarów oszczędności. Takie osoby, bojąc się ryzyka zatrzymania i deportacji, mogą zawczasu ochronić swoje dzieci, rodziny, majątek i współpracowników – powiedziała Onetowi Renata Przybysz.


Reklama

Imigranci z Polski pod lupą ICE

Według danych Departamentu Bezpieczeństwa Krajowego Stanów Zjednoczonych, do których dotarła "Rzeczpospolita", od 20 stycznia 2025 r. do 30 listopada 2025 r. zatrzymanych celem deportacji było 184 obywateli polskich.

Jak zauważają dziennikarze gazety, to śladowa liczba na tle nawet 10-milionowej diaspory polskiej w Stanach Zjednoczonych.

Polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych nie gromadzi danych umożliwiających ustalenie, jak wielu Polaków pozostaje w USA nielegalnie. Według ostrożnych, szacunkowych danych może to być ok. 30 tys. osób. Jeszcze w 2016 r. szacowano tę liczbę na ok. 50 tys.


Reklama