Nad ranem w czwartek 13 sierpnia ukraińskie drony zaatakowały miasto Saławat w Baszkirii. Znajduje się tam największa rafineria naftowego giganta, Gazpromu. Zakład stanął w ogniu i niewykluczone, że nie wznowi pracy przed upływem tego roku. Kryzys naftowy wymyka się Kremlowi spod kontroli, a spadek produkcji paliw w Rosji pogarsza i tak już ponure perspektywy dla światowego rynku benzyn i diesla.

- Ukraińskie drony po raz drugi w ciągu miesiąca zaatakowały rafinerię Gazpromu w Saławat w Baszkirii.
- Rafineria musiała wstrzymać działalność po tym, jak uszkodzone zostały dwa główne bloki przeróbcze – podaje Reuters.
- Przerób ropy naftowej w Rosji spadł do najniższego poziomu od prawie ćwierćwiecza. Niedobory benzyn i diesla są widoczne na krajowym rynku, ale wpływają także na globalną sytuację podażową.
Ukraińskie drony w czwartkowy ranek zaatakowały rafinerię w Saławat w Baszkirii. To naftowe serce koncernu Gazprom, o rocznej zdolności przerobowej dochodzącej do 10 mln ton. O skutecznym uderzeniu (już drugim w ciągu miesiąca – wcześniej atak na obiekt nastąpił 14 lipca) poinformował Sztab Generalny Ukrainy w cytowanym przez Reutersa wpisie na Telegramie. Podkreślono w nim, że rafineria znajduje się ok. 1,3 tys. km od ukraińskiej granicy, a produkowane w niej paliwa trafiały do rosyjskich wojsk.
Wraca program CPN. Premier Tusk zapowiedział tańsze paliwa
Naftowe serce Rosji zaatakowane przez drony
Celnym ciosem w węglowodorowe imperium Kremla pochwaliły się też na platformie X ukraińskie Siły Systemów Bezzałogowych, dodając, że kontynuują „uderzenia w infrastrukturę paliwową i przemysłową wroga, zmniejszając jego zdolność do prowadzenia działań wojennych przeciwko Ukrainie”.
W wyniku uderzeń dronów uszkodzone są dwa główne bloki przeróbcze ropy. Rafineria wstrzymała działalność, a usuwanie skutków ataku może potrwać od kilku tygodni do kilku miesięcy.
Sektor naftowy w Rosji został mocno dotknięty ukraińskimi nalotami. Również w czwartek na rynek napłynęła informacja o konieczności zamknięcia rafinerii w Orsku, zaatakowanej przez drona dwa dni wcześniej. Jak poinformował gubernator obwodu orenburskiego, Jewgienij Sołncew, prace naprawcze mogą potrwać nawet kilka miesięcy, a kierowcy powinni szykować się na trudności. „Przygotowujemy się na najgorszy scenariusz i będziemy musieli polegać na dostawach paliwa spoza regionu” – napisał w mediach społecznościowych.
Paliwowy kryzys w Rosji
Reuters przypomina, że Ukraina zintensyfikowała w tym roku uderzenia na rafinerie w Rosji, która w efekcie boryka się z poważnymi niedoborami paliw. Strategia ta ma wywołać chaos i niezadowolenie społeczne w samej Federacji Rosyjskiej, ale też obniżyć zdolność Kremla do generowania pieniędzy z handlu ropą i produktami ropopochodnymi – a w ten sposób ograniczyć mu możliwości finansowania wojny przeciwko Ukrainie.
Według danych agencji EA Analytics przerób ropy naftowej w Rosji spadł w lipcu do najniższego poziomu od 24 lat, do 3,6 mln baryłek dziennie. Braki benzyn i diesla dla kierowców i przemysłu są już tak dotkliwe, że na Kremlu podjęto decyzję o imporcie paliwa z Indii. W sierpniu, jak podaje Bloomberg, powołując się na dane firmy Kpler śledzącej ruch statków, do Rosji dostarczono 42 tys. ton benzyny z rafinerii w mieście Vadinar w zachodnioindyjskim stanie Gudźarat (zakład ten należy częściowo do rosyjskiego Rosnieftu).
Kurcząca się produkcja ropy i paliw gotowych w Rosji pogarsza globalną sytuację podażową, która i tak jest mocno napięta. Po zamknięciu cieśniny Ormuz Rosja była w stanie zwiększyć swoje przychody z handlu ropą naftową i gazem ziemnym (z 9,75 mld dol. w lutym 2026 r. do 19 mld dol. w marcu), przejmując rolę dostawcy do krajów odciętych od węglowodorów z Bliskiego Wschodu. W obliczu spadających mocy przerobowych na skutek ukraińskich ataków Kreml nie ma jednak możliwości zwiększania eksportu na światowe rynki. Powoduje to jeszcze większe niedobory surowca i paliw – i wywiera presję na wzrost cen.
Lekarze widmo i publiczne pieniądze. NFZ ruszył z masowymi kontrolami
Według wyliczeń Reutersa rosyjski eksport produktów naftowych drogą morską spadł w lipcu o 33,3 proc. w porównaniu z czerwcem i o 54,7 proc. w porównaniu z analogicznym miesiącem poprzedniego roku, do poziomu 3,93 mln ton.