
„Ktoś posłużył się funkcjonariuszami jak narzędziem i doprowadził do wysłania uzbrojonego oddziału pod drzwi niewinnego człowieka” – przekazał w poniedziałek szef stowarzyszenia Marsz Niepodległości Bartosz Malewski. W interwencji w jego mieszkaniu brało udział kilku funkcjonariuszy policji.
- „Policja wtargnęła do mojego mieszkania” – napisał w poniedziałek w mediach społecznościowych Bartosz Malewski.
- Kilka minut wcześniej funkcjonariusze otrzymali zgłoszenie dot. popełnienia zabójstwa i przygotowaniu do targnięcia się na swoje życie.
- Policja wydała komunikat w tej sprawie.
„Czy miało to związek z zbliżającym się Marszem Niepodległości? A może z obroną w głośnej sprawie Pana Piotra?” – pytał Malewski we wpisie.
Jak dodał, „około południa padł ofiarą przestępstw podobnych do tych, których wcześniej doświadczyli dziennikarze, publicyści i inni uczestnicy życia publicznego”.
„Krzyżyk na drogę”. Tusk o Pełczyńskiej-Nałęcz
„W moim mieszkaniu pojawiło się siedmiu funkcjonariuszy Policji. Mieli kuloodporne kamizelki, tarcze, a dwóch z nich trzymało już w dłoniach broń palną. Usłyszałem głośne, mocne walenie w drzwi mieszkania i wezwanie: »Policja, otwierać!«. Otworzyłem. Na ich polecenie wyszedłem na klatkę schodową z rękoma za karkiem. Policjanci sprawdzili mieszkanie, a po wykluczeniu zagrożenia i wyjaśnieniu sytuacji zakończyli interwencję. Całość trwała około pół godziny” – opisał sytuację Malewski.
Jaki był powód interwencji? „Kilka minut wcześniej Policja otrzymała zgłoszenie jakobym w mieszkaniu miał pozbawić życia bliską mi osoby” – czytamy we wpisie na portalu X.
Malewski o „możliwości prowokacji rosyjskich lub białoruskich służb”
„Zgłoszenie było oczywiście całkowicie fałszywe. Ktoś posłużył się funkcjonariuszami jak narzędziem i doprowadził do wysłania uzbrojonego oddziału pod drzwi niewinnego człowieka. Teraz wyjaśnienia wymaga przede wszystkim to, kto świadomie wprowadził ich w błąd i w jakim celu. Hipotez jest kilka” – pisze prezes Marszu Niepodległości.
Jedną z nich – według Malewskiego – jest fakt, że stanął on w obronie Pawła W., zatrzymanego przez policję podczas niedawnych protestów pod budynkiem Trybunału Konstytucyjnego.
Ozdrowienie byłego komendanta, ręce, które leczą, i uniewinniony internauta
Druga hipoteza to fakt, że za kilkanaście dni odbędzie się organizowany przez Malewskiego Marsz Niepodległości.
Inna wskazuje na Rosję. „Trzeba brać pod uwagę także możliwość prowokacji rosyjskich lub białoruskich służb, obliczonej na destabilizowanie państwa, pogłębianie podziałów i podważanie zaufania do polskiej policji. W takim scenariuszu narzędziem stają się sami funkcjonariusze: dostają informację o poważnym zagrożeniu, jadą pod wskazany adres, a obrazy z interwencji mogą potem służyć podsycaniu wrogości między policją a obywatelami. Oczekuję, że zostanie to dokładnie zbadane” – czytamy.
Policja odpowiada
Fakt, że doszło do zdarzenia, potwierdziła warszawska policja.
„W sobotę 24 października na jednej z internetowych platform komunikacyjnych zamieszczony został wpis, którego autor informował o popełnieniu zabójstwa i przygotowaniu do targnięcia się na swoje życie” – czytamy we wpisie na portalu X.
Magdalena Ogórek dołącza do Kanału TAK! Kupiła również udziały w spółce
„Dyżurny komendy z warszawskiej Woli skierował pod wskazany we wpisie adres w trybie natychmiastowym kilka patroli. Jednocześnie funkcjonariusze zostali uprzedzeni, że z uwagi na możliwość zagrożenia ludzkiego życia, interwencja otrzymuje status »pilnej«, ale informacja nie jest na tym etapie potwierdzona i może także być próbą wywołania fałszywego alarmu w celu spowodowania reakcji służb ratunkowych. Tym niemniej niezbędne jest zachowanie szczególnej ostrożności i zasad bezpieczeństwa” – tłumaczą funkcjonariusze.
Podczas interwencji Malewski miał oświadczyć, że w mieszkaniu przebywa sam oraz że podejrzewa, iż zgłoszenie mogło zostać przekazane policji ze złośliwości.
„Policjanci wyjaśnili, że na początkowym etapie obsługi tego typu zgłoszenia – mając na uwadze konieczność szybkiego działania, ponieważ odnosiło się ono do zagrożenia życia i zdrowia ludzi – nie ma możliwości odstąpienia od interwencji. Przyjazd funkcjonariuszy na miejsce pozwala ocenić sytuację i zweryfikować zgłoszenie” – czytamy w komunikacie policji.
Może zainteresuje Cię także: