
Długie oczekiwanie na opinie specjalistów, spory o kontakty z dziećmi i pytania o równe traktowanie matek i ojców. Historia pana Pawła zwróciła uwagę posłów na problemy, z którymi mogą mierzyć się rodzice w sądach rodzinnych. Parlamentarzyści zwrócili się do ministra sprawiedliwości o dane i wyjaśnienia dotyczące praktyki orzeczniczej.
- Posłowie pytają ministra sprawiedliwości Waldemara Żurka o sytuację ojców w sądach rodzinnych.
- Chcą poznać dane dotyczące orzeczeń o władzy rodzicielskiej i czasu oczekiwania na opinie OZSS (Opiniodawczych Zespołów Sądowych Specjalistów).
- Sprawa pana Pawła, który poprosił parlamentarzystów o interwencję, pokazuje, z jakimi problemami mogą mierzyć się rodzice walczący o opiekę naprzemienną.
- Czekał on miesiącami na sądowe uregulowanie kontaktów z synami, a od powołania specjalistów do przeprowadzenia badań OZSS minęło około 16 miesięcy.
– System sprawia wrażenie, jakby był skalibrowany w taki sposób, że pełnowartościowym rodzicem może być tylko matka. Sądy rodzinne operują w mętnej legislacji, która pozwala na bardzo dużą uznaniowość – mówi Zero.pl Witold Węgorkiewicz ze Stowarzyszenia na rzecz Chłopców i Mężczyzn. – Ministerstwo Sprawiedliwości zbiera bardzo dużo szczegółowych danych. Ale te istotne dla oceny bezstronności czy stronniczości wymiaru sprawiedliwości były bardzo starannie niezbierane, mimo naszych petycji – ocenia.
Węgorkiewicz przywołuje dane za lata 2019–2024, według których w 90,5 proc. przypadków powierzenia wykonywania władzy rodzicielskiej orzekano na korzyść matek, a w 9,5 proc. – ojców. Zastrzega przy tym, że to wskaźnik pośredni, a nie bezpośrednie dane o miejscu zamieszkania dzieci. Same liczby nie dowodzą dyskryminacji: nie pokazują m.in. sytuacji rodzinnej, dotychczasowego podziału obowiązków ani potrzeb dzieci.
Przedstawiciel stowarzyszenia uważa jednak, że ta dysproporcja powinna skłaniać do dokładniejszego zbadania praktyki orzeczniczej. Krytycznie ocenia również sytuacje, w których konflikt między rodzicami stanowi argument przeciwko opiece naprzemiennej.
Michał Wawer interweniuje. Posłowie pytają ministra
Problemowi postanowili przyjrzeć się również posłowie. 19 września 2026 r. Michał Wawer z Konfederacji skierował do ministra sprawiedliwości Waldemara Żurka interpelację, pod którą podpisali się także Karina Bosak oraz Marcin Józefaciuk.
Interpelacja nr 19926 dotyczy historii pana Pawła, ojca walczącego o prawo do opieki naprzemiennej, który poprosił o interwencję poselską. Parlamentarzyści wprost wskazują, że podobne historie wielokrotnie słyszeli od innych obywateli. Pytają m.in. o monitorowanie terminów rozpoznawania wniosków o zabezpieczenie, średni czas oczekiwania na opinie OZSS (Opiniodawczych Zespołów Sądowych Specjalistów), dane o tym, przy którym rodzicu sądy zwykle ustalają miejsce zamieszkania dzieci oraz o to, czy sam konflikt między rodzicami powinien wykluczać opiekę naprzemienną. Chcą również wiedzieć, jakie środki przysługują rodzicowi, który uważa, że jest dyskryminowany przez sąd ze względu na płeć.
W interpelacji poruszono też kwestię zmian przepisów dotyczących opieki naprzemiennej i zabezpieczenia pieczy na czas procesu. „Tymczasowe” rozstrzygnięcie może bowiem obowiązywać przez długie lata, zanim zapadnie ostateczny wyrok. Tak właśnie było w przypadku pana Pawła.
– Zapoznałem się z materiałami z jego sprawy i po prostu dostrzegłem, że jest tutaj zasadne, żeby zadać kilka pytań co do tego, dlaczego ta konkretna sprawa tak przebiega i tak się skończyła. A po drugie, żeby też na tej bazie zadać pytania o ogólne problemy i patologie w wymiarze sprawiedliwości – tłumaczy decyzję o złożeniu interpelacji w rozmowie z Zero.pl poseł Michał Wawer.
Jak złożenie swojego podpisu pod interpelację wyjaśnia poseł niezrzeszony Marcin Józefaciuk?
– Podpisałem ją, ponieważ za pytaniami o procedury sądowe stoją konkretne dzieci i ich rodziny. Wielomiesięczne oczekiwanie na zabezpieczenie kontaktów czy opinię specjalistów może oznaczać stopniowe zanikanie więzi z rodzicem. Dla sądu to czas postępowania. Dla dziecka to część dzieciństwa, której późniejszy wyrok już nie przywróci – mówi w rozmowie z Zero.pl.
Dodaje, że jeżeli oczekujemy od ojców pełnej odpowiedzialności za dzieci, musimy również poważnie traktować ich rolę w codziennym wychowaniu. Każdego rodzica należy oceniać na podstawie rzeczywistego zaangażowania, kompetencji i zdolności zapewnienia dziecku bezpieczeństwa. Płeć nie może zastępować tej oceny.
Spór o opiekę nad synami
Pan Paweł przez pięć lat mieszkał z rodziną w Niemczech. Po powrocie do Polski związek zaczął się rozpadać. Pod koniec maja 2024 r. wyprowadził się ze wspólnego mieszkania. Jak relacjonuje, początkowo ustalił z partnerką, że będą dzielić się opieką nad synami (6 i 7 lat) po połowie. Wynajął lokum ok. 300 metrów od przedszkola. Rodzice podzielili się rzeczami dzieci. Nie zawarli jednak pisemnego porozumienia, które by to regulowało.
Według relacji pana Pawła ustna umowa obowiązywała przez pierwsze trzy tygodnie, aż do 18 czerwca, kiedy matka miała się z niej wycofać. Mężczyzna złożył pozew rozwodowy i wniosek o zabezpieczenie kontaktów.
– W tym czasie widywałem synów regularnie, ale kiedy żona wycofała się z porozumień, zaczęła ograniczać mi czas z nimi i dyktować warunki spotkań – opowiada.
Na pierwszą rozprawę czekał prawie cztery miesiące. W tym czasie nie istniało jeszcze sądowe rozstrzygnięcie regulujące opiekę. W praktyce zakres jego kontaktów zależał od porozumienia między rodzicami, o które – jak twierdzi pan Paweł – było coraz trudniej.
Zgodnie z art. 737 Kodeksu postępowania cywilnego wniosek o zabezpieczenie powinien być rozpoznany bezzwłocznie, co do zasady nie później niż w ciągu tygodnia od dnia wpływu do sądu. Jeśli konieczna jest rozprawa, należy ją wyznaczyć tak, by odbyła się w ciągu miesiąca. W tej sprawie ustawowy termin został zatem znacząco przekroczony.
Telefon na policję
Ojciec chłopców uważa, że opieszałość sądu przyczyniła się do eskalacji konfliktu. W jego ocenie sądy nie zawsze respektują prawo dziecka do bycia wychowanym przez oboje rodziców, pomimo że przepis, który tę zasadę wprowadzał, obowiązuje już od ponad dekady. Zbyt często się zdarza, że ojcowie bywają sprowadzani do roli rodzica weekendowego, co utrudnia im aktywne uczestnictwo w życiu dzieci.
W rozmowie z portalem Zero.pl przytacza kilka przykładów. Jednym z wydarzeń, które szczególnie zapadły mu w pamięć, była nocna interwencja policji. Pan Paweł odebrał synów z przedszkola. Jak twierdzi, poinformował o tym matkę SMS-em i napisał, że chłopcy zostaną u niego na weekend. Wersja kobiety jest odmienna. Wezwała policję i zgłosiła, że dzieci zostały zabrane bez jej zgody, nie wie, gdzie przebywają, i obawia się o ich bezpieczeństwo.
– Policja przyjechała w nocy. Około 22.30. Wylegitymowałem się, pokazałem, że dzieci śpią i nic złego się nie dzieje. Jeden z policjantów potwierdził, że wszystko jest w porządku. Nie zdecydowali się na zabranie synów – relacjonuje pan Paweł. Policyjna notatka to potwierdza.
9 października 2024 r. Sąd Okręgowy w Warszawie wydał postanowienie w sprawie zabezpieczenia. Ustalił miejsce zamieszkania chłopców przy matce, a ojcu przyznał m.in. kontakty co drugi weekend od piątku do poniedziałku oraz nocleg z każdej środy na czwartek. Nie zgodził się na opiekę naprzemienną.
Sąd uzasadniał tę decyzję brakiem współpracy między rodzicami i potrzebą zapewnienia dzieciom jednego, stabilnego miejsca zamieszkania. Oboje zostali również zobowiązani do udziału w warsztatach umiejętności wychowawczych.
Sąd: odmowa opieki naprzemiennej to nie dyskryminacja
Pan Paweł zaskarżył postanowienie z października 2024 r. W zażaleniu zarzucił sądowi m.in. niewłaściwą ocenę przedstawionych dowodów oraz pominięcie jego argumentów. Kwestionował również odmowę wysłuchania dzieci i uwzględnienia notatki policyjnej. 12 grudnia 2025 r. Sąd Apelacyjny w Warszawie oddalił zażalenie.
Sąd odwoławczy wskazał, że postępowanie zabezpieczające nie wymaga przeprowadzenia pełnego postępowania dowodowego, a na tym etapie wystarczające jest uprawdopodobnienie określonych okoliczności. W uzasadnieniu znalazło się jednoznaczne stwierdzenie: „Uregulowanie kontaktów powoda z małoletnimi synami w ograniczonym wymiarze (w stosunku do żądań powoda w tym zakresie), jak również odmowa ustanowienia pieczy naprzemiennej, wbrew stanowisku powoda nie stanowi przejawu jego dyskryminacji jako mężczyzny oraz jako ojca”.
– Mam zastrzeżenia do stanowiska sądu odwoławczego, zgodnie z którym ani on, ani sąd okręgowy nie muszą badać i oceniać dowodów w postępowaniu zabezpieczającym. Samo uprawdopodobnienie określonych okoliczności wymaga przecież oceny dostępnych materiałów, choćby w ograniczonym zakresie. Nie spotkałem się wcześniej z argumentacją, która prowadziłaby do całkowitego odstąpienia od takiej oceny – mówi pełnomocnik pana Pawła, adwokat Tomasz Gołembiewski.
Jak zaznacza prawnik, szczególne znaczenie ma to w sprawach rodzinnych, w których na opinie specjalistów i ich uzupełnienie czeka się miesiącami, a nawet latami. W jego ocenie w tym czasie dzieci mogą silniej uzależniać się od rodzica, z którym spędzają większość czasu, co może dodatkowo utrudniać utrzymanie relacji z drugim z rodziców.
Wolne młyny sprawiedliwości
Młyny sprawiedliwości mieliły wolno nie tylko w kwestii wyznaczenia pierwszej rozprawy. W sprawach rodzinnych sąd może powołać Opiniodawczy Zespół Sądowych Specjalistów (OZSS), by uzyskać fachową ocenę relacji między dziećmi a rodzicami, kompetencji wychowawczych oraz tego, jakie rozwiązanie najlepiej odpowiada dobru małoletnich. W tej sprawie dokument miał pomóc m.in. w ustaleniu, czy możliwa jest opieka naprzemienna. Sąd dopuścił dowód z opinii zespołu 8 października 2024 r. Badania obojga rodziców i ich synów przeprowadzono dopiero 6 i 11 lutego 2026 r. Opinię sporządzono w marcu, a 2 kwietnia sąd przesłał ją stronom. Od decyzji o powołaniu specjalistów do przeprowadzenia badań minęło ok. 16 miesięcy.
Pan Paweł wnioskował o zastąpienie opinii OZSS ekspertyzą biegłych sądowych, co miało przyspieszyć badanie. Ocena zespołu nie jest bowiem jedynym dopuszczalnym środkiem dowodowym w takich sprawach. Przez około pół roku sąd nie rozstrzygał tego wniosku. Podczas rozprawy ojciec usłyszał, że na jego uwzględnienie jest już za późno, a sąd poczeka na raport zespołu.
Specjaliści mieli zastrzeżenia do postaw obojga rodziców. U ojca opisali trudności z regulacją emocji i reakcje odbierane przez dzieci jako krzyk lub podnoszenie głosu. Matkę ocenili jako bardziej stabilną emocjonalnie, zwrócili jednak uwagę, że nie zapewnia ona synom wystarczająco atrakcyjnego spędzania czasu. Zaznaczyli również, że jej postawa ochronna może nieświadomie pogłębiać konflikt lojalnościowy chłopców.
Wniosek zespołu był niekorzystny dla postulowanej przez pana Pawła opieki naprzemiennej. W ówczesnej sytuacji uznano ją za niezgodną z dobrem dzieci. Zarekomendowano jedno stałe miejsce zamieszkania, regularne kontakty z drugim rodzicem i wspólną terapię.
Jeden z wielu takich przypadków
Adwokat Tomasz Gołembiewski, reprezentujący pana Pawła, uważa, że historia jego klienta to kolejny przykład dyskryminowania mężczyzn w walce o opiekę naprzemienną.
O problemie nierównego traktowania ojców w sądach rodzinnych mówiła również przedstawicielka rządu.
– Czy mamy problem związany z tym, że sądy w większości przydzielają dzieci kobietom? Mamy, dlatego że mamy w większości mocno sfeminizowany ten zawód sędziów rodzinnych – przyznała w połowie sierpnia na antenie Polsatu Katarzyna Kotula, pełnomocniczka rządu ds. równego traktowania.
Zapowiedziała też rozmowy z ministrem sprawiedliwości Waldemarem Żurkiem na temat reformy sądownictwa rodzinnego.
– Wypowiedzi przedstawicieli rządu pokazują, że dyskusja nie dotyczy już wyłącznie tego, czy ojcowie mogą doświadczać nierównego traktowania w sądach rodzinnych, ale także skali tego problemu – ocenia adwokat Tomasz Gołembiewski. Jak dodaje, z jego doświadczeń wynika, że w orzecznictwie nadal widoczne jest podejście, zgodnie z którym to matka jest postrzegana jako rodzic pierwszoplanowy. Prawnik odwołuje się przy tym do orzeczenia Sądu Najwyższego z 21 listopada 1952 r., w którym akcentowano rolę matki w zapewnianiu dziecku prawidłowego rozwoju fizycznego i duchowego.
– Od wydania orzeczenia Sądu Najwyższego z 1952 r. minęło ponad 70 lat, a niedawno obchodziliśmy 30. rocznicę premiery filmu „Tato” w reżyserii Macieja Ślesickiego. Mimo upływu czasu mam czasem wrażenie, że na salach sądowych niewiele się zmieniło. Tymczasem zmieniają się realia społeczne i coraz częściej zdarza się, że dzieci same wybierają zamieszkanie z ojcem. Ale nawet wtedy, kiedy to dziecko samo decyduje o przeprowadzce, to sądy i tak często upierają się przy pozostawieniu dziecka przy matce. Niedawno reprezentowałem ojca, od którego sąd zasądził alimenty płatne do rąk matki i to pomimo że sąd wiedział, że dziecko się od matki wyprowadziło na stałe do ojca, a rodzice mieli podobne zarobki. Dopiero sąd odwoławczy uchylił to rozstrzygnięcie i nakazał zwrot pieniędzy płaconych przez półtora roku oczekiwania na rozpoznanie apelacji – mówi mec. Gołembiewski.
W jego ocenie najważniejsze powinno być dobro dziecka i jego prawo do wychowywania się przy udziale obojga rodziców. Tymczasem ojcowie często sprowadzani są do roli rodziców weekendowych, co utrudnia im aktywne uczestnictwo w życiu dzieci.
– Uważam, że ta sprawa jest symboliczna i symptomatyczna dla problemów, z jakimi mierzą się mężczyźni, a w szczególności samotni ojcowie we współczesnej Polsce – mówi poseł Michał Wawer.
– Do mojego biura często zgłaszają się ojcowie, którzy opisują nierówne traktowanie, utrudnianie kontaktów z dziećmi i bezradność wobec przedłużających się postępowań. Te sygnały traktuję bardzo poważnie. Jednocześnie sam niekorzystny wyrok nie przesądza o dyskryminacji. Każda sprawa wymaga poznania dokumentów i okoliczności, szczególnie gdy pojawiają się zarzuty przemocy lub zagrożenia dla dziecka – mówi poseł Marcin Józefaciuk.
Dodaje, że większość zgłaszających się stanowią ojcowie, ale przychodzą również matki, dziadkowie i same dzieci. Każdy zasługuje na uważne wysłuchanie. – Szczególnie niepokoi mnie sytuacja, w której długotrwałość postępowania zaczyna faktycznie rozstrzygać o relacjach rodzinnych. Dobro dziecka powinno być widoczne w sposobie działania instytucji: w szybkości reakcji, rzetelności oceny i ochronie jego bezpiecznych więzi – wskazuje parlamentarzysta.

