Reklama

Kryzys demograficzny uderza w położne. Na jedną przypada osiem porodów rocznie

Reklama

Spadająca liczba urodzeń w Polsce zaczyna uderzać w rynek pracy położnych. Coraz więcej przedstawicielek tego zawodu może mieć problem ze znalezieniem zatrudnienia.

Szpital
Oddział neonatologiczny w szpitalu. (fot. Dmitry Kalinovskytock / Shutterstock)
  • Spadek liczby urodzeń w Polsce przekłada się na trudną sytuację zawodową położnych.
  • Na jedną przypada zaledwie kilka porodów rocznie, a system kształcenia nadal dostarcza nowych absolwentów.
  • Eksperci ostrzegają przed rosnącym problemem bezrobocia w tej grupie zawodowej.

Reklama

Negatywne trendy demograficzne w Polsce coraz mocniej odbijają się na sytuacji położnych. Jak wynika z danych przytaczanych przez „Rzeczpospolitą”, w 2025 r. w kraju urodziło się około 238 tys. dzieci, podczas gdy zawód położnej wykonuje 30,6 tys. osób. Oznacza to, że na jedną położną przypada średnio mniej niż osiem porodów rocznie.

Problem jest jednak szerszy. Uprawnienia do wykonywania zawodu ma około 44 tys. osób, a kolejne tysiące są w trakcie kształcenia. Obecnie położnictwo można studiować w 37 szkołach, a liczba studentów sięga nawet pięciu tys.

Uczelnie produkują przyszłych bezrobotnych?

Eksperci alarmują, że system edukacji nie nadąża za realiami rynku. – Istnieje poważny problem z zatrudnieniem dla położnych – wskazuje Anna Janik, wiceprezes Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych. W środowisku coraz częściej pojawiają się głosy, że uczelnie „produkują przyszłych bezrobotnych”.


Reklama

Presja, groźby i czyszczenie dokumentacji. Pielęgniarki mówią, co dzieje się w szpitalach


Reklama

Dodatkowym wyzwaniem jest brak możliwości zdobywania praktyki. Na niektórych oddziałach liczba porodów jest tak niska, że trudno o rozwijanie kompetencji zawodowych.

– Standard opieki okołoporodowej stanowi, że pacjentka decyduje, czy poza położną i osobą towarzyszącą ktoś jeszcze może być obecny przy porodzie. Może więc nie wyrazić zgody na obecność studentki. A ta, zgodnie z podstawą programową, musi przyjąć czterdzieści porodów, żeby móc przystąpić do egzaminu dyplomowego – mówi Janik.


Reklama

Problemem pozostaje także sztywny podział kompetencji między położnymi a pielęgniarkami. Jak wskazują eksperci, utrzymywanie dwóch odrębnych ścieżek kształcenia utrudnia przekwalifikowanie się i ogranicza możliwości zatrudnienia.


Reklama

Coraz częściej pojawiają się postulaty wprowadzenia wspólnego etapu edukacji dla obu zawodów.

Problem w kształceniu

– Problemem, oprócz coraz mniejszej liczby rodzących się dzieci, jest kształcenie a właściwie dwie odrębne ścieżki kształcenia. Przez to bardzo trudno jest później przekwalifikować położną na pielęgniarkę i odwrotnie. Powinien się zmienić system edukacji, tak żeby pierwszy moduł, np. licencjat, był wspólny dla pielęgniarek i położnych – wskazuje dyrektor Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku Jakub Kraszewski.

Bezpieczniej rodzić w prywatnej klinice? „Polki nie ufają publicznemu systemowi ochrony zdrowia”


Reklama

Sytuację pogarsza fakt, że nawet doświadczone położne tracą pracę. Dotyczy to m.in. oddziałów intensywnej opieki noworodkowej, gdzie coraz częściej zatrudniane są pielęgniarki. Wynika to z przepisów ograniczających zakres opieki, jaką położne mogą sprawować nad dziećmi po określonym czasie od narodzin.


Reklama

Nadzieja w zmianach

Jednocześnie pojawia się pewna nadzieja dla środowiska. Ministerstwo Zdrowia zapowiada wzmocnienie roli położnych w systemie ochrony zdrowia. Od 7 maja 2026 r. wejdą w życie nowe przepisy dotyczące organizacji opieki w podstawowej opiece zdrowotnej. Mają one rozszerzyć kompetencje położnych m.in. w opiece nad wcześniakami i dziećmi długotrwale hospitalizowanymi.

Zgodnie z rozporządzeniem położne będą mogły prowadzić edukację przedporodową już od momentu stwierdzenia ciąży, a nie – jak dotąd – dopiero od około 21–26 tygodnia. Nowe regulacje przewidują także zapewnienie opieki położnej każdej kobiecie w okresie połogu, również w sytuacji utraty dziecka.

Zmiany obejmą również wizyty patronażowe – zniesiona zostanie dotychczasowa granica wieku dziecka, co pozwoli na objęcie wsparciem także wcześniaków i dzieci, które długo przebywały w szpitalu.


Reklama