Reklama

Komarewicz w Kanale Zero: Tworzymy Centrum, dajemy sobie kilka miesięcy

Reklama

Będący gościem w Porannej Rozmowie w Kanale Zero poseł Rafał Komarewicz, który na początku tygodnia opuścił Polskę 2050 na rzecz nowopowstałego klubu parlamentarnego Centrum, stwierdził, że w jego byłej partii „zaczęło się wycinanie ludzi”. – Wczoraj mój asystent został poproszony o odejście z partii – przekazał polityk. Parlamentarzysta zapowiedział także, kiedy można spodziewać się informacji o dalszych planach jego nowego klubu.

zrzut-ekranu-2026-02-20-090100
Poseł Rafał Komarewicz w Porannej Rozmowie w Kanale Zero (fot. Kanał Zero)
  • Rafał Komarewicz opuścił Polskę 2050 wraz z grupą posłów i dołączył do powstałego przy tej okazji klubu parlamentarnego Centrum. W Porannej Rozmowie w Kanale Zero podkreślił, że decyzja była spontaniczna.
  • Poseł wskazał na „wycinanie ludzi” w partii i sprzeczności między Szymonem Hołownią a Katarzyną Pełczyńską-Nałęcz. – To nie jest partia, która ma budować – ocenił.
  • Nowy klub parlamentarny Centrum koncentruje się na budowie własnych struktur i pozyskaniu poparcia. Komarewicz przekazał, że dalsze plany mają zostać zaprezentowane w środę.

Reklama

Gościem piątkowej Porannej Rozmowy w Kanale Zero był poseł Rafał Komarewicz. Parlamentarzysta wraz z grupą partyjnych kolegów opuścił na początku tygodnia Polskę 2050, przechodząc do utworzonego przy tej okazji klubu parlamentarnego Centrum.

– Zaczęły się kwestie wycinania ludzi. Ktoś chyba z prezydium mówił, że trzeba tych złych ludzi usunąć z partii. To było właśnie takie działanie poprzez środową uchwałę kagańcową Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz – stwierdził polityk w rozmowie z Agnieszką Burzyńską.

Jak przekazał, w czwartek jego asystent został poproszony o opuszczenie Polski 2050. – To jest wycinanie ludzi. To nie jest partia, która ma budować, tylko ma wycinać tych, którzy mają inne zdanie niż przewodnicząca – ocenił Komarewicz. – Choć to nie znaczy, że nie chcieliśmy działać z panią przewodniczącą – zaznaczył.


Reklama

Komarewicz odniósł się do poparcia, jakiego jego propozycji pakietu dla klasy średniej udzieliła Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz. – To jest taki dualizm – stwierdził.


Reklama

– Z jednej strony mamy Szymona Hołownię, który wychodzi jako ówczesny przewodniczący i mówi: Komarewicz się wyłamał, zaproponował coś dla 17 mln Polaków, a ja się z tym nie zgadzam. Z drugiej strony wychodzi Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz i mówi: to jest dobry pomysł. Trudno w takiej partii jest funkcjonować – powiedział.

Komarewicz: Nie możemy rozmawiać wyłącznie o stołkach

Poseł klubu Centrum skomentował także potencjalne stanowisko wicepremiera dla Katarzyny Pełczyńskiej Nałęcz. – To jest kolejny przykład tego, dlaczego odeszliśmy z partii. Nie możemy rozmawiać wyłącznie o stołkach – wytłumaczył.

– Wcześniej rozmawialiśmy o wicemarszałku, prezydencie, komisarzu w ONZ dla Szymona Hołowni. Teraz Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz musi być wicepremierem. A to nie jest rzecz najważniejsza. Najważniejsze jest to, żeby realizować obietnice wyborcze, a tutaj szło nam średnio – zauważył.


Reklama

Odnosząc się do słów Szymona Hołowni o klinicznej nienawiści, jaką odchodzący z Polski 2050 parlamentarzyści mają darzyć nową liderkę ugrupowania, Komarewicz stwierdził: – To są słowa, które nie powinny paść. Ja do Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz nie mam takich odczuć. Co więcej, uważam, że jako specjalistka od polityki ma wiedzę.


Reklama

Centrum zaprezentuje swoje plany. „Działamy”

Komarewicz nie przekreślił potencjalnej współpracy Centrum z innymi ugrupowaniami. Zaznaczył jednak, że na ten moment klub skupia się na sobie. – Nie wiemy, co będzie za półtora roku. Być może będzie potrzebna jedna lista, na której będzie i PSL, i Lewica. W polityce wszystko jest możliwe – podkreślił.

– Na dzień dzisiejszy tworzymy Centrum. Dajemy sobie kilka miesięcy na to, żebyśmy stworzyli struktury, żebyśmy przekonali do siebie wyborców. Działamy – zaznaczył.

– Centrum powstało z pewnego impulsu. To nie jest projekt, który został wcześniej przygotowany. To nie było jak przygotowanie puczu, który miał postawić Szymona Hołownię ponownie na stanowisku szefa partii. To projekt, który powstał z potrzeby chwili – dodał.


Reklama

Poseł zapowiedział, że w środę podczas najbliższego posiedzenia Sejmu klub parlamentarny Centrum przedstawi więcej informacji na swój temat. – Będziemy mówić o naszych założeniach, o tym, w jaki sposób chcemy zdobywać wyborców, o tym, jakie mamy plany – powiedział.


Reklama

– To, że powstał klub Centrum, to jest pewien sygnał. Myślę, że ludzie, którzy są w Polsce 2050, około 1000 osób, nie do końca będą podzielać poglądy, że trzeba robić czystki w partii, tylko po prostu sami odejdą. Jest to przykre, bo przez pięć lat tę partię tworzyłem – zauważył.

Komarewicz podkreślił, że był jedyną osobą, która odeszła z regionu małopolskiego. – Nikogo nie wziąłem, nie mówiłem: odejdź. Nie rozmawiałem z nikim na ten temat, bo uważam, że każdy ma prawo zdecydować, co chce robić – powiedział.


Reklama