Będący gościem w Porannej Rozmowie w Kanale Zero poseł Rafał Komarewicz, który na początku tygodnia opuścił Polskę 2050 na rzecz nowopowstałego klubu parlamentarnego Centrum, stwierdził, że w jego byłej partii „zaczęło się wycinanie ludzi”. – Wczoraj mój asystent został poproszony o odejście z partii – przekazał polityk. Parlamentarzysta zapowiedział także, kiedy można spodziewać się informacji o dalszych planach jego nowego klubu.

- Rafał Komarewicz opuścił Polskę 2050 wraz z grupą posłów i dołączył do powstałego przy tej okazji klubu parlamentarnego Centrum. W Porannej Rozmowie w Kanale Zero podkreślił, że decyzja była spontaniczna.
- Poseł wskazał na „wycinanie ludzi” w partii i sprzeczności między Szymonem Hołownią a Katarzyną Pełczyńską-Nałęcz. – To nie jest partia, która ma budować – ocenił.
- Nowy klub parlamentarny Centrum koncentruje się na budowie własnych struktur i pozyskaniu poparcia. Komarewicz przekazał, że dalsze plany mają zostać zaprezentowane w środę.
Gościem piątkowej Porannej Rozmowy w Kanale Zero był poseł Rafał Komarewicz. Parlamentarzysta wraz z grupą partyjnych kolegów opuścił na początku tygodnia Polskę 2050, przechodząc do utworzonego przy tej okazji klubu parlamentarnego Centrum.
– Zaczęły się kwestie wycinania ludzi. Ktoś chyba z prezydium mówił, że trzeba tych złych ludzi usunąć z partii. To było właśnie takie działanie poprzez środową uchwałę kagańcową Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz – stwierdził polityk w rozmowie z Agnieszką Burzyńską.
Jak przekazał, w czwartek jego asystent został poproszony o opuszczenie Polski 2050. – To jest wycinanie ludzi. To nie jest partia, która ma budować, tylko ma wycinać tych, którzy mają inne zdanie niż przewodnicząca – ocenił Komarewicz. – Choć to nie znaczy, że nie chcieliśmy działać z panią przewodniczącą – zaznaczył.
Komarewicz odniósł się do poparcia, jakiego jego propozycji pakietu dla klasy średniej udzieliła Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz. – To jest taki dualizm – stwierdził.
– Z jednej strony mamy Szymona Hołownię, który wychodzi jako ówczesny przewodniczący i mówi: Komarewicz się wyłamał, zaproponował coś dla 17 mln Polaków, a ja się z tym nie zgadzam. Z drugiej strony wychodzi Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz i mówi: to jest dobry pomysł. Trudno w takiej partii jest funkcjonować – powiedział.
Komarewicz: Nie możemy rozmawiać wyłącznie o stołkach
Poseł klubu Centrum skomentował także potencjalne stanowisko wicepremiera dla Katarzyny Pełczyńskiej Nałęcz. – To jest kolejny przykład tego, dlaczego odeszliśmy z partii. Nie możemy rozmawiać wyłącznie o stołkach – wytłumaczył.
– Wcześniej rozmawialiśmy o wicemarszałku, prezydencie, komisarzu w ONZ dla Szymona Hołowni. Teraz Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz musi być wicepremierem. A to nie jest rzecz najważniejsza. Najważniejsze jest to, żeby realizować obietnice wyborcze, a tutaj szło nam średnio – zauważył.
Odnosząc się do słów Szymona Hołowni o klinicznej nienawiści, jaką odchodzący z Polski 2050 parlamentarzyści mają darzyć nową liderkę ugrupowania, Komarewicz stwierdził: – To są słowa, które nie powinny paść. Ja do Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz nie mam takich odczuć. Co więcej, uważam, że jako specjalistka od polityki ma wiedzę.
Centrum zaprezentuje swoje plany. „Działamy”
Komarewicz nie przekreślił potencjalnej współpracy Centrum z innymi ugrupowaniami. Zaznaczył jednak, że na ten moment klub skupia się na sobie. – Nie wiemy, co będzie za półtora roku. Być może będzie potrzebna jedna lista, na której będzie i PSL, i Lewica. W polityce wszystko jest możliwe – podkreślił.
– Na dzień dzisiejszy tworzymy Centrum. Dajemy sobie kilka miesięcy na to, żebyśmy stworzyli struktury, żebyśmy przekonali do siebie wyborców. Działamy – zaznaczył.
– Centrum powstało z pewnego impulsu. To nie jest projekt, który został wcześniej przygotowany. To nie było jak przygotowanie puczu, który miał postawić Szymona Hołownię ponownie na stanowisku szefa partii. To projekt, który powstał z potrzeby chwili – dodał.
Poseł zapowiedział, że w środę podczas najbliższego posiedzenia Sejmu klub parlamentarny Centrum przedstawi więcej informacji na swój temat. – Będziemy mówić o naszych założeniach, o tym, w jaki sposób chcemy zdobywać wyborców, o tym, jakie mamy plany – powiedział.
– To, że powstał klub Centrum, to jest pewien sygnał. Myślę, że ludzie, którzy są w Polsce 2050, około 1000 osób, nie do końca będą podzielać poglądy, że trzeba robić czystki w partii, tylko po prostu sami odejdą. Jest to przykre, bo przez pięć lat tę partię tworzyłem – zauważył.
Komarewicz podkreślił, że był jedyną osobą, która odeszła z regionu małopolskiego. – Nikogo nie wziąłem, nie mówiłem: odejdź. Nie rozmawiałem z nikim na ten temat, bo uważam, że każdy ma prawo zdecydować, co chce robić – powiedział.
