W katastrofie samolotu Dromader, który brał udział w akcji gaszenia pożaru na Lubelszczyźnie, zginął 65-letni Andrzej Gawron. Był doświadczonym pilotem i instruktorem. Strażacy informują, że pożar Puszczy Solskiej już nie rozprzestrzenia się. Sytuacja jest pod kontrolą.

- W akcji gaszenia pożaru na Lubelszczyźnie zmarł Andrzej Gawron.
- Był doświadczonym pilotem i instruktorem lotniczym. Miał 65 lat.
- Służby informują o opanowaniu pożaru Puszczy Solskiej.
We wtorek krótko przed godz. 21 służby poinformowały o utracie kontaktu z samolotem gaśniczym typu Dromader, który brał udział w akcji nad pożarem w miejscowości Kozaki w powiecie biłgorajskim. Niedługo później potwierdziły, że doszło do katastrofy.
Ochrona kontrwywiadowcza to mit. Byli szefowie polskich służb bez wsparcia ze strony państwa
W katastrofie zginął doświadczony instruktor
W walce z żywiołem zginął Andrzej Gawron – podał serwis DlaPilota.pl. Od 1993 r. pracował w liniach lotniczych LOT, a w kolejnych latach również w innych firmach.
Był również instruktorem samolotowym 1. klasy z ogromnym doświadczeniem. Publikował w „Przeglądzie Lotniczym Aviation Revue”. Ostatnio pracował jako pilot Dromadera w Mieleckich Zakładach Lotniczych. Miał 65 lat.
Pożar został już opanowany
Pożar, który wybuchł we wtorek w Kozakach (woj. lubelskie), objął lasy i nieużytki w rejonie Nadleśnictwa Józefów. Obecnie ogień już się nie rozprzestrzenia – poinformowano w czwartek na konferencji prasowej z udziałem kierownictwa Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji.
Nadbryg. Wojciech Kruczek z Komendy Głównej Państwowej Straży Pożarnej przekazał, że w nocy ze środy na czwartek w akcji zabezpieczania pogorzeliska uczestniczyło 440 strażaków z całej Polski. – Udało się zabezpieczyć mieszkańców, co jest ogromnym sukcesem, bo pożar przesuwał się z ogromną dynamiką – podkreślił.
Wielka mobilizacja służb
Pożar objął rozległe połacie Puszczy Solskiej – straż nie podaje jeszcze danych o zniszczonej powierzchni. Skala zdarzenia wymusiła mobilizację dużych sił ratowniczych. Już w pierwszym dniu akcji na miejscu działało blisko 70 zastępów straży pożarnej i ok. 300 strażaków.
Do walki z żywiołem włączono również lotnictwo. Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych skierowała dwa śmigłowce gaśnicze – z baz w Radawcu i Kielcach. Maszyny wykonywały zrzuty wody, wspierając strażaków działających w trudno dostępnym terenie