Prezydent Iranu Masud Pezeszkian zadeklarował gotowość zakończenia wojny z USA i Izraelem, ale pod warunkiem uzyskania gwarancji bezpieczeństwa. Jego słowa padły w kluczowym momencie konfliktu, który – według Waszyngtonu – wchodzi w decydującą fazę.

- Prezydent Iranu Masud Pezeszkian zadeklarował gotowość zakończenia wojny, ale uzależnił to od gwarancji bezpieczeństwa.
- USA zapowiadają „decydujące dni”, nie wykluczając dalszej eskalacji konfliktu.
- Sygnały możliwego przełomu natychmiast wpłynęły na rynki – ropa tanieje, a giełdy rosną.
Prezydent Iranu Masud Pezeszkian oświadczył, że Teheran ma „niezbędną wolę”, by zakończyć trwający konflikt, jednak uzależnia to od spełnienia konkretnych warunków.
– Posiadamy wolę zakończenia tego konfliktu, pod warunkiem spełnienia niezbędnych warunków, zwłaszcza gwarancji zapobiegających powtórzeniu się agresji – powiedział podczas rozmowy telefonicznej z przewodniczącym Rady Europejskiej, Antonio Costą.
Co Polscy żołnierze robią w Libanie? Gen. Andrzejczak tłumaczy
Jak podkreślił Pezeszkian, kluczowe jest zapewnienie bezpieczeństwa oraz interesów narodowych Iranu. Teheran domaga się m.in. zakończenia działań wojennych na wszystkich frontach oraz uznania swojej pozycji w strategicznej Cieśninie Ormuz.
Prezydent Iranu zarzucił również Stanom Zjednoczonym i ich sojusznikom naruszenie zasad dyplomacji. Według niego ataki na Iran rozpoczęły się mimo trwających rozmów, co ma podważać wiarygodność Waszyngtonu.
Europa wzywa do deeskalacji w Iranie
Szef Rady Europejskiej António Costa ocenił, że sytuacja na Bliskim Wschodzie jest „ekstremalnie niebezpieczna” i wezwał Iran do ograniczenia działań militarnych oraz powrotu do rozmów dyplomatycznych, w tym na forum ONZ.
Jednym z kluczowych punktów napięcia pozostaje bezpieczeństwo żeglugi w regionie Zatoki Perskiej.
W tym samym czasie sekretarz obrony USA Pete Hegseth zapowiedział, że najbliższe dni będą „decydujące” dla dalszego przebiegu wojny. Nie wykluczył przy tym użycia wojsk lądowych. – Nie można wygrać wojny, ujawniając przeciwnikowi swoje zamiary – podkreślił.
Z kolei administracja Donalda Trumpa utrzymuje, że rozmowy z Iranem trwają i przynoszą postępy, choć publiczne deklaracje Teheranu różnią się od przekazów w prywatnych negocjacjach.
Republikanin ostro skrytykował sojuszników, którzy nie chcą angażować się w działania przeciwko Iranowi, sugerując, że powinni „radzić sobie sami”.
Rynki reagują na słowa Teheranu
Słowa prezydenta Iranu wywołały silną reakcję na rynkach finansowych.
Cena ropy Brent spadła o około 3 proc., schodząc w okolice 104 dol. za baryłkę. Jednocześnie wyraźnie wzrosły amerykańskie indeksy giełdowe – S&P 500 zyskał około 2,5 proc., a Nasdaq Composite ponad 3 proc.
Osłabił się dolar, a inwestorzy przenieśli część kapitału w stronę złota, które również zanotowało wzrost.