Rafał Brzoska założy partię polityczną. A jeśli nawet nie założy, to nie ma problemu, bo założy mu ją PSL, który desperacko poszukuje koalicjanta – twierdzi Robert Mazurek w swoim najnowszym komentarzu na Kanale Zero. Według dziennikarza doświadczony biznesmen i założyciel InPostu może wejść do polityki tylnymi drzwiami, wprowadzając do niej „swoich ludzi”.

- Obecnie Brzoska woli wpływać na decyzje najważniejszych ludzi w państwie zza kulis i ma w tym duże sukcesy. Ale niewykluczone, że przed wyborami zmieni zdanie i kogoś namaści, by mieć w Sejmie swoich ludzi – mówi w najnowszym komentarzu Robert Mazurek.
- Według dziennikarza Kanału Zero Brzoska mógłby wykorzystać bardzo niskie poparcie PSL, które desperacko szuka koalicjanta na najbliższe wybory parlamentarne.
- Robert Mazurek twierdzi, że do ludzi Rafała Brzoski odzywają się politycy wszystkich opcji, jednak biznesmen mówi twardo „nie”.
– Ale niewykluczone, że przed wyborami Rafał Brzoska zmieni zdanie i kogoś namaści, by mieć w Sejmie swoich ludzi. Tak, wiem, do wyborów jeszcze półtora roku. Naprawdę szmat czasu w polskiej polityce. Ale posłowie są niecierpliwi, szukają szalup, a biznes, duży i mniejszy, szuka możliwości wpływu na politykę – stwierdził Robert Mazurek w komentarzu dotyczącym ewentualnego startu Brzoski w wyborach.
Brzoska wejdzie do polityki? „Już ma na nią wielki wpływ”
Powody tego, że posłowie chcą przyciągnąć Brzoskę na swoje listy, lub on sam rozważa założenie nowej partii, wydają się oczywiste. Biznesmen odniósł ogromny sukces w wielu krajach europejskich, płaci wysokie podatki w Polsce, a do tego jego inicjatywa deregulacyjna i strona internetowa „Sprawdzamy” pomogła zidentyfikować i usunąć wiele szkodliwych przepisów.
– Brzoska, jeśli by rzeczywiście założył partię, to jest to duży news. Jeśli nie trzęsienie ziemi, to duży news. A jaka to by miała być partia? No więc wszyscy mówią, że umiarkowana. Po co zakładać od razu jakąś idącą po bandzie. Umiarkowana partia biznesu i drobnych przedsiębiorców. Ona łowiłaby poparcie tych, którzy już kiedyś szukali swojego szczęścia politycznego gdzieś między PiS-em a Platformą. Tych, którzy głosowali kiedyś na Pawła Kukiza, tych, którzy głosowali na Ryszarda Petru, tych, którzy głosowali wreszcie na Szymona Hołowni i Trzecią Drogę. Teraz są trochę osieroceni i chcieliby kogoś normalnego, a jeszcze kogoś, kto odniósł sukces – zapowiedział Mazurek.
Brzoska, jak podaje Robert Mazurek, już teraz ma spory wpływ na politykę. – I to po obu stronach. Bardzo wiele osób mówi, że to on stoi na przykład za tym, że Donald Tusk ostatecznie utrupił wielką reformę Państwowej Inspekcji Pracy. Tę zdumiewającą skądinąd reformę, która dawałaby inspektorom Państwowej Inspekcji Pracy możliwość zmiany twojej umowy, umowy B2B czy umowy o dzieło na etat – poinformował dziennikarz.
Założyciel InPostu chciałby jednak utrzymać wpływ na kształt nowych przepisów. – Jemu nie zależy na sławie, na rozpoznawalności, to ma, a mógłby mieć tego jeszcze więcej. Przy jego zasobach mógłby mieć tego zdecydowanie więcej. On po prostu walczy o swoje. Nie tylko zresztą o swoje. On walczy o to, co jego zdaniem jest dobre dla biznesu i jego zdaniem jest dobre dla Polski – twierdził Mazurek.
Scenariuszy na to, by Brzoska znalazł się w polityce, jest kilka. To m.in. wprowadzenie współpracujących z nim osób na listy PSL, które rozpaczliwie poszukuje koalicjanta.
– Najchętniej stworzyłby wokół PSL grono polityków, może samorządowców, trochę świeżej krwi. Nie wiem, jako stowarzyszenie, czy może jakaś partia, czy może jakaś inna grupa, wszedł razem z PSL do Sejmu. Tym bardziej, że PSL ma coś, czego nie ma bardzo wiele partii w Polsce – struktury w każdym powiecie – mówił Mazurek.
– Rafał Brzoska będzie więc kuszony przez długi czas. Będą mu obiecywali złote góry. Ale to wszystko dzisiaj jest stanowczo przedwczesne. To nie ma większego znaczenia, bo jeśli Rafał Brzoska miałby do polityki aktywniej wejść, jeśli Rafał Brzoska miałby kogoś namaścić, jeśli Rafał Brzoska miałby kogoś poprzeć, to zrobi to, ale nie wcześniej niż za rok – podsumowuje Mazurek.