Od rana trwa nadzwyczajna sesja Rady Warszawy. Podczas posiedzenia głos zabrał dziennikarz Zero.pl Patryk Słowik, od którego artykułu na dobre wybuchła afera w Szpitalu Południowym. – Ja tak naprawdę chciałem zadać jedno pytanie pani przewodniczącej Malinowskiej-Grupińskiej – mówił.

- Dziennikarz Zero.pl Patryk Słowik pojawił się na nadzwyczajnym posiedzeniu Rady Warszawy.
- W swojej wypowiedzi dziennikarz najpierw wytknął błąd Rafałowi Trzaskowskiemu, a potem zapytał przewodniczącą rady Ewę Malinowską-Grupińską o dymisję.
- – Odnoszę wrażenie, że dla państwa ogólnie nie ma znaczenia temat szpitala – mówił Patryk Słowik.
Patryk Słowik na posiedzeniu Rady Warszawy pojawił się jako mieszkaniec miasta. Wcześniej zebrał wystarczającą liczbę podpisów potrzebną do ubiegania się o zabranie głosu.
– Kwestia pierwsza jest taka, że odnoszę wrażenie, że dla państwa ogólnie nie ma znaczenia temat szpitala – zaczął.
– Jeżeli za miesiąc jakieś nieprawidłowości będą dotyczyły wodociągów, a za dwa miesiące autobusów, to zmienicie słowo „szpital” na „wodociągi” albo na „autobusy”. Gdy wysłuchałem tej dyskusji, zastanawiam się, czy z tej sali dzisiaj wszyscy wyjdą wiedząc więcej, lepiej, mądrzej – ocenił.
– Nie mam przekonania. Wydaje mi się, że niektórzy z państwa mogą uważać, że „ten Słowik dobrze mówi o tych drugich”, a ci drudzy, że „o tych pierwszych”. Natomiast tak jak słuchałem tej dyskusji i tej przepychanki politycznej, to niewiele ona się różniła od innych przepychanek politycznych, które widzimy – stwierdził.
Słowik wytknął błąd Trzaskowskiemu i zapytał przewodniczącą rady o dymisję
Dziennikarz Zero.pl odniósł się m.in. do wcześniejszej wypowiedzi prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego, który chwalił czas oczekiwania na oddziale ratunkowym w Szpitalu Południowym.
– Wspomniał pan – na marginesie, to zapewne była zwykła pomyłka – że na SOR Szpitala Południowego czas oczekiwania wynosi 21 minut. 21 minut czas oczekiwania wynosi na triaż. Na przyjęcie pierwsze przez lekarza średni czas oczekiwania wynosi 119 minut, a nie 21 – wskazał.
– Dokładne te dane Narodowego Funduszu Zdrowia każdy może w tej chwili na swoim telefonie komórkowym sprawdzić. Jest to zresztą na bieżąco aktualizowane. Obecnie na SOR warszawskiego Szpitala Południowego oczekuje na przyjęcie ponad 30 pacjentów – dodał.
Dalej odnosząc się do słów prezydenta miasta, Patryk Słowik przyznał, że docenia, że Rafał Trzaskowski postanowił wyjaśnić kwestię Szpitala Południowego, ale w tym samym czasie inni politycy Koalicji Obywatelskiej nazywają dziennikarza złodziejem i sugerują, że pierwszą osobą, która powinna się tłumaczyć przed prokuraturą, jest on sam.
– Pan cały wątek poświęcił temu, żeby ludzie zgłaszali informacje o nieprawidłowościach. Myślę, że niektórzy mogą się obawiać, gdy usłyszą od czołowych polityków w kraju, że za chwilę będą musieli się tłumaczyć przed prokuratorem albo w internecie będą urządzane ankiety, czy dziennikarz opisujący dany temat jest złodziejem – wskazał.
Bezpośrednie pytanie Patryk Słowik zadał przewodniczącej rady, Ewie Malinowskiej-Grupińskiej. – Ja tak naprawdę chciałem zadać jedno pytanie pani przewodniczącej. Chciałem zadać pytanie: Czy 25 czerwca 2026 r. to nie jest dobry dzień na złożenie najpierw rezygnacji z funkcji przewodniczącej, a potem na złożenie mandatu radnej Miasta Stołecznego Warszawy? – zapytał.
Afera w Szpitalu Południowym
Afera wokół Szpitala Południowego wybuchła po serii publikacji portalu Zero.pl. Poza tekstem dotyczącym samego Dawida Kacprzyka, Patryk Słowik oraz Jakub Styczyński opisali m.in. kulisy koordynowanego przez niego Szpitalnego Oddziału Ratunkowego, na którym działały specjalny salonik VIP oraz przyspieszona kolejka dla polityków Koalicji Obywatelskiej.
Czytaj też: Przewodnik po aferze w Szpitalu Południowym. O co chodzi w sprawie Dawida Kacprzyka?
Kilka dni od publikacji głos ws. funkcjonowania SOR w Szpitalu Południowym zabrał w Kanale Zero dr Emil Jędrzejewski, były ordynator chirurgii w placówce. – Pacjenci przyjęci na SOR umierali niezaopiekowani, pracownicy oddziału „przypominali sobie” o nich po kilku godzinach i wykonywali im tomografię, żeby coś markować. Tam giną ludzie, bo ktoś się uczy. Każdy przypadek śmierci na SOR powinien być przeanalizowany – twierdził na antenie.