Reklama
REKLAMA
Reklama

Jest decyzja ws. ratingu Polski. Agencja S&P zapala czerwoną lampkę

Agencja S&P obniżyła perspektywę ratingu Polski
Agencja S&P obniżyła perspektywę ratingu Polski (fot. Radek Pietruszka / PAP)
Dodaj do ulubionych źródeł w Google

Agencja S&P podtrzymała rating Polski, ale obniżyła jego perspektywę do negatywnej. To oznacza, że widzi poważne zagrożenia związane z dalszym rozwojem sytuacji w sferze finansów publicznych. Minister Andrzej Domański zabrał już głos po tej decyzji. Przytoczył fragment uzasadnienia, w którym mowa jest o napięciu na linii prezydent-rząd i wbił szpilkę Karolowi Nawrockiemu.

  • Agencja S&P Ratings Global potwierdziła długoterminowy rating Polski w walucie obcej na poziomie „A–”, ale obniżyła jego perspektywę ze stabilnej do negatywnej.
  • Korekta perspektywy odzwierciedla zwiększone ryzyko, że gwałtownie rosnące zadłużenie Polski może ograniczyć zdolność rządu do reagowania na wstrząsy gospodarcze i negatywnie wpłynąć na wzrost gospodarczy – tłumaczy S&P.
  • Decyzję skomentował minister finansów Andrzej Domański. Nawiązał do prezydenckich wet, które w jego ocenie utrudniają rządowi proces naprawy finansów publicznych.

W piątek późnym wieczorem agencja S&P – jedna z trzech największych agencji ratingowych świata, obok Moody's i Fitch – ogłosiła wyniki swojego przeglądu ratingu Polski, drugiego i ostatniego w tym roku. Rating, czyli ocena wiarygodności kredytowej naszego kraju, został potwierdzony na poziomie „A–”, ale jednocześnie jego perspektywa została obniżona ze stabilnej do negatywnej.

To nie było zaskoczenie. Ekonomiści spodziewali się właśnie takiego ruchu. – Oczekujemy, że samej obniżki ratingu nie będzie, aczkolwiek jest poważne ryzyko, że perspektywa zostanie obniżona do negatywnej – mówił Zero.pl przed decyzją Arkadiusz Balcerowski, ekonomista mBanku.

Komentatorzy przypominali też, że to właśnie agencja S&P w 2016 r., kiedy wokół Trybunału Konstytucyjnego podobnie jak dziś trwał kryzys, obniżyła rating Polski (potem zresztą dość szybko go podniosła).

REKLAMA
Reklama

Czytaj także: To może być oś sporu przed wyborami. „Bomba z opóźnionym zapłonem”

Dodajmy, że także Moody's i Fitch w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy reagowały na pogarszającą się sytuację finansów publicznych w Polsce. Moody's we wrześniu br. po raz pierwszy w historii obniżyła ocenę Polski – o jeden poziom, z „A2” do „A3”. Z kolei Fitch we wrześniu ub. r. zmienił perspektywę naszego ratingu ze stabilnej na negatywną i podtrzymał ją w kolejnych przeglądach: w lutym i sierpniu br.

S&P: Zadłużenie publiczne Polski gwałtownie rośnie

„Korekta perspektywy odzwierciedla zwiększone ryzyko, że gwałtownie rosnące zadłużenie Polski może ograniczyć zdolność rządu do reagowania na wstrząsy gospodarcze i negatywnie wpłynąć na wzrost gospodarczy” – tłumaczy swoją decyzję S&P.

„Zadłużenie publiczne Polski gwałtownie rośnie” – dodają analitycy agencji. „Prognozujemy, że do 2029 r. dług netto przekroczy 70 proc. PKB, co oznacza wzrost o ponad 20 punktów procentowych w ciągu pięciu lat – takie pogorszenie sytuacji budżetowej należy do najpoważniejszych na świecie. Deficyty sektora gg gwałtownie wzrosły w ostatnich latach, osiągając średnio ponad 7 proc. PKB w latach 2025 i 2026, co wynika z wysokich wydatków na obronność (4–5 proc. PKB), rosnących wydatków socjalnych oraz znacznych kosztów wynagrodzeń w sektorze publicznym”.

REKLAMA
Reklama

Zdaniem S&P, przed wyborami parlamentarnymi w 2027 r. mało prawdopodobne jest, że rząd zdecyduje się na „znaczącą konsolidację budżetową” (to musiałoby się wiązać z cięciami wydatków, a więc np. ograniczaniem świadczeń dla obywateli, lub też podwyżkami podatków). Deficyt sektora general government, czyli instytucji rządowych i samorządowych, szacuje przy tym na 7,1 proc. PKB w 2027 r., wyżej niż rząd Donalda Tuska (prognoza Ministerstwa Finansów to 6,7 proc. PKB).

Domański o decyzji S&P, wbił szpilkę prezydentowi

Decyzję S&P skomentował już minister finansów Andrzej Domański, który na platformie X odwołał się do fragmentu uzasadnienia, w którym agencja wskazuje na napięcia polityczne na linii rząd–Pałac Prezydencki.

„W uzasadnieniu decyzji czytamy wprost: »Rząd premiera Donalda Tuska napotyka ograniczenia w realizacji swoich planów legislacyjnych i konsolidacji finansów publicznych ze względu na weta prezydenta Karola Nawrockiego, politycznie związanego z opozycyjnym Prawem i Sprawiedliwością (PiS)«” – napisał Domański.

„Pomimo prezydenckich wet będziemy kontynuować działania wzmacniające finanse państwa” – dodał szef resortu finansów.

Andrzej Domański kilka dni temu oszacował koszt wet Karola Nawrockiego dla finansów publicznych na ponad 8 mld zł. Prezydent jeszcze podczas swojej kampanii wyborczej zadeklarował, że nie będzie podpisywał ustaw zwiększających podatki rozumiane jako obciążenia dla zwykłych obywateli. Za to podpisał ustawę zwiększającą CIT dla banków, dzięki której tylko w 2026 r. budżet ma zyskać 6,6 mld zł.

Kiedy rating Polski może zostać obniżony? S&P mówi wprost

S&P w swoim raporcie precyzuje, że może obniżyć rating Polski, jeżeli trwałe nierównowagi fiskalne i przyrost długu, przy komplikacjach związanych z polaryzacją polityczną, skutkowałyby podwyższonymi ryzykami dla wzrostu gospodarczego poprzez niższe zaufanie inwestorów, wyższe koszty pożyczkowe lub mocne i wymuszone dostosowanie fiskalne (chodzi o sytuację, w której rząd będzie musiał zacisnąć pasa, bo zmusi go do tego naruszenie konstytucyjnych limitów zadłużenia).

REKLAMA
Reklama

W ocenie S&P obniżka ratingu może nastąpić także na skutek ewentualnej eskalacji wojny Rosji z Ukrainą, co mogłoby wywrzeć presję na finanse publiczne Polski i perspektywy wzrostu, przy podwyższonych ryzykach dla bezpieczeństwa.

Agencja mówi też, pod jakim warunkiem może przywrócić stabilną perspektywę ratingu Polski. Będzie to możliwe, jeśli rząd podejmie działania zmierzające do trwałego i znacznego ograniczenia dużych deficytów fiskalnych w sposób skutkujący stopniową redukcją zadłużenia – bez znacznych skutków dla wzrostu gospodarczego.

Jednocześnie S&P podkreśla, że wysokie wydatki Polski na obronność, w połączeniu z wcześniejszym wzrostem wydatków socjalnych, będą nadal przyczyniać się do napięć budżetowych.

S&P dostrzega konflikt wokół Trybunału Konstytucyjnego

S&P w swojej ocenie ratingowej odniosła się też do obecnego kryzysu instytucjonalnego w Polsce. „Napięcia między polskimi instytucjami wynikające z podziałów partyjnych, na przykład między Trybunałem Konstytucyjnym, rządem i prezydentem, utrzymują się, o czym świadczy niepewność co do kierownictwa i składu Trybunału”.

W innym miejscu agencja pisze: „W szerszym ujęciu ważnym obszarem podziałów politycznych pozostają stosunki Polski z UE. Rząd Tuska realizował bardziej proeuropejski program i dążył do cofnięcia niektórych aspektów reform sądowniczych PiS, które przyczyniły się do napięć z instytucjami UE i opóźniły dostęp do funduszy unijnych. Chociaż stosunki z UE uległy znacznej poprawie od 2023 r., ponowne napięcia instytucjonalne mogą negatywnie wpłynąć na przewidywalność polityki przed wyborami jesienią 2027 r.”.

REKLAMA
Reklama

Czytaj także: Żółta kartka dla Polski. Rosnący dług i deficyt zebrały gorzkie żniwo

„Ilustrują to napięcia związane z Trybunałem Konstytucyjnym” – ocenia S&P. Zarazem, jak dodaje, „mimo głębokiej polaryzacji politycznej nadal istnieje szeroki ponadpartyjny konsensus co do podstawowych celów w zakresie bezpieczeństwa i polityki zagranicznej, w tym poparcia dla Ukrainy oraz silnej obecności NATO w Europie Środkowej i Wschodniej”.

REKLAMA
Reklama