Nowelizacja ustawy o Państwowej Inspekcji Pracy, która pozwoli inspektorom przekształcać umowy cywilnoprawne i B2B w etaty w drodze decyzji administracyjnej, trafi na biurko prezydenta. Pracownicy liczą na szybki podpis, przedsiębiorcy ostrzegają przed ryzykiem konstytucyjnych naruszeń. Co zrobi prezydent?

- Wczoraj parlament zakończył prace nad reformą Państwowej Inspekcji Pracy, która przyznaje inspektorom nowe uprawnienia.
- W trakcie prac nad ustawą przepisy zostały złagodzone. Pracodawcy będą mieli 12 miesięcy na dobrowolne przekształcenie umów śmieciowych w etaty bez sankcji.
- Mimo zmian przedsiębiorcy i Sąd Najwyższy ostrzegają przed ryzykiem naruszenia konstytucyjnej wolności pracy.
- Co zrobi prezydent? W grze nie tylko podpis lub weto – realną opcją jest skierowanie ustawy do Trybunału Konstytucyjnego.
Parlament zakończył prace nad nowelizacją ustawy o Państwowej Inspekcji Pracy. Teraz czeka już tylko na podpis prezydenta. Ustawa zakłada przede wszystkim przyznanie nowych uprawnień (PIP). Jedna z kluczowych i najbardziej kontrowersyjnych zmian pozwoli inspektorowi pracy wydać decyzję administracyjną stwierdzającą istnienie stosunku pracy, czyli przekształcić umowę cywilnoprawną i B2B w umowę o pracę.
Będzie lista zawodów tylko dla ludzi? Zanim powstanie, sztuczna inteligencja zdąży je zastąpić
Pracodawca będzie miał prawo odwołania się od decyzji inspektora w terminie 30 dni do sądu pracy, a ten rozpatrzy sprawę w ramach tzw. szybkiej ścieżki. Nowelizacja realizuje w ten sposób kamienie milowe Krajowego Planu Odbudowy (KPO), od których uzależnione jest przyznanie unijnych funduszy.
Zasadnicze pytanie teraz brzmi, czy zostanie podpisana?
– Prezydent podejmie decyzję w przewidzianym prawem terminie po gruntownej analizie uchwalonych przez parlament przepisów – informuje Zero.pl Rafał Leśkiewicz, rzecznik prasowy Prezydenta RP.
Nieidealne przepisy
Na podpis liczą przede wszystkim pracownicy.
– Czy ta nowelizacja jest idealna? Nie jest idealna. Ale czy powinna wejść w życie? Jak najbardziej powinna. Ta nowelizacja to kamień milowy, nie tylko w rozumieniu KPO, lecz także, jeżeli chodzi o postęp w funkcjonowaniu Państwowej Inspekcji Pracy i w walce z omijaniem obowiązującego w Polsce prawa pracy – wskazuje Piotr Ostrowski, przewodniczący Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych, w trakcie wczorajszego posiedzenia senackiej komisji.
Na wejście w życie przepisów czeka również Marcin Stanecki, główny inspektor pracy.
– Bardzo się cieszymy z reformy PIP. Niedopuszczalne jest, że w XXI wieku ludzie pracują na kontraktach cywilnoprawnych po siedem dni w tygodniu, bez podstawowych gwarancji wynikających z prawa pracy – mówił wczoraj na posiedzeniu senackiej komisji.
– Kiedy dostaniemy nowe uprawnienia, będziemy chcieli przede wszystkim pomóc osobom najsłabszym, które muszą godzić się na takie warunki zatrudnienia z uwagi na przymus ekonomiczny. Zmiany są konieczne. Wynika to z treści skarg, które do nas wpływają. Ich dominującym tematem są właśnie prośby osób, które pracują na kontraktach, a uważają, że powinny pracować na podstawie umowy o pracę – dodaje.
Mocny kompromis
Przedsiębiorcy na pytanie, czy będą apelować do prezydenta, aby nie podpisywał ustawy, odpowiadają ostrożnie.
– Na ten moment nie będziemy domagać się prezydenckiego weta – mówi Joanna Torbé-Jacko, ekspertka ds. prawa pracy i ubezpieczeń społecznych Business Centre Club. – Ustawa w wersji, która trafi na biurko prezydenta, to mocny kompromis. W trakcie prac nad projektem w Sejmie było widać, że w koalicji nastąpił przełom. Lewica zgłosiła wiele rozwiązań, o które apelowaliśmy wcześniej, ale resort pracy na nie się nie zgadzał. W Sejmie je jednak poparł – wskazuje ekspertka.
Bezrobocie znów wzrosło, co z polskim rynkiem pracy? „Trochę się popsuło”
Chodzi np. o całkowite wyłączenie możliwości zastosowania rygoru natychmiastowej wykonalności decyzji inspektora pracy o przekształceniu umowy na podstawie przepisów postępowania administracyjnego. Rygor ten będzie mógł dotyczyć tylko pracowników szczególnie chronionych, np. kobiet w ciąży czy przedstawicieli związkowych.
Przedsiębiorcy zyskali też więcej czasu na dostosowanie się do zmian. W trakcie prac nad projektem posłowie przyjęli poprawkę, która wydłuża pracodawcom czas na dostosowanie stanu faktycznego do wymogów obowiązującego już prawa. Jeżeli w terminie dwunastu miesięcy od dnia wejścia w życie ustawy firma dobrowolnie przekształci pracobiorcy pozorną umowę cywilnoprawną, uniknie kary oraz odpowiedzialności za wykroczenie przeciwko prawom pracowniczym.
Przedsiębiorcy nadal jednak mają zastrzeżenia do przyjętych regulacji.
– Wciąż mamy wątpliwości prawne, w tym konstytucyjne, do przyjętych przepisów. Być może powinien je jednoznacznie rozstrzygnąć Trybunał Konstytucyjny – mówi w rozmowie z Zero.pl Wioletta Żukowska-Czaplicka, ekspert ds. społeczno-gospodarczych w Federacji Przedsiębiorców Polskich.
Co ciekawe, wątpliwości do rządowej propozycji wyraził ostatnio też Sąd Najwyższy.
Konstrukcja zakładająca możliwość wydania przez PIP decyzji administracyjnych w przedmiocie istnienia stosunku pracy, generuje jednocześnie wysoki stopień prawdopodobieństwa, że narusza ona konstytucyjną swobodę wykonywania pracy, będącą jednym z podstawowych filarów kształtowania ustroju społecznego w Rzeczypospolitej Polskiej.
Małgorzata Manowska, Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego, stanowisko z 9 marca 2026 r.
I choć stanowisko SN zostało wydane jeszcze przed uchwaleniem projektu, to akurat przepisy, których dotyczy krytyka, nie uległy w tej kwestii zasadniczej zmianie. Potwierdzają to eksperci.
– Podstawowa wątpliwość Sądu Najwyższego dotyczy tego, czy można decyzją administracyjną kształtować stosunek umowny. W Polsce panuje konstytucyjna wolność pracy i Sąd Najwyższy słusznie wyraża wątpliwość, czy nowe przepisy tej zasady nie łamią. Te argumenty są nadal w mocy, mimo wprowadzenia zmian do projektu w trakcie prac parlamentu. Trudno odmówić tej opinii racji, bo strona społeczna również podnosiła te argumenty na etapie prac legislacyjnych nad projektem ustawy – przypomina Joanna Torbé-Jacko.
Adam Glapiński o finansowaniu SAFE 0 proc. Czy „złoty plan” prezesa ma sens?
Jeżeli prezydent nie zdecyduje się na weto, to może skierować ustawę do Trybunału Konstytucyjnego w celu zbadania zgodności jej przepisów z konstytucją. Wydaje się, że jest to prawdopodobny scenariusz.
