Reklama

Przełom w prawie pracy? Wszystko w rękach prezydenta

Reklama
TYLKO NA

Nowelizacja ustawy o Państwowej Inspekcji Pracy, która pozwoli inspektorom przekształcać umowy cywilnoprawne i B2B w etaty w drodze decyzji administracyjnej, trafi na biurko prezydenta. Pracownicy liczą na szybki podpis, przedsiębiorcy ostrzegają przed ryzykiem konstytucyjnych naruszeń. Co zrobi prezydent?

Karol Nawrocki
Prezydent RP Karol Nawrocki podczas uroczystości wręczenia Orderów Orła Białego i Orderów Odrodzenia Polski (fot. Leszek Szymański / PAP)
  • Wczoraj parlament zakończył prace nad reformą Państwowej Inspekcji Pracy, która przyznaje inspektorom nowe uprawnienia.
  • W trakcie prac nad ustawą przepisy zostały złagodzone. Pracodawcy będą mieli 12 miesięcy na dobrowolne przekształcenie umów śmieciowych w etaty bez sankcji.
  • Mimo zmian przedsiębiorcy i Sąd Najwyższy ostrzegają przed ryzykiem naruszenia konstytucyjnej wolności pracy.
  • Co zrobi prezydent? W grze nie tylko podpis lub weto – realną opcją jest skierowanie ustawy do Trybunału Konstytucyjnego.

Reklama

Parlament zakończył prace nad nowelizacją ustawy o Państwowej Inspekcji Pracy. Teraz czeka już tylko na podpis prezydenta. Ustawa zakłada przede wszystkim przyznanie nowych uprawnień (PIP). Jedna z kluczowych i najbardziej kontrowersyjnych zmian pozwoli inspektorowi pracy wydać decyzję administracyjną stwierdzającą istnienie stosunku pracy, czyli przekształcić umowę cywilnoprawną i B2B w umowę o pracę.

Będzie lista zawodów tylko dla ludzi? Zanim powstanie, sztuczna inteligencja zdąży je zastąpić

Pracodawca będzie miał prawo odwołania się od decyzji inspektora w terminie 30 dni do sądu pracy, a ten rozpatrzy sprawę w ramach tzw. szybkiej ścieżki. Nowelizacja realizuje w ten sposób kamienie milowe Krajowego Planu Odbudowy (KPO), od których uzależnione jest przyznanie unijnych funduszy.


Reklama

Zasadnicze pytanie teraz brzmi, czy zostanie podpisana?


Reklama

– Prezydent podejmie decyzję w przewidzianym prawem terminie po gruntownej analizie uchwalonych przez parlament przepisów – informuje Zero.pl Rafał Leśkiewicz, rzecznik prasowy Prezydenta RP.

Nieidealne przepisy

Na podpis liczą przede wszystkim pracownicy.

– Czy ta nowelizacja jest idealna? Nie jest idealna. Ale czy powinna wejść w życie? Jak najbardziej powinna. Ta nowelizacja to kamień milowy, nie tylko w rozumieniu KPO, lecz także, jeżeli chodzi o postęp w funkcjonowaniu Państwowej Inspekcji Pracy i w walce z omijaniem obowiązującego w Polsce prawa pracy – wskazuje Piotr Ostrowski, przewodniczący Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych, w trakcie wczorajszego posiedzenia senackiej komisji.


Reklama


Reklama

Na wejście w życie przepisów czeka również Marcin Stanecki, główny inspektor pracy.

Bardzo się cieszymy z reformy PIP. Niedopuszczalne jest, że w XXI wieku ludzie pracują na kontraktach cywilnoprawnych po siedem dni w tygodniu, bez podstawowych gwarancji wynikających z prawa pracy – mówił wczoraj na posiedzeniu senackiej komisji.

– Kiedy dostaniemy nowe uprawnienia, będziemy chcieli przede wszystkim pomóc osobom najsłabszym, które muszą godzić się na takie warunki zatrudnienia z uwagi na przymus ekonomiczny. Zmiany są konieczne. Wynika to z treści skarg, które do nas wpływają. Ich dominującym tematem są właśnie prośby osób, które pracują na kontraktach, a uważają, że powinny pracować na podstawie umowy o pracę – dodaje.


Reklama

Mocny kompromis

Przedsiębiorcy na pytanie, czy będą apelować do prezydenta, aby nie podpisywał ustawy, odpowiadają ostrożnie.


Reklama

– Na ten moment nie będziemy domagać się prezydenckiego weta – mówi Joanna Torbé-Jacko, ekspertka ds. prawa pracy i ubezpieczeń społecznych Business Centre Club. – Ustawa w wersji, która trafi na biurko prezydenta, to mocny kompromis. W trakcie prac nad projektem w Sejmie było widać, że w koalicji nastąpił przełom. Lewica zgłosiła wiele rozwiązań, o które apelowaliśmy wcześniej, ale resort pracy na nie się nie zgadzał. W Sejmie je jednak poparł – wskazuje ekspertka.

Bezrobocie znów wzrosło, co z polskim rynkiem pracy? „Trochę się popsuło”

Chodzi np. o całkowite wyłączenie możliwości zastosowania rygoru natychmiastowej wykonalności decyzji inspektora pracy o przekształceniu umowy na podstawie przepisów postępowania administracyjnego. Rygor ten będzie mógł dotyczyć tylko pracowników szczególnie chronionych, np. kobiet w ciąży czy przedstawicieli związkowych.


Reklama

Przedsiębiorcy zyskali też więcej czasu na dostosowanie się do zmian. W trakcie prac nad projektem posłowie przyjęli poprawkę, która wydłuża pracodawcom czas na dostosowanie stanu faktycznego do wymogów obowiązującego już prawa. Jeżeli w terminie dwunastu miesięcy od dnia wejścia w życie ustawy firma dobrowolnie przekształci pracobiorcy pozorną umowę cywilnoprawną, uniknie kary oraz odpowiedzialności za wykroczenie przeciwko prawom pracowniczym.


Reklama

Przedsiębiorcy nadal jednak mają zastrzeżenia do przyjętych regulacji.

Wciąż mamy wątpliwości prawne, w tym konstytucyjne, do przyjętych przepisów. Być może powinien je jednoznacznie rozstrzygnąć Trybunał Konstytucyjny – mówi w rozmowie z Zero.pl Wioletta Żukowska-Czaplicka, ekspert ds. społeczno-gospodarczych w Federacji Przedsiębiorców Polskich.

Co ciekawe, wątpliwości do rządowej propozycji wyraził ostatnio też Sąd Najwyższy.


Reklama

Konstrukcja zakładająca możliwość wydania przez PIP decyzji administracyjnych w przedmiocie istnienia stosunku pracy, generuje jednocześnie wysoki stopień prawdopodobieństwa, że narusza ona konstytucyjną swobodę wykonywania pracy, będącą jednym z podstawowych filarów kształtowania ustroju społecznego w Rzeczypospolitej Polskiej.

Małgorzata Manowska, Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego, stanowisko z 9 marca 2026 r.


Reklama

I choć stanowisko SN zostało wydane jeszcze przed uchwaleniem projektu, to akurat przepisy, których dotyczy krytyka, nie uległy w tej kwestii zasadniczej zmianie. Potwierdzają to eksperci.

– Podstawowa wątpliwość Sądu Najwyższego dotyczy tego, czy można decyzją administracyjną kształtować stosunek umowny. W Polsce panuje konstytucyjna wolność pracy i Sąd Najwyższy słusznie wyraża wątpliwość, czy nowe przepisy tej zasady nie łamią. Te argumenty są nadal w mocy, mimo wprowadzenia zmian do projektu w trakcie prac parlamentu. Trudno odmówić tej opinii racji, bo strona społeczna również podnosiła te argumenty na etapie prac legislacyjnych nad projektem ustawy – przypomina Joanna Torbé-Jacko.

Adam Glapiński o finansowaniu SAFE 0 proc. Czy „złoty plan” prezesa ma sens?

Jeżeli prezydent nie zdecyduje się na weto, to może skierować ustawę do Trybunału Konstytucyjnego w celu zbadania zgodności jej przepisów z konstytucją. Wydaje się, że jest to prawdopodobny scenariusz.


Reklama