Syn ostatniego szacha Iranu Reza Pahlawi deklaruje gotowość do odegrania kluczowej roli w transformacji politycznej kraju. W wywiadzie dla "Le Figaro" Pahlawi przekonuje, że upadek Islamskiej Republiki jest bliski. Jego zdaniem śmierć ajatollaha Chameneiego może okazać się punktem zwrotnym dla rozpadu irańskiego systemu władzy.

- Syn ostatniego szacha Iranu uważa, że śmierć ajatollaha Chameneiego może okazać się punktem zwrotnym dla Islamskiej Republiki.
- Reza Pahlawi twierdzi, że miliony Irańczyków są gotowe obalić reżim bez udziału zagranicznych wojsk lądowych.
- Jego zdaniem o przyszłym ustroju kraju – republice lub monarchii konstytucyjnej – powinni zdecydować sami Irańczycy w referendum.
Pahlawi twierdzi, że informacja o śmierci najwyższego przywódcy została przez wielu Irańczyków przyjęta z ulgą, a nawet radością. Według niego Chamenei był symbolem systemu, który przez dziesięciolecia opierał się na dotkliwych represjach i kontroli społeczeństwa.
„Irańczycy czują, że upadek reżimu jest dziś w zasięgu ręki” – przekonuje. Sam przyznaje, że od lat stara się podtrzymywać wśród rodaków żar nadziei na zmianę. Obecną sytuację porównuje do chwili, gdy Francuzi dowiedzieli się o rozpoczęciu alianckiego lądowania w Normandii w 1944 r.
Wojna na Bliskim Wschodzie. Siódmy dzień operacji w Iranie [NA ŻYWO]
Według Pahlawiego trwająca operacja militarna przeciw Iranowi może stworzyć warunki do insurekcji irańskiego narodu. W jego ocenie działania wojskowe koncentrują się przede wszystkim na osłabieniu aparatu represji, zwłaszcza Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej, który wciąż stanowi filar reżimu.
Syn ostatniego szacha Iranu uważa, że przez lata państwa zachodnie prowadziły wobec Teheranu politykę ustępstw. Zarówno rządy europejskie, jak i kolejne administracje w Waszyngtonie miały liczyć, że system z czasem samoistnie zreformuje się od wewnątrz.
Jego zdaniem dopiero działania Donalda Trumpa doprowadziły do zmiany podejścia. Pahlawi twierdzi, że część państw Zachodu zaczęła otwarcie podważać legitymację władz w Teheranie i uznała, że o przyszłości Iranu powinni zdecydować sami Irańczycy.
150 tys. ludzi reżimu gotowych poprzeć transformację?
Pahlawi zdecydowanie sprzeciwia się pomysłowi wysyłania do Iranu zachodnich wojsk lądowych. Jego zdaniem kluczową rolę w zmianie systemu powinni odegrać sami obywatele.
„Naszymi siłami lądowymi nie są amerykańskie wojska, lecz miliony Irańczyków gotowych obalić reżim.” – jednoznacznie ocenia Pahlawi.
W kraju narasta sprzeciw wobec władz, a także w samym aparacie państwowym rośnie liczba osób gotowych do zerwania z reżimem. Według niego od czasu rozpoczęcia kampanii zachęcającej do takich działań ponad 150 tys. osób związanych z systemem, urzędników, wojskowych i funkcjonariuszy, miało przekazać sygnał, że w odpowiednim momencie poprze transformację polityczną.
Celem tego planu ma być uniknięcie chaosu podobnego do tego, który nastąpił w Iraku po obaleniu Saddama Husseina.
W rozmowie pojawia się także wątek możliwego wykorzystania mniejszości etnicznych w walce z władzami w Teheranie. Pahlawi ostrzega, że próby wspierania ruchów separatystycznych mogłyby przynieść odwrotny skutek.
Jego zdaniem większość kurdyjskich, azerskich czy beludżyjskich organizacji jest w rzeczywistości silnie przywiązana do jedności państwa. Wspieranie radykalnych grup separatystycznych, jak podkreśla, mogłoby jedynie wzmocnić propagandę reżimu, który od lat straszy społeczeństwo rozpadem kraju po swojej ewentualnej upadku.
Republika czy monarchia? Irańczycy mają zdecydować w referendum
Zapytany o przyszły system polityczny Iranu, Pahlawi podkreśla, że ostateczna decyzja powinna należeć do obywateli. Nie wyklucza ani republiki, ani monarchii konstytucyjnej, ale uważa, że o modelu państwa powinno zdecydować referendum po opracowaniu nowej konstytucji przez zgromadzenie konstytucyjne.
„Jeśli ten system upadnie, to Irańczycy, a nie zagraniczne rządy, zdecydują w referendum, czy chcą republiki, czy monarchii.”
Sam deklaruje gotowość do odegrania roli mediatora i symbolu jedności w okresie przejściowym. Jak podkreśla, jego celem nie jest powrót na tron ani zdobycie władzy, lecz doprowadzenie do demokratycznych wyborów i stworzenie systemu, który będzie reprezentował wolę Irańczyków.
Egzekucję Chameneiego planowali już dawno. Izrael zdradza kulisy
Według Pahlawiego obecna sytuacja może być dla Iranu momentem przełomowym. Jednocześnie przyznaje, że ostateczny rezultat zależy od tego, czy społeczeństwo zdecyduje się wykorzystać pojawiającą się, jak twierdzi, historyczną szansę na zmianę.