Fałszywe informacje i manipulacje o wojnie w Iranie zalewają media społecznościowe. Internauci publikują coraz więcej nagrań powstałych przy użyciu sztucznej inteligencji. Ministerstwo Cyfryzacji potwierdza Zero.pl, że w aktualnie przeprowadzanych akcjach propagandowo-dezinformacyjnych biorą udział prorosyjscy, proirańscy, jak również proizraelscy aktorzy.

- W mediach społecznościowych krążą nagrania mające przedstawiać aktualne wydarzenia w Iranie – wiele z nich to wytwory sztucznej inteligencji.
- Ministerstwo Cyfryzacji potwierdza, że w polskiej infosferze pojawiły się przekazy propagandowe i dezinformacyjne.
- Akcje informacyjne przeprowadzają aktorzy prorosyjscy i proirańscy – często za pośrednictwem źródeł rosyjskich i białoruskich – a także proizraelscy.
- W rozmowie z Zero.pl Mateusz Cholewa z serwisu fact-checkingowego Demagog wyróżnia trzy kategorie siewców dezinformacji.
Po wybuchu wojny w Iranie w mediach społecznościowych natychmiast pojawiły się fałszywe informacje. W sieci zaroiło się od budzących emocje nagrań ataków rakietowych, z których część pochodziła albo z przeszłych konfliktów, albo została wygenerowana przy pomocy sztucznej inteligencji. Wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski informował wówczas o wzmocnieniu monitoringu cyberprzestrzeni Polski pod kątem ewentualnych zagrożeń i kampanii dezinformacyjnych.
Wojna na Bliskim Wschodzie. Śledź naszą relację na żywo
W czwartek w e-mailu do redakcji Zero.pl resort cyfryzacji potwierdził, że w polskiej infosferze pojawiły się przekazy propagandowe i dezinformacyjne dotyczące sytuacji międzynarodowej oraz przebiegu działań zbrojnych w Iranie.
"W akcjach propagandowo-dezinformacyjnych biorą obecnie udział różni aktorzy, w tym prorosyjscy, proirańscy oraz – często za pośrednictwem źródeł rosyjskich i białoruskich – proizraelscy" – podkreślono w przesłanej nam wiadomości.
Dramatyczne „zdjęcie” z pogrzebu w Minabie
W niedzielę w Zero.pl informowaliśmy już o popularnych wprowadzających w błąd narracjach – wiele z nich rozsyłały konta znane z rozsyłania prorosyjskich treści. W mediach społecznościowych krążył na przykład fałszywy cytat rzecznika chińskiego ministerstwa spraw zagranicznych. Wang Yi w rzeczywistości nigdy nie stwierdził, że „państwo Izrael musi zostać rozbite”. Reakcja chińskiej dyplomacji była wyważona.
Fejki po ataku na Iran zalewają sieć. Wskazujemy, które informacje są nieprawdziwe
W sieci pojawiły się również stare nagrania. Na portalu X krążył film przedstawiający atak Iranu na Izrael, ale z 2024 r.
W ostatnich dniach użytkownicy serwisu masowo rozsyłali zdjęcie rzekomych scen pogrzebu 165 uczennic w Minabie. Na popularnej fotografii widać ułożone w rzędzie zawinięte w białą tkaninę ciała i żałobników.

Zdjęcie nie przedstawia pogrzebu w Minabie. (fot. X)
Chodzi o wydarzenia z wtorku. Mieszkańcy miasta żegnali ofiary ataku na lokalną szkołę. Według irańskiej strony, zginęło ponad 160 uczennic, a blisko 100 zostało rannych, choć zachodnie media nie są w stanie zweryfikować tych doniesień.
Wstrząsające sceny w Minabie. Irańczycy opłakują śmierć dziewczynek
Dramatyczna fotografia według wszelkiego prawdopodobieństwa została jednak wygenerowana przy pomocy sztucznej inteligencji. W notach od społeczności X wyjaśniono, że zdradza to jednorodny i nienaturalny układ obiektów, czy niespójne kierunki cieni.
Atak na Tel Awiw? „Co zasiejesz to zbierzesz”
Dużą popularnością w mediach społecznościowych cieszył się również wpis Konrada Niżnika z Konfederacji Korony Polskiej. Na Facebooku i X polityk opublikował nagranie, na którym rzekomo widać atak rakietowy na Tel Awiw z 3 marca – spektakularne wybuchy nad miastem i białe smugi na niebie. „Co zasiejesz to zbierzesz. Tel Awiw pod ostrzałem” – skomentował film Niżnik.

Film został wygenerowany przy pomocy sztucznej inteligencji. (fot. X)
Nagranie wyświetliło ok. 280 tys. użytkowników Facebooka. To samo wideo na X widziało ok. 40 tys. internautów.
W rzeczywistości żaden podobny atak nie miał miejsca. Film opublikowany przez Niżnika to oczywisty wytwór sztucznej inteligencji, który ma przykuć uwagę odbiorcy. Dym nie zachowuje się realistycznie – formuje się w dziwne wzory, a pojazdy na ulicy są zniekształcone.
Kto publikuje dezinformację? Trzy rodzaje kont
– Pierwsze, co zaskakuje, to skala – komentuje Mateusz Cholewa, zastępca redaktora naczelnego serwisu fact-checkingowego Demagog. – Co wejdę na platformę X, widzę kolejną porcję dezinformacji – dodaje Cholewa w rozmowie z Zero.pl. Przekonuje, że porównywalny wysyp dezinformacyjnych treści miał tylko na początku pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę.
– Tylko tamten pierwszy tydzień, związany z napływem uchodźców do Polski, może konkurować z tym, co się dzieje teraz – zaznacza.
Wicenaczelny Demagoga rozróżnia trzy rodzaje kont publikujących teraz dezinformację.
Pierwsza to profile powstałe w mediach społecznościowych – często na Facebooku lub na X – które próbują na bieżąco informować o wojnie, naśladując media. Jak tłumaczy Cholewa, to profile, które w regularnych odstępach czasowych publikują informacje – tyle że w części nieprawdziwe.
Kolejna kategoria to profile polskich polityków. – Wyróżniłbym profile polityków Konfederacji Korony Polskiej, np. Konrada Niżnika – mówi Mateusz Cholewa i wspomina o nagraniu przedstawiającym rzekomo atak na Tel Awiw. – To o tyle niepokojące, że politycy mają duże zasięgi. Widać, jak duża baza wyborców wpływa na rozprzestrzenianie się informacji – komentuje.
Trzecią kategorią są pojedyncze profile, które próbują zyskać popularność w mediach społecznościowych. – Tu mógłbym wspomnieć o aktywnych od lat profilach rozsyłających dezinformację, jak Martin Demirov czy Piotr Panasiuk. Tego ostatniego można kojarzyć z nagłaśniania prorosyjskich narracji. Teraz są antyizraelskie – mówi wicenaczelny Demagoga.
