Reklama
Reklama
Reklama

Chińskie samochody są wciąż niebezpieczne? Chery Tiggo z zerem gwiazdek w L-NCAP

Screenshot
Chery Tiggo 2 - test zderzeniowy Latin-NCAP (fot. Latin NCAP)
Dodaj do ulubionych źródeł w Google

Jeszcze niedawno Chińczycy chwalili się, że ich samochody uzyskują wyniki w testach zderzeniowych na poziomie aut europejskich. Te wytwarzane na nasz kontynent rzeczywiście wypadają nieźle, gorzej gdy przetestuje się coś spoza rynku europejskiego.

  • Organizacja znana jako L-NCAP (Latin New Car Assessment Programme) zajmuje się testowaniem nowych samochodów pod kątem bezpieczeństwa, czyli tak jak Euro-NCAP rozbijają auta w kontrolowanych warunkach.
  • Tym razem rozbito małego crossovera Chery Tiggo 2 – u nas ten model nie jest oferowany, gama Chery zaczyna się od większego Tiggo 4. Wyniki tego testu były jednoznacznie złe, ale czy to powinno przestraszyć kupujących?
  • To, że jakiś samochód dostał zero gwiazdek, niekoniecznie oznacza, że zginiesz w nim przy drobnej kolizji. Metody przyznawania tych ocen są dość dziwne i trzeba o tym pamiętać.

Początki chińskiej motoryzacji w Europie, wczesne lata 2000: w teście zderzeniowym biorą udział takie pojazdy jak Jiangling Landwind czy auta marki Brilliance. Wyniki testów są przerażające, te auta bazujące na konstrukcjach japońskich zgniatają się w sposób zupełnie niekontrolowany. W Landwindzie deska rozdzielcza miażdży kierowcę, cała struktura nadwozia deformuje się tak, że auto przestaje być rozpoznawalne. Chińczycy uznają swoją porażkę i wycofują się z Europy, żeby trochę się „ogarnąć”.

Jeździłem chińskim samochodem za 350 tys. zł. Test różnic w mentalności

Rok 2026: chińskie samochody regularnie otrzymują najwyższe oceny w rygorystycznych testach europejskich. Takie modele jak XPeng G9, GAC Aion UT czy Leapmotor B10 chwalą się wynikami powyżej 90 proc. w ochronie dorosłych i dzieci. Lekcja odrobiona.

Reklama
Reklama

Ale to w Europie, bo my się tu przejmujemy takimi rzeczami. W krajach, gdzie nacisk na bezpieczeństwo nie jest tak duży, producenci od lat oferują auta przypominające wizualnie te sprzedawane w Europie, ale pozbawione wzmocnień, stref kontrolowanego zgniotu, czy przez wiele lat nawet poduszek powietrznych. W Brazylii jeszcze w 2014 r. można było kupić samochody mające równe zero airbagów. Bardzo długo normą były też pasy biodrowe z tyłu. Obecnie nadal można sprzedawać nowe samochody bez napinaczy pasów tylnych. 

Potem jednak kraje Azji i Ameryki Południowej zaczęły szybko zaostrzać kryteria

Testowane niedawno Chery Tiggo 2 ma już cztery poduszki powietrzne, chociaż napinaczy pasów tylnych nadal w nim brak. Z jakiegoś powodu ten pojazd nie trafił do Europy, jest przeznaczony na tak zwane rynki wschodzące. W Meksyku, pod marką Chirey (słowo Chery ponoć zastrzegł Nissan), Tiggo 2 kosztuje 71 000 zł – jest to jeden z tańszych samochodów, jakie można tam kupić. Absolutny rekord cenowy pobito jednak w Chile, gdzie ogólnie samochody nie są zbyt drogie – Chery Tiggo 2 kosztuje tam ok. 35 tys. zł. Czy kupując nowy wóz za te pieniądze mamy jeszcze prawo narzekać?

Nowy crossover za 76 900 zł. Chińczycy tworzą auta w segmencie, w którym tłuką się sami ze sobą

Reklama
Reklama

Chery Tiggo 2 – zero procent w kategorii ochrony dorosłych i dzieci w pojeździe

Do tego 49 proc. za ochronę pieszych i 45 proc. za systemy bezpieczeństwa. Skąd zerowy wynik dla tego auta? Obejrzałem film przedstawiający ten test zderzeniowy i jestem nieco skonfundowany. Wydaje się, że Tiggo 2 zgniotło się w sposób całkiem rozsądny i kontrolowany, to znaczy komora silnika przyjęła na siebie energię zderzenia, pochłaniając ją na tyle skutecznie, że kabina pasażerska nie uległa deformacji. Zdaje się, że takie właśnie jest założenie. 

Jednak w raporcie L-NCAP wyjaśniono, że zerowy wynik to efekt nadmiernego zdeformowania podłogi w okolicy nóg, słabej ochrony klatki piersiowej kierowcy oraz braku poduszki kurtynowej, co spowodowało ogromne przeciążenie dla głowy pasażera podczas uderzenia bocznego. Dodatkowo stwierdzono, że wskutek uszkodzenia struktury nadwozia wystąpiło istotne ryzyko pożaru. 

Reklama
Reklama

Policja nie umie znaleźć drogowego bandyty. Żartuję, umie – tylko nie chce

Jak rozumieć te wyniki? Czy jest się czego bać?

Te wyniki należy rozumieć tak: bezpieczeństwo jest priorytetem w Europie, ewentualnie w Stanach Zjednoczonych. Jeśli jakiś producent może czegoś nie zamontować, to tego nie zamontuje, bo po co ma pompować koszt i masę pojazdu? Ale to tylko jedna strona medalu. Druga jest taka: oglądam test zderzeniowy bardzo taniego pojazdu, jakim jest Tiggo 2, w dodatku nieoferowanego w Europie i widzę, że jest on nadal nieporównanie bezpieczniejszy niż konstrukcje europejskie sprzed 20-25 lat. I taka jest prawda – nawet mimo coraz rzadszych wpadek jak ta, nowe auta po prostu oferują dużo lepszą ochronę pasażerów niż te starsze i jest to istotny czynnik odpowiadający za spadek liczby zabitych na drogach (głównie jednak w Europie). Wciąż wolałbym mieć wypadek w Tiggo 2 niż w europejskim aucie z 2000 r. 

Może zainteresuje Cię także:

Reklama
Reklama