Samolot wracający z Dubaju wylądował na warszawskim lotnisku Chopina – poinformowano na stronie internetowej portu. Nie oznacza to jednak, że ruch powietrzny został wznowiony i do naszego kraju będą mogli przylecieć wszyscy pasażerowie pozostający w krajach Bliskiego Wschodu.

- Samolot, który dotarł z Warszawy, należy do linii lotniczej Flydubai.
- Nie wszyscy pasażerowie z Polski, którzy są za granicą, mogą wrócić do kraju. Niektóre linie z Emiratów wciąż wstrzymują loty.
- To decyzja przewoźników – tłumaczą przedstawiciele warszawskiego lotniska na Okęciu.
Samolot, który wylądował w Warszawie, należał do linii lotniczej FlyDubai i wracał ze stolicy Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Lot mógł się odbyć, bo firma z ZEA nie podlega wytycznym Europejskiej Agencji Bezpieczeństwa Lotniczego EASA.
Agencja wydała zalecenie, by europejskie linie wstrzymały się z operacjami z i do Bliskiego Wschodu do 6 marca. Linie mające siedziby poza Starym Kontynentem – czyli m.in. FlyDubai – nie zostały objęte tymi zakazami.
- Natomiast to nie jest tak, że te linie masowo uruchamiają teraz rejsy, bo na przykład linia Emirates, która też jest w Dubaju dzisiaj, do nas nie przyleci. To jest decyzja przewoźnika – dodał Piotr Rudzki z biura prasowego Lotniska Chopina.
W związku z nalotami prowadzonymi na Iran przez USA i Izrael oraz odwetem sił irańskich wiele państw z Bliskiego Wschodu zamknęło przestrzeń powietrzną.
Agencja Unii Europejskiej ds. Bezpieczeństwa Lotniczego (EASA) poinformowała w sobotę, że istnieje wysokie ryzyko dla lotnictwa cywilnego w przestrzeni powietrznej zarówno Iranu, jak i państw sąsiednich, w których znajdują się bazy USA. Zaleciła operatorom wstrzymanie się od lotów.