Reklama
Reklama

Reklama

To dlatego zwierzęta atakują człowieka. Ekspert tłumaczy, jak się uchronić

Reklama
TYLKO NA

Po ataku zwierzęcia na 58-letnią kobietę, do którego doszło w okolicy Płonnej, przyczynę tragedii ustala prokuratura. W rozmowie z Zero.pl ekspert z Fundacji WWF Polska przypomniał, że człowiek może uniknąć agresji ze strony niedźwiedzia czy innych drapieżników, jeśli je spotka. – Nie wszystkie ataki kończą się tragicznie – stwierdził Stefan Jakimiuk.

reporter_baza_2023-05
24.05.2023 Karpaty. Niedzwiedz brunatny (Ursus arctos). Mateusz Kotowicz/REPORTER (fot. Mateusz Kotowicz/REPORTER / East News)
  • W lesie w okolicy miejscowości Płonna odnaleziono ciało 58-letniej kobiety. Ze wstępnych ustaleń wynika, że mogła ona zostać zaatakowana przez niedźwiedzia podczas poszukiwania poroży w lesie.
  • Prokuratura Rejonowa w Sanoku wszczęła śledztwo w sprawie jej śmierci.
  • Zwierzęta mogą uciec po spotkaniu z człowiekiem. Ale bywa też tak, że niedźwiedź poczuje człowieka, który znajdzie się bardzo blisko niego i zaatakuje, czując się zagrożony. W Płonnej prawdopodobnie miało miejsce tego typu zdarzenie – mówi w rozmowie z Zero.pl Stefan Jakimiuk, specjalista ds. dużych drapieżników oraz ekspert z Fundacji WWF Polska. 

Reklama

Jak ustalili śledczy, w dniu śmierci 58-letnia kobieta wyszła do lasu wraz z synem w poszukiwaniu zrzutów poroża. W pewnym momencie rozdzielili się, a po godz. 10 mężczyzna odebrał od matki dramatyczny telefon. Usłyszał, że kobietę atakuje niedźwiedź. 

Rozpoczął poszukiwania matki, którą odnalazł po kilkunastu minutach z obrażeniami głowy, bez oddechu. Służby dotarły na miejsce, ale życia 58-letniej kobiety nie udało się już uratować.

Z opinii Stefana Jakimiuka, eksperta Fundacji WWF wynika, że kobietę prawdopodobnie zaatakował młody samiec lub samica niedźwiedzia. Szczegółów nie udało się jeszcze ustalić, bo z powodu braku opadów na suchej ziemi nie utrwaliły się ślady zwierzęcia. Wiadomo też, że kobieta i jej syn poszukiwali poroży. By znaleźć kości, które zrzucają jelenie o tej porze roku, 58-latka mogła wejść do tzw. młodnika, czyli gęstego lasu, miejsca odpoczynku dla leśnych zwierząt.


Reklama


Reklama

 

„Podejście zbyt blisko zwierzęcia może wywołać jego agresję”

W pewnych regionach Polski szukanie poroży to dość powszechne zajęcie miejscowej ludności o tej porze roku. Zresztą nie tylko miejscowej, bo wiemy, że ludzie potrafią przyjeżdżać z daleka w dane rejony, gdzie jest sporo jeleni, gdzie można znaleźć jakieś poroża dużych rozmiarów, czy tych poroży jest więcej. Przyjeżdżają tam nawet całe grupy poszukiwaczy – stwierdził Stefan Jakimiuk, biolog i specjalista ds. dużych drapieżników.

Do ataku zwierzęcia mogło dojść dlatego, że kobieta weszła w rejon, gdzie zwierzę odpoczywało. Do tego, jak podkreślił RDOŚ, wiał silny wiatr. Mogło być ono zdezorientowane i nie słyszeć nadchodzącego człowieka.


Reklama

– Najczęściej poroża są znajdowane np. w młodych lasach, młodnikach. To gęste, zwarte drzewostany. W takich miejscach chcą odpoczywać jelenie, ale też inne zwierzęta. W młodnikach mogą znaleźć ciszę i spokój. Niestety, nasze lasy są też dość mocno penetrowane przez ludzi. Jeśli na dany teren wejdzie człowiek, może wypłoszyć zwierzę, np. jelenie czy drapieżniki, które w danym miejscu przebywają. Natomiast może się zdarzyć też tak, że człowiek znajdzie się zbyt blisko zwierzęcia i następuje u niego agresja. Nie wszystkie ataki jednak kończą się tak tragicznie – tłumaczył Stefan Jakimiuk. 


Reklama

W ten rejon lasu nie można wchodzić. „Ludzie nie wiedzą lub nie pamiętają”

Z powodu zachowań zwierząt ustawa zakazuje ludziom wejścia do młodnika. Wielu poszukiwaczy łamie jednak ten przepis. 

Zgodnie z obowiązującym prawem, ustawą o lasach, w uprawach, a więc takich młodych drzewostanach do wysokości czterech metrów, człowiek nie powinien się znajdować. Są to miejsca objęte zakazem wejścia, o czym z reguły ludzie albo nie wiedzą, albo nie pamiętają, albo nie chcą wiedzieć. Zwierzęta muszą gdzieś odpoczywać i te miejsca są do tego najlepsze. Tam właśnie przebywają jelenie, czasami są tam miejsca rozrodu drapieżników, nory lisów, borsuków, nawet wilków – podkreślił Stefan Jakimiuk.


Reklama

Niedźwiedzie wybierają młodniki na miejsca barłogów i tam śpią w okresie swojej aktywności, albo na miejsca tzw. gawrowania, czyli snu zimowego. Jeśli człowiek wkroczy do obszaru, w którym przebywają zwierzęta, uruchamia w nich instynkt drapieżnika.


Reklama

Ekspert: To strategia na przeżycie, gdy spotkamy dzikie zwierzę

Ważne, by w takich sytuacjach nie uciekać przed niedźwiedziem, który, jak podaje ekspert, ma „wbudowany model gonienia za ofiarą”.

Zwierzęta widzą nas, słyszą, czują, mają te zmysły dużo lepiej rozwinięte niż człowiek. Niedźwiedź akurat ma słabszy wzrok, ale bardzo dobry węch, więc jeśli wyczułby człowieka, czy też usłyszał go, to mógłby zareagować inaczej. Natomiast jeśli człowiek znalazł się bardzo blisko, mógł nastąpić atak. Ważne, by nie zapuszczać się w gęste zarośla. Jeśli zauważymy zwierzę w pewnej odległości, to nie należy reagować gwałtownymi ruchami, uciekać. Niektóre drapieżniki nie potrafią polować w momencie, kiedy ofiara nieruchomieje. To strategia na przeżycie, jeśli wytrzymamy ją emocjonalnie – podkreślił Jakimiak.


Reklama

Ekspert powiedział też, jak zachować się, jeśli w lesie czy w górach natkniemy się na niedźwiedzia. – Jeśli widzimy zwierzę należy ostrożnie, powoli się oddalić. Powinniśmy obserwować jego zachowanie, nie patrząc mu w oczy, co czasami może je prowokować. To są takie najprostsze, skuteczne rady, które są w stanie zapobiec ponad 90 proc. rodzajów zdarzeń – poinformował.


Reklama

Dodał też, że bardzo ważne jest także unikanie miejsc, w których można często spotkać zwierzęta.

– Mowa o młodnikach. Wiem, że tam można znaleźć wiele ciekawych rzeczy i zbieracze często ich poszukują: np. poroży, czasami grzybów. Miejmy świadomość, że to są bardzo często ostoje zwierząt. One tam odpoczywają, kryją się przed hałasem, obecnością człowieka – stwierdził.


Reklama