Reklama

Tragedia w Lubuskiem. Śmiertelny wypadek podczas kuligu za quadem

Reklama

Nocny kulig we wsi Bronowice w województwie lubuskim zakończył się tragicznie. Mężczyzna jadący na sankach za quadem uderzył w słup energetyczny – mimo podjętej reanimacji, jego życia nie udało się uratować. Śledztwo prowadzi już prokuratura. To kolejny w tym miesiącu śmiertelny wypadek związany z niebezpieczną formą zimowej rekreacji. O ważnych zasadach mówi w rozmowie Zero.pl ekspert od bezpieczeństwa.

Zdjęcie ilustracyjne – sanki za samochodem.
Zdjęcie ilustracyjne – sanki za samochodem. (fot. Stanisław Bielski / East News / Reporter)
  • Ofiara wypadku wypadła z trasy i uderzyła w słup energetyczny, doznając krytycznych obrażeń głowy.
  • Prokuratura w Żarach ustala, kto kierował quadem; na ten moment zatrzymano dwie osoby biorące udział w kuligu.
  • Organizacja kuligu za pojazdem mechanicznym na drogach publicznych jest surowo zabroniona – w przypadku wypadku śmiertelnego sprawcy grozi do 8 lat więzienia.

Reklama

Podczas kuligu we wsi Bronowice (woj. lubuskie) doszło do nieszczęśliwego wypadku. Mężczyzna jadący na sankach ciągniętych przez quada wypadł z trasy i uderzył w słup energetyczny. Do zdarzenia doszło w sobotę, około godz. 20:30.

Wypadek na kuligu. Mężczyzna nie żyje

Niezwłocznie wezwano służby – na miejsce przybyli ratownicy oraz policja. Niestety obrażenia głowy mężczyzny okazały się zbyt poważne. Jego życia nie udało się uratować.

Zbadaniem okoliczności zajmą się śledczy z Prokuratury Rejonowej w Żarach, która wszczęła śledztwo.


Reklama

Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Zielonej Górze, Ewa Antonowicz, w rozmowie z RMF24 przekazała, że „dokładny przebieg wypadku oraz to, kto kierował quadem jest ustalane". Dodała, że zatrzymano dwóch mężczyzn biorących udział w kuligu.


Reklama

Przepisy jednoznaczne. Za kulig na drodze publicznej grozi mandat i punkty karne

Art. 60 ustawy Prawo o ruchu drogowym zabrania organizacji kuligów za pojazdem mechanicznym na drogach publicznych. Przepisy zabraniają „ciągnięcia za pojazdem (...) osoby na sankach lub innym podobnym urządzeniu”. Złamanie tego zakazu oznaczać może konsekwencje w postaci mandatu karnego i punktów karnych.

Jeżeli podczas kuligu dojdzie do wypadku, konsekwencje dla jego organizatorów mogą być dużo poważniejsze. W przypadku ciężkiego uszczerbku na zdrowiu lub śmierci, sprawcy grozi kara więzienia do ośmiu lat.

„Należy zachować rozsądek”

Łukasz Zboralski, redaktor naczelny portalu poświęconemu bezpieczeństwu brd24.pl, w rozmowie z Zero.pl przypomniał o ważnych zasadach.


Reklama

– Kuligi to piękna polska tradycja, ale trzeba pamiętać, że na drodze publicznej zgodnie z  prawem sanki mogą być ciągnięte tylko przez zaprzęg. Prawo nie zezwala na kulig za  pojazdem mechanicznym. Można to robić poza drogą publiczną, na terenach prywatnych, ale wówczas należy zachować rozsądek, by nie narazić niczyjego życia. No i trzeba pamiętać, że art. 98 Kodeksu wykroczeń pozwala na ukaranie kogoś grzywną, kto prowadząc pojazd także poza drogą publiczną „nie zachowuje należytej ostrożności, czym zagraża bezpieczeństwu innej osoby”.


Reklama

Tragiczne żniwo zimowej zabawy

Sobotni wypadek, to nie jedyne tragiczne zdarzenie na kuligu w ostatnim miesiącu. Do podobnego wypadku doszło 10 stycznia 2026 r. w Grzebowilku (woj. mazowieckie). Za autem ciągnięte były dwa worki typu big-bag, na których siedziały osoby uczestniczące w zabawie. Podczas manewru skrętu jeden z mężczyzn spadł z worka, uderzył w drzewo i zginął na miejscu.

– Prokurator wszczął śledztwo i w toku tego śledztwa wydał postanowienie o przedstawieniu zarzutu spowodowania wypadku drogowego ze skutkiem śmiertelnym. Podejrzany przyznał się do tego, że kierował pojazdem i że faktycznie na workach ciągniętych przez samochód znajdowały się inne osoby. Odmówił jednak złożenia szerszych wyjaśnień – w rozmowie z Wirtualną Polską powiedziała Barbara Sobotka, zastępczyni prokuratora rejonowego w Mińsku Mazowieckim.

Źródło: RMF24, WP, PAP


Reklama