Część stacji benzynowych blisko granicy polsko-niemieckiej obserwuje nasilony ruch klientów z Niemiec. – Tak, zdecydowanie – słyszymy od pracownicy Orlenu w Zgorzelcu, kiedy pytamy, czy nasi zachodni sąsiedzi częściej przyjeżdżają w tych dniach tankować do Polski.

- Niemcy chętnie przyjeżdżają do nas tankować. Z prostego powodu – jest wyraźnie taniej.
- W stacjach benzynowych w województwie dolnośląskim, lubuskim i zachodniopomorskim słyszymy, że wizyty kierowców z Niemiec są w tych dniach częstsze.
- Resort energii zapewnia, że monitoruje sytuację w nadodrzańskich powiatach. Gdyby okazało się, że stacjom na zachodzie kraju grozi „wydrenowanie” z zasobów, polskie państwo ma interweniować.
Ceny paliw w Polsce przyciągają kierowców z Niemiec. Obdzwoniliśmy stacje benzynowe w województwie dolnośląskim, lubuskim i zachodniopomorskim, by sprawdzić, czy nasi zachodni sąsiedzi w ostatnich dniach częściej przyjeżdżają do nas, by zatankować.
– Tak, zdecydowanie – mówi nam pracownica stacji Orlen przy ul. Armii Krajowej w Zgorzelcu. Wcale nie jest zaskoczona naszym pytaniem.
Maksymalne ceny paliw. Węgrzy próbowali i polegli. My skończymy tak samo
– Obserwujemy nasilony ruch – słyszymy na stacji Shell przy ul. Nowokarsiborskiej w Świnoujściu. Podobnie jest na innej stacji w zachodniopomorskim kurorcie – BP przy ul. Skandynawskiej.
– Tak, trochę mamy zwiększony ruch, jeśli chodzi o kierowców z Niemiec – to z kolei informacja ze stacji Shell w Gubinie przy ul. II Armii Wojska Polskiego.
Na Zachodzie bez zmian
Są też miejsca, gdzie panuje status quo, przy czym polega to na tym, że liczba odwiedzin ze strony niemieckich kierowców jest cały czas tak samo duża.
– U nas zawsze był zwiększony ruch ze strony Niemiec – zauważa pracownica stacji BP przy ul. Transportowej w Słubicach.
– Jest stabilnie – słyszymy w Circle K w Kostrzynie nad Odrą. Tutaj również pracownica, która odebrała telefon, potwierdza, że kierowcy z Niemiec zawsze chętnie przyjeżdżali do Polski, by tankować.
W Polsce 6,23 zł za litr benzyny, 7,65 zł za litr diesla. A jak w Niemczech?
Zgodnie z obwieszczeniem ministra energii Miłosza Motyki, w czwartek 2 kwietnia cena maksymalna dla benzyny silnikowej bezołowiowej 95 na polskich stacjach – z uwzględnieniem VAT – wynosi 6,23 zł. Cena benzyny bezołowiowej 98 z VAT jest nie większa niż 6,84 zł za litr, a cena maksymalna oleju napędowego z VAT wynosi 7,65 zł za litr.
Resort energii codziennie w dni robocze publikuje obwieszczenie ws. maksymalnych cen paliw – tak w praktyce wygląda realizacja założeń rządowego pakietu CPN, czyli „Ceny Paliwa Niżej”. Cena maksymalna obowiązuje od dnia następującego po jej publikacji w Monitorze Polskim ( przypadku ogłoszenia jej przed dniami wolnymi od pracy i świętami, stawka obowiązuje do najbliższego dnia roboczego). Za sprzedaż paliw powyżej ceny maksymalnej grożą kary do 1 mln zł – nad tym, czy sprzedawcy przestrzegają reguł gry ustalanych przez resort energii, czuwa Krajowa Administracja Skarbowa.
Cena maksymalna paliw w Polsce jest ustalana według określonej formuły, obejmującej średnią cenę hurtową paliw na rynku krajowym, powiększoną o akcyzę, opłatę paliwową, marżę sprzedażową w wysokości 0,30 zł za litr oraz podatek VAT.
A jak to wygląda w Niemczech? Od 1 kwietnia u naszych zachodnich sąsiadów obowiązują nowe przepisy w zakresie kształtowania cen paliw. Stacje mogą podnosić ceny tylko raz dziennie, w południe (obniżek detaliści mogą dokonać w każdej chwili). Wcześniej ceny na niemieckich stacjach potrafiły zmieniać się kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt razy dziennie. Stacjom benzynowym, które podniosą ceny po godz. 12, grozi kara w wysokości do 100 tys. euro.
Nowe regulacje zwiększają z pewnością przejrzystość rynku, jednak niekoniecznie muszą oznaczać niższe ceny (właściciele stacji mogą np. podnosić ceny niejako „na zapas”).
Według danych niemieckiego automobilklubu ADAC, na które powołuje się agencja dpa, skala podwyżek dokonanych 1 kwietnia w południe na niemieckich stacjach sięgnęła 20 eurocentów. Oczywiście, wyglądało to różnie w zależności od miejsca: np. na stacji na północnych obrzeżach Berlina ceny paliw poszły w górę o 6-8 eurocentów.
Jedna jazda bokiem i tracisz prawko. „System przestaje trzymać logikę”
Średnie ceny benzyny w Niemczech 1 kwietnia po południu kształtowały się według ADAC następująco: litr benzyny Super E10 kosztował 2,175 euro, o 7,6 eurocenta więcej niż przed południem; z kolei średnia cena diesla wzrosła o 7,5 eurocenta w wyniku podwyżek dokonanych o 12:00, do 2,376 euro za litr (w odniesieniu do diesla agencja dpa zaznacza, że były to poziomy wyraźnie wyższe od tych obserwowanych we wtorek rano).
Oznacza to, że w środę po południu średnia cena benzyny E10 w Niemczech w przeliczeniu na złotówki wyniosła ok. 9,3 zł za litr, a średnia cena oleju napędowego – ok. 10,2 zł za litr.
Czy Niemcy wydrenują polskie stacje z paliw?
Minister energii Miłosz Motyka już we wtorek, kiedy w Polsce zaczęły obowiązywać maksymalne ceny paliw, zapewniał na specjalnej konferencji prasowej, że sytuacja na stacjach paliw w powiatach przygranicznych jest cały czas monitorowana. Dał do zrozumienia, że w przypadku nasilenia się „turystyki paliwowej” rząd będzie interweniował.
– Gdy będziemy wiedzieli, że turystyka zaburza podaż na stacjach i takie informacje otrzymamy ze strony Orlenu, Ministerstwa Aktywów Państwowych, to nie wykluczamy decyzji o ograniczeniu w zakresie sprzedaży paliw dla obcokrajowców – mówił szef resortu energii.
Według Motyki, ewentualne ograniczenie miałoby charakter „albo terytorialny, albo na terenie całego państwa”.
Towarzyszący mu prezes Orlenu, Ireneusz Fąfara, poinformował, że kierowany przez niego koncern wprowadził „system monitorowania sytuacji na stacjach przygranicznych na wszystkich granicach i codziennego raportowania o tym”.
