Podczas walki z Ebolą w Ugandzie odkryto zakażenie innym wirusem, Marburgiem. Pacjent to dziecko. Choroba charakteryzuje się wysoką śmiertelnością. Nie istnieją żadne zatwierdzone leki i szczepionki.

- Światowa Organizacja Zdrowia ogłosiła w czwartek, że w trakcie walki z epidemią wirusa Ebola w Ugandzie wykryto przypadek choroby wywołanej wirusem Marburg.
- Pacjent to półtoraroczne dziecko.
- Nie istnieją obecnie żadne zatwierdzone szczepionki ani leki przeciwko Marburgowi.
Dyrektor ds. sytuacji nadzwyczajnych WHO, Chikwe Ihekweazu przekazał podczas konferencji prasowej w Genewie w Szwajcarii, że pacjent to dziecko w wieku 17 miesięcy z dystryktu Kyegegwa w zachodniej Ugandzie.
Do tej pory nikt, kto miał z nim bliski kontakt, nie wykazywał żadnych objawów.
Ebola wymyka się spod kontroli. Ponad 300 ofiar śmiertelnych
Dyrektor generalny WHO Tedros Ghebreyesus zapewnił, że organizacja wspiera wysiłki na rzecz zidentyfikowania źródeł zakażenia.
Marburg przenoszą nietoperze
Wirus Marburg to ciężka gorączka krwotoczna, często śmiertelna dla ludzi. Wirusa na ludzi przenoszą nietoperze. Następnie możliwa jest transmisja wirusa między ludźmi.
Średni wskaźnik śmiertelności wywołanej wirusem Marburg wynosi około 50 proc. – wskazują dane WHO. W przypadku poprzednich epidemii wahał się on pomiędzy 24 a nawet 88 proc.
20 razy dziennie do toalety. Na diagnozę czekała pięć miesięcy
Przeżywalność rośnie przy wczesnym rozpoczęciu leczenia. Obejmuje ono nawodnienie i leczenie objawowe.
Nie istnieją obecnie żadne zatwierdzone szczepionki ani leki przeciwko Marburgowi. Trwają prace nad odpowiednimi preparatami.
Uganda jednocześnie zmaga się także z epidemią eboli – w kraju odnotowano 20 zakażeń i dwa przypadki śmiertelne.