Stany Zjednoczone ogłosiły nowe sankcje wobec Iranu zaledwie kilka godzin po zakończeniu pierwszej rundy rozmów prowadzonych w Omanie. Restrykcje objęły 15 podmiotów, dwie osoby oraz 14 statków tzw. floty cieni powiązanych z nielegalnym handlem irańską ropą i produktami petrochemicznymi. Decyzja Waszyngtonu zapadła mimo deklaracji obu stron o gotowości do kontynuowania negocjacji.

- Stany Zjednoczone ogłosiły nowe sankcje wobec Iranu kilka godzin po rozmowach o programie nuklearnym w Omanie.
- Teheran ocenił negocjacje jako „dobry początek” i zapowiedział ich kontynuację.
- Waszyngton podtrzymuje strategię presji mimo sygnałów możliwej deeskalacji.
Mimo ocenianych jako obiecujące i „dobrze rozpoczętych” rozmów, Stany Zjednoczone zdecydowały się na nałożenie nowych sankcji wobec Iranu. Restrykcje ogłoszono zaledwie kilka godzin po zakończeniu negocjacji i objęły one m.in. podmioty oraz statki powiązane z nielegalnym handlem irańską ropą.
„Zamiast inwestować w dobrobyt własnego narodu i odbudowę zniszczonej infrastruktury, irański reżim nadal finansuje destabilizujące działania na całym świecie oraz nasila represje wewnątrz Iranu.” – czytamy w oficjalnym komunikacie Departamentu Stanu.
Spotkanie w Maskacie było pierwszym bezpośrednim kontaktem wysokiego szczebla między USA a Iranem od czasu ubiegłorocznych amerykańskich uderzeń na irańskie obiekty nuklearne. Irański minister spraw zagranicznych Abbas Aragczi ocenił je jako „dobry początek” i zapowiedział dalszy dialog.
– Każdy dialog wymaga powstrzymania się od gróźb i presji. Teheran rozmawia wyłącznie o kwestii nuklearnej. Nie omawiamy z USA żadnych innych spraw – powiedział Aragczi po zakończeniu spotkania na antenie irańskie telewizji państwowej.
„Dobry początek” negocjacji nuklearnych USA–Iran
Stany Zjednoczone sygnalizują jednak chęć znacznego rozszerzenia agendy. Marco Rubio zapowiadał, że Waszyngton chce rozmawiać nie tylko o programie jądrowym, lecz także o irańskich rakietach balistycznych, wsparciu dla zbrojnych ugrupowań w regionie oraz o sytuacji wewnętrznej w Iranie. Teheran konsekwentnie odrzuca te postulaty, uznając je za naruszenie suwerenności, i domaga się uznania prawa do wzbogacania uranu. Ten ostatni punkt jest dla USA przekroczeniem „czerwonej linii”.
– To był dobry początek negocjacji. Istnieje porozumienie co do kontynuowania rozmów. Koordynacja dalszych działań zostanie ustalona w stolicach – optymistycznie oceniał Aragczi.
– Jeśli ten proces będzie kontynuowany, sądzę, że uda się osiągnąć dobre ramy porozumienia – dodał irański urzędnik.
Mediatorem rozmów był minister spraw zagranicznych Omanu Badr al-Busaidi, który określił negocjacje jako „bardzo poważne” i zapowiedział ich wznowienie po analizie wyników w Teheranie i Waszyngtonie.
Dyplomacja pod presją. Brak zaufania między Waszyngtonem a Teheranem
Jednocześnie napięcia pozostają wysokie. Stany Zjednoczone zwiększyły obecność wojskową w regionie, wysyłając lotniskowiec, okręty wojenne i samoloty bojowe. Prezydent Donald Trump ostrzegał, że jeśli porozumienie nie zostanie osiągnięte, „prawdopodobnie wydarzą się złe rzeczy”.
Iran zapowiada zdecydowaną odpowiedź na ewentualny atak.
– Brak zaufania jest ogromnym wyzwaniem w trakcie rozmów i musi zostać przezwyciężony – przyznał Aragczi. Teheran ostrzegł również państwa Zatoki Perskiej goszczące amerykańskie bazy, że mogą znaleźć się „na linii ognia”, jeśli wesprą ewentualną operację militarną.
Symbolicznym gestem była także informacja irańskiej telewizji państwowej o rozmieszczeniu „jednego z najbardziej zaawansowanych pocisków balistycznych dalekiego zasięgu Chorramszahr-4” w podziemnych bazach Korpusu Strażników Rewolucji. Jednocześnie irańscy urzędnicy sygnalizują elastyczność w sprawie wzbogacania uranu, w tym możliwość przekazania 400 kg wysoko wzbogaconego materiału do państwa trzeciego oraz akceptację zerowego wzbogacania w ramach międzynarodowego konsorcjum.
Izraelski premier Benjamin Netanjahu porównał irański program nuklearny i arsenał rakietowy do „dwóch nowotworów”. W regionie narastają obawy, że fiasko negocjacji może doprowadzić do kolejnej wojny, której skutki odczułby cały Bliski Wschód.
Najnowsza decyzja Waszyngtonu pokazuje, że równolegle do dyplomacji USA utrzymują politykę presji wobec Teheranu, co podkreśla kruchość rozmów i utrzymujący się brak zaufania między stronami.
