Administracja USA niespodziewanie wstrzymała planowaną rotację amerykańskiej brygady pancernej do Polski. Decyzję miał podjąć sekretarz obrony USA Pete Hegseth. Ruch wywołał zaskoczenie zarówno w Europie, jak i w amerykańskim Kongresie, a jego kulisy mają być związane z narastającym niezadowoleniem administracji Donald Trump wobec europejskich sojuszników.

- Pentagon wstrzymał wysłanie amerykańskiej brygady pancernej do Polski.
- Według CNN decyzja Pete’a Hegsetha ma być reakcją wobec niezadowalającej postawy europejskich sojuszników NATO.
- Polski MON uspokaja, że liczba amerykańskich żołnierzy nad Wisłą pozostanie na poziomie około 10 tys.
Pentagon wstrzymał relokację do Europy dwóch jednostek wojskowych oraz zdecydował o wycofaniu części sił już obecnych na kontynencie. Jednym z najbardziej znaczących elementów tej decyzji jest wstrzymanie rotacji brygady pancernej przeznaczonej dla Polski. Część żołnierzy miała już znajdować się w Europie i teraz ma wrócić do bazy w Teksasie.
Według informacji CNN, zmiany mają dotyczyć także Niemiec. Administracja USA miała zrezygnować z planowanego rozmieszczenia batalionu artylerii dalekiego zasięgu wyposażonego m.in. w pociski manewrujące Tomahawk. Anulowano również projekt dotyczący dowództwa odpowiedzialnego za zdolności dalekiego rażenia na terenie Europy.
Zaginione akta pacjentów. Wielki spór o dokumentację medyczną
Decyzja Hegsetha ma związek z krytyką Europy
Według źródeł cytowanych przez amerykańską stację telewizyjną decyzje Pentagonu są bezpośrednio związane z krytycznym podejściem Donalda Trumpa wobec europejskich partnerów NATO. Wewnętrzne dokumenty Pentagonu, do których dotarła stacja, mają wskazywać na rosnącą frustrację wobec postawy części państw europejskich podczas napięć na Bliskim Wschodzie i wojny z Iranem.
Szczególne niezadowolenie administracji USA miały wywołać wypowiedzi niemieckiego kanclerza Friedricha Merza. W dokumentach przygotowanych dla urzędników Pentagonu miały znaleźć się stwierdzenia, że „państwa europejskie nie stanęły na wysokości zadania”, a retoryka Niemiec została oceniona jako „nieproduktywna”.
Według amerykańskich mediów ograniczenie obecności wojskowej może być również próbą uproszczenia logistycznego procesu redukcji sił USA w Europie. Znaczna część amerykańskich żołnierzy stacjonujących w Niemczech przebywa tam wraz z rodzinami, co utrudnia szybkie wycofanie jednostek.
Doniesienia o decyzji Pentagonu wywołały poruszenie w amerykańskim Kongresie. Republikański senator Roger Wicker, przewodniczący senackiej komisji sił zbrojnych, zapowiedział żądanie szczegółowych wyjaśnień od Departamentu Obrony. Jak podkreślił, dotychczas Pentagon nie przedstawił jasnego uzasadnienia zmian.
Krytycznie do sprawy odniosła się również demokratyczna senator Tammy Duckworth, która wyraziła zaniepokojenie konsekwencjami ograniczenia amerykańskiej obecności wojskowej w Europie.
Sam Pentagon publicznie nie ujawnił pełnych powodów decyzji. Pełniący obowiązki rzecznika resortu Joel Valdez zapewnił jedynie, że zmiany są efektem „wielowarstwowego procesu analitycznego” i nie zostały podjęte nagle.
Święczkowski: W Trybunale Konstytucyjnym zasiada obecnie 11 sędziów, a nie 15
Kosiniak-Kamysz uspokaja ws. obecności wojsk USA w Polsce
Polskie władze zapewniają jednak, że obecność wojsk USA nad Wisłą pozostanie na dotychczasowym poziomie. Wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz podkreślił, że reorganizacja amerykańskich sił może oznaczać jedynie zmianę konkretnych jednostek odpowiedzialnych za rotację.
Według deklaracji MON liczba amerykańskich żołnierzy stacjonujących w Polsce nadal ma wynosić około 10 tys. To poziom osiągnięty po rosyjskiej inwazji na Ukrainę, kiedy administracja USA znacząco zwiększyła swoją obecność wojskową na wschodniej flance NATO.