W centrum Warszawy doszło do brutalnego ataku na kobietę spacerującą z psem. 37-letni napastnik pobił ją i kopał na oczach innych przechodniów. Agresora powstrzymał funkcjonariusz, który szedł na służbę. – Sprawca usłyszy dziś zarzuty – przekazał Zero.pl rzecznik śródmiejskiej policji.

- Dzięki szybkiej reakcji policjanta udało się przerwać brutalny atak 37-letniego mężczyzny.
- Zatrzymany był pod silnym wpływem alkoholu i nie potrafił wyjaśnić swojego zachowania.
- Śledczy ustalają szczegóły zdarzenia, w tym jego dokładny przebieg i motyw działania sprawcy.
Do napaści doszło w czwartek po godzinie szóstej rano w rejonie Placu Konstytucji w Warszawie. Rzecznik śródmiejskiej komendy mł. asp. Jakub Pacyniak przekazał portalowi Zero.pl, że 37-letni mężczyzna podszedł do spacerującej z psem kobiety i wielokrotnie uderzył ją w głowę oraz kopał.
Napaść zauważył przechodzący obok funkcjonariusz, który zmierzał na służbę. – Policjant natychmiast zareagował, obezwładnił 37-letniego napastnika, który zachowywał się bardzo agresywnie. Gdyby nie reakcja funkcjonariusza, ta sytuacja mogła zakończyć się tragicznie – mówi Pacyniak.
Protesty nic nie zmieniły. KO zamyka wewnętrzne wybory
Mężczyzna został przewieziony do komendy przy ul. Wilczej, gdzie badanie alkomatem wykazało, że miał ponad dwa promile alkoholu w organizmie. – Noc spędził w izbie wytrzeźwień. Dzisiaj rano (w piątek – red.) został przewieziony do komendy, gdzie zostaną przedstawione mu zarzuty – informuje nas Pacyniak.
Wczoraj nie mogło się to stać, bo sprawca był pijany.
Rzecznik zwraca uwagę, że ten sam funkcjonariusz, który powstrzymał w czwartek 37-latka, pracował nad sprawami takimi jak zatrzymanie Doriana S., który dopuścił się zbrodni w 2023 r. przy ulicy Żurawiej, czy brutalna zbrodnia na Uniwersytecie Warszawskim, gdzie doszło do zabójstwa portierki.
Pacyniak dodaje, że dzięki reakcji policjanta kobieta nie odniosła poważnych obrażeń. Dodaje też, że 37-latek kopnął psa, którego wyprowadzała poszkodowana kobieta. Jemu nic się nie stało.
Nowe informacje z prokuratury w sprawie DIOZ. Śledztwo się wydłuży
– Swoją agresję 37-latek skierował też wobec przypadkowego mężczyzny, którego nie zdążył zaatakować fizycznie, ponieważ po kilku sekundach leżał już na ziemi, gdy zareagował właśnie policjant – opisuje rzecznik. Wstępne ustalenia wskazują, że atak mógł mieć charakter przypadkowy.

Sprawca jest w rękach policji. (fot. Policja)