Reklama
Reklama

Reklama

Wraca temat apartamentu w muzeum. Kancelaria Nawrockiego reaguje

Reklama

Milczenie prezydenta w sprawie śledztwa budzi coraz więcej pytań, ale jego otoczenie tonuje emocje. Szef kancelarii wskazuje na napięty kalendarz i jasno ustawia priorytety głowy państwa.

Wizyta Prezydenta Republiki W?gier w Polsce
Prezydent Karol Nawrocki (fot. arch.). (fot. Mateusz Kotowicz / East News / Reporter)
  • Kancelaria Prezydenta RP potwierdza wpływ pisma prokuratury ws. przesłuchania Karola Nawrockiego. Odpowiedź nie została jeszcze wysłana, co tłumaczone jest napiętym harmonogramem i zagranicznymi wizytami.
  • Szef kancelarii wskazuje, że możliwe jest przesłuchanie poza siedzibą prokuratury. Deklaruje, że prezydent stawi się, ale nie podaje terminu ani trybu.
  • Bogucki nazywa śledztwo „quasi-aferą” z kampanii. Podkreśla, że wyborcy znali zarzuty, a sprawa ma mieć bardziej polityczny niż faktyczny charakter.

Reklama

Prezydent nie odpowiada na wezwanie. Kancelaria tłumaczy powody

Szef Kancelarii Prezydenta RP Zbigniew Bogucki odniósł się do narastających pytań wokół braku reakcji Karola Nawrockiego na wniosek prokuratury. Chodzi o ustalenie terminu przesłuchania w charakterze świadka w śledztwie prowadzonym w Gdańsku.

Jak przyznał minister przed posiedzeniem sejmowej komisji, oficjalne pismo od śledczych faktycznie wpłynęło do kancelarii. Odpowiedź nie została jednak jeszcze udzielona, co – według jego słów – wynika przede wszystkim z napiętego harmonogramu prezydenta.

Napięty kalendarz zamiast odpowiedzi

Bogucki wskazał, że głowa państwa przebywa obecnie za granicą i realizuje kolejne wizyty dyplomatyczne. Wspomniał o podróży do Chorwacji oraz planowanej wizycie w Rumunii.


Reklama

Zaznaczył przy tym, że z treści pisma wynika możliwość przeprowadzenia przesłuchania również w innym miejscu niż siedziba prokuratury.


Reklama

Dopytywany przez dziennikarzy, czy prezydent ostatecznie stawi się na przesłuchanie, szef kancelarii zadeklarował, że do tego dojdzie. Nie wskazał jednak ani daty, ani trybu.

Bogucki odniósł się także do samego śledztwa, podważając jego rangę. Określił je mianem rozdmuchanej „quasi-afery” z okresu kampanii wyborczej.

Podkreślił przy tym, że wyborcy – jego zdaniem – znali te doniesienia i mimo to powierzyli Nawrockiemu urząd prezydenta. W tej narracji sprawa ma więc wymiar bardziej polityczny niż faktyczny.


Reklama


Reklama

Szef kancelarii jasno zarysował hierarchię działań głowy państwa. Na pierwszym miejscu mają znajdować się sprawy międzynarodowe, bezpieczeństwo, gospodarka i kwestie społeczne.

Dopiero później – jak wynika z jego słów – prezydent odnosi się do zarzutów, które określane są w jego otoczeniu jako element politycznej presji.

O co chodzi w śledztwie gdańskiej prokuratury

Postępowanie prowadzone przez Prokuraturę Okręgową w Gdańsku zostało wszczęte w lutym ubiegłego roku. Dotyczy podejrzenia przekroczenia uprawnień w latach 2017–2024.


Reklama

Śledczy badają, czy funkcjonariusze publiczni dopuścili do nieodpłatnego korzystania z pokoi i apartamentów należących do Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku.


Reklama

Impulsem do wszczęcia sprawy były publikacje medialne. Wynikało z nich, że Nawrocki – jako dyrektor muzeum – miał korzystać z apartamentu deluxe przez ponad 200 dni.

 

Z doniesień wynikało również, że jego prywatne mieszkanie znajdowało się w niewielkiej odległości od placówki, a za pobyt w muzeum nie ponoszono opłat.


Reklama

Prezydent odpiera zarzuty

Do sprawy Nawrocki odniósł się już wcześniej, jeszcze przed objęciem urzędu prezydenta. Podczas konferencji prasowej zaprzeczył, jakoby mieszkał w muzeum przez dłuższy czas.

Wyjaśniał, że w apartamencie przebywał jedynie w trakcie dwóch okresów kwarantanny podczas pandemii COVID-19. Według jego relacji pozostałe wykorzystanie przestrzeni miało charakter służbowy i dotyczyło spotkań z gośćmi z kraju i zagranicy.


Reklama