Reklama
Reklama

Reklama

„Marionetka Brukseli”. Bułgarzy wybierają nowy rząd

Reklama

Irena ma 36 lat i połowę życia spędziła za granicą. Kiedy pytam ją o kraj, w którym się urodziła, przez chwilę milczy. – Przestałam się przejmować – mówi w końcu. – Nic się tu nie zmieni – dodaje. Bułgarzy w niedzielę poszli do urn po raz ósmy od 2021 roku.

Ludzie wchodzący do lokalu wyborczego.
Ludzie wchodzący do lokalu wyborczego. Sofia, Bułgaria. 19 kwietnia 2026 r. (fot. Tomasz Pałasz / Zero.pl)
  • Bułgaria przeprowadza ósme wybory parlamentarne od 2021 roku – żaden z dotychczasowych rządów nie przetrwał pełnej kadencji.
  • Kraj zajmuje ostatnie miejsce w UE pod względem korupcji i jest jednym z najbiedniejszych państw wspólnoty.
  • Frekwencja w poprzednich wyborach wyniosła zaledwie 39 proc. – Bułgarzy masowo tracą wiarę w sens głosowania.
  • – Wszyscy kradną – nie ma złudzeń 36-letnia Irena.
  • – Wybory to ściema. Wszystko jest ustalane w Brukseli – dodaje jej matka.

Reklama

W holu hotelu w Sofii, gdzie się zatrzymałem, ruch jest niewielki. Recepcjonista na swoim laptopie gra w komputerową strategię. W tle słychać szumiący telewizor. Za oknem słychać odgłosy miasta – przejeżdżające samochody, głosy turystów i nawołujący śpiew muezzina.

Irena ma 36 lat i połowę życia spędziła za granicą. Kiedy pytam ją o kraj, w którym się urodziła, przez chwilę milczy. – Przestałam się przejmować – mówi w końcu. – Nic się tu nie zmieni.

Blok w Sofii, w dzielnicy Ljulin. (fot. Tomasz Pałasz / Zero.pl)


Reklama

G20 to nasz sukces. Czy politycy staną pod polską flagą, czy pod partyjnym sztandarem?


Reklama

„Wszyscy kradną”

W niedzielę Bułgarzy poszli do urn po raz ósmy od 2021 roku. To nie jest zwykła polityczna niestabilność. To kraj, który od pięciu lat kręci się w kółko: koalicje zawiązują się tylko po to, żeby rozpaść się po kilku miesiącach, a kolejne wybory nie przynoszą nic nowego.

W ostatnim rankingu Transparency International Bułgaria zajęła ostatnie miejsce w Unii Europejskiej pod względem korupcji – wspólnie z Węgrami. Jest też jednym z najbiedniejszych państw wspólnoty. Frekwencja w poprzednich wyborach, w październiku 2024 r., wyniosła 39 proc. Dla porównania: w Polsce w 2023 r. zagłosowało 74 proc. uprawnionych, na Węgrzech w zeszłym tygodniu – 79 proc.

Irenaz którą rozmawiam, mieszka teraz w Wiedniu. Ostatnie trzynaście lat spędziła w Austrii. Do Bułgarii przyjechała odwiedzić matkę.


Reklama

Poziom korupcji jest szalony. Wszyscy kradną.


Reklama

– Urodziłam się w Warnie – tam rządzi mafia TIM. Wszystkie hotele, restauracje. Nie pozwalają innym ludziom otwierać biznesów. Jestem muzykiem. W Polsce w wielu miastach są sale koncertowe, filharmonie. Tu jest inaczej – przyznaje kobieta.

Porównanie z Polską wraca kilka razy. Irena obserwuje oba kraje z zewnątrz – jej mąż jest Polakiem – z perspektywy kogoś, kto wyjechał i nie ma zamiaru wracać. W czasie pandemii, mówi, certyfikaty szczepień można było po prostu kupić. Nikt się specjalnie nie krył.

Irena (36 lat) nie wierzy, że w Bułgarii może dojść do istotnych zmian (fot. Tomasz Pałasz / Zero.pl)


Reklama

W 2020 r. uczestniczyła w protestach przeciwko Bojko Borisowowi i jego partii GERB – Obywatele na Rzecz Europejskiego Rozwoju Bułgarii. To ugrupowanie, które przez lata dominowało bułgarską politykę, a jego lider – były premier, policjant z przeszłością ochroniarza – stał się symbolem układu, który dusi kraj.


Reklama

GERB jest powodem, dla którego Bułgaria jest w takiej sytuacji. Lekarze opuszczają kraj, system opieki zdrowotnej jest zepsuty. Coraz więcej ludzi wyjeżdża. I nikt tego nie zatrzymuje.

Sondaże przed wyborami dają 31 proc. byłemu prezydentowi Rumenowi Radewowi, który podał się do dymisji i założył własne ugrupowanie. Wielu Bułgarów pokłada w nim nadzieje. Irena jest ostrożna.

Nie sądzę, żeby był nowym Orbánem blokującym Unię Europejską. Ale ktokolwiek wygra, będzie musiał wejść z kimś w koalicję i za parę miesięcy będą kolejne wybory. Tak to tu działa.


Reklama

Dodaje jeszcze jedno zdanie, jakby na marginesie: politycy płacą Turkom i Romom za głosy. Mniejszość turecka to około 8,5 proc. społeczeństwa, romska — około 4,5 proc. Żaden z moich rozmówców nie mówi o tym ze zdziwieniem.


Reklama

Pojazd konny mniejszości romskiej. Ljulin, Sofia, Bułgaria. (fot. Tomasz Pałasz / Zero.pl)

Irena wkrótce wróci do Wiednia.

Były prezydent Rumen Radew. „Oportunista napędzany przez ego”

Jordan i Pavlina mieszkają w Sofii. Spotykam ich przy obiedzie – restauracja przy bocznej uliczce, kłęby papierosowego dymu, głośne radio w rogu. Siedzą obok siebie i opowiadają o kraju, jakby tę rozmowę prowadzili już wiele razy. Mówią inaczej niż Irena – spokojniej, z analitycznym chłodem. Widzą mechanizmy, nie tylko objawy.


Reklama

Jordan tłumaczy, co stało za zeszłorocznymi protestami. Rząd zapowiedział podwyżki wynagrodzeń w wojsku i policji, ale nie w służbie zdrowia ani edukacji. Początkowe wynagrodzenie zwykłego policjanta jest wyższe niż lekarza. Jordan nazywa to wprost: kupowaniem lojalności służb po masowych protestach z 2020 r., kiedy ludzie wychodzili na ulice przeciwko Borisowowi.


Reklama

– Specjalnie zmieniono datę posiedzenia komisji budżetowej, żeby przepchnąć budżet pod nieobecność opozycji. A potem prezydent podał się do dymisji – nie dlatego, że chciał wziąć odpowiedzialność, ale żeby stworzyć własne ugrupowanie i zdusić energię protestów, zanim zdąży się coś zmienić.

Ludzie wchodzący do lokalu wyborczego. Sofia, Bułgaria. 19 kwietnia 2026 r. (fot. Tomasz Pałasz / Zero.pl)


Reklama

Radew jako nowy Slavi Trifonov – taka jest jego diagnoza. Trifonov był piosenkarzem i gwiazdą telewizji, który po protestach z 2020 r. założył partię Jest Taki Naród, wygrał wybory i… nie zmienił nic. Jordan wieszczy ten sam schemat.


Reklama

Radew jest oportunistą napędzanym przez ego. W jego środowisku jest wiele osób powiązanych z poprzednią władzą. Wykorzystał media społecznościowe i ludziom zrobił nadzieję. Ja nie jestem aż takim optymistą.

Jordan

Możliwe, że stanie się nowym Orbánem. Ale mam nadzieję, że tak nie będzie.

Pavlina

Korupcja, mówi Jordan, to nie jest kwestia pojedynczych łapówek. To architektura.


Reklama

Wszystko, co finansuje państwo, jest powiązane z korupcją i chronione przez Prokuratora Generalnego. Ma stuprocentową kontrolę nad śledztwami, dowodami, inspektorami – nad wszystkim. Nie ma żadnego mechanizmu jego kontroli. Poprzedni powiedział wprost, że tylko Bóg może go sądzić. Obecnemu wygasł mandat, a parlamentarna większość odmawia wybrania nowego.


Reklama

Do wybuchu wojny w Ukrainie, Rosja była jedynym eksporterem gazu i ropy do Bułgarii. Jordan opowiada o Balkan Stream – gazociągu przesyłającym rosyjski gaz z Turcji na Bałkany, zbudowanym za pieniądze bułgarskiego budżetu, z 90-procentową przepustowością zarezerwowaną dla Gazpromu. Mówi się o ogromnej łapówce. Nikt za to nie odpowiedział.

Większość Bułgarów uważa Rosję za kraj bratni. Podobny język, prawosławie, wyzwolenie spod Osmanów. To głęboko zakorzenione. I bardzo wygodne dla pewnych ludzi.

Pavlina

Małżeństwo jest zadowolone z członkostwa w Unii Europejskiej – wspólny rynek, fundusze, przepisy. Ale Pavlina przyznaje: reformy sądownictwa, na które czekają od dwudziestu lat, wciąż stoją w miejscu, a to zamroziło część unijnych środków. Partie, które chcą tych reform – Demokratyczna Bułgaria i Kontynuujemy Zmiany – nazywają jedynymi prawdziwymi reformatorami na scenie. Resztę określają jako pseudopozycję, która chce tylko wyrwać dla siebie kawałek tortu.


Reklama

Tesla na blokowisku w Sofii, w dzielnicy Ljulin. (fot. Tomasz Pałasz / Zero.pl)


Reklama

Jordan i Pavlina wychodzą razem, ramię w ramię. W niedzielę idą głosować.

„Marionetka Sorosa i Brukseli”

Anna ma 64 lata. Jest matką Ireny. Nie wyszła z hotelu przez cały dzień. Kiedy siadam naprzeciwko niej wieczorem przez chwilę patrzy gdzieś obok mnie, jakby szukała właściwych słów albo zastanawiała się, czy w ogóle warto mówić.

Wybory to ściema. Wszystko jest ustalane w Brukseli, skąd nasi politycy dostają rozkazy. Wszystkie partie to jedna mafia.

Anna


Reklama

Kiedyś głosowała na opozycję. Teraz uważa, że i opozycja jest kontrolowana. Protestom też nie wierzy.


Reklama

Wybuchły zbyt nagle, zbyt podejrzanie. Były organizowane przez organizacje pozarządowe. Taki był plan: prezydent podaje się do dymisji i zostaje premierem. Widziałeś, co zrobili w Rumunii, we Francji.

Myślałam, że Radew będzie normalnym politykiem, jak Orbán czy Fico – a nie marionetką Brukseli albo Sorosa.

Anna

Prawie 600 tysięcy Bułgarów podpisało wniosek o referendum w sprawie wprowadzenia euro. Parlamentarzyści zdecydowali, że plebiscytu nie będzie.


Reklama

Zmusili nas do euro, a teraz pchają nas do wojny. Mamy swoją mafię, ale część pieniędzy wraca z powrotem do Brukseli. Potężni Bułgarzy sprzedali swój kraj. Wszystko nam zabrali – ekonomię, rolnictwo, wszystko – nie ma złudzeń Bułgarka.


Reklama

Anna zwraca uwagę na amerykańskie wojskowe tankowce stacjonujące na lotnisku w Sofii.

Amerykańske tankowce na lotnisku w Sofii. (fot. Tomasz Pałasz / Zero.pl)

Pytam, czy pójdzie zagłosować. Wzrusza ramionami.


Reklama

– Wybrałam swojego kandydata. Człowieka, który założył ruch społeczny, którego działalność śledzę. Ale nie wiem, czy pójdę głosować. Nie mam nadziei i przestało mnie to obchodzić.


Reklama

 

Jeśli nie pójdę zagłosować, ktoś sfałszuje mój głos

Anna

I nie wyjaśniła tylko, czy to argument za tym, żeby iść – czy ostatni dowód na to, że i tak już wszystko jest z góry ustalone.

Z Bułgarii Tomasz Pałasz dla Zero.pl


Reklama