Choć polskie auto elektryczne wciąż nie wyjechało na drogi, koszty projektu Izera przekroczyły już 580 mln zł. Jak ujawniło Zero.pl, ze stanowiska odszedł prezes Tomasz Kędzierski, a teraz na jaw wychodzą szczegółowe wydatki spółki ElectroMobility Poland. Na liście płac znalazły się światowe potęgi konsultingowe oraz chińscy i włoscy giganci technologiczni, którzy zainkasowali dziesiątki milionów złotych za projekty i doradztwo.

- Tyle wydała spółka EMP w latach 2018–2023, mimo że fabryka w Jaworznie wciąż nie powstała, a kluczowy partner (Geely) wycofał się z projektu.
- Najwięcej, bo aż 93 mln zł, trafiło do chińskiego koncernu Geely; kolejne miliony zainkasowały biura projektowe Pininfarina (15 mln zł) i AVL List (12 mln zł).
- Były prezes spółki twierdzi, że projekt był gotowy do realizacji, a za porażkę odpowiada „brak sprawczości państwa” i brak ostatecznych decyzji politycznych.
W poniedziałek informowaliśmy o zmianach w spółce ElectroMobility Poland (EMP) – portal Zero.pl ustalił, że w EMP doszło do zmian w zarządzie. Ze stanowiska prezesa firmy do niedawna odpowiedzialnej za budowę Izery zrezygnował Tomasz Kędzierski. Opieszałość rządu i brak współpracy – to powody, które – jak nieoficjalnie usłyszeliśmy – stały za rezygnacją Kędzierskiego.
Zmiana w zarządzie spółki od Izery. Jest oficjalne stanowisko firmy
We wtorek w mediach pojawiły się informacje o wydatkach firmy w latach 2018–2023.
Astronomiczne wydatki na Izerę
Spółka EMP powstała w 2016 r. z inicjatywy czterech państwowych grup energetycznych, a ostatecznie 90 proc. udziałów przeszło w ręce Skarbu Państwa. W 2022 r. oficjalnym partnerem technologicznym EMP został chiński koncern Geely Holding, który zgodził się udostępnić platformę do produkcji aut elektrycznych. Chińska firma miała też podzielić się swoim know-how i pomóc przy projektowaniu polskiego samochodu elektrycznego.
Fabryka miała powstać w Jaworznie, a liczbę wygenerowanych miejsc pracy oszacowano na ponad 2,4 tys. Rząd Prawa i Sprawiedliwości zapowiadał milion aut elektrycznych. Opóźnienia w realizacji projektu doprowadziły do wycofania się Geely z przedsięwzięcia, a fabryka dotychczas nie powstała.
Portal XYZ opublikował informacje o astronomicznych kwotach, jakie spółka ElectroMobility Poland wydała w latach 2018–2023. Wydatki przekroczyły 580 mln zł, a środki pochodziły od państwowych podmiotów.
Rekordzistą jest podmiot należący do chińskiego partnera. Firma Ningbo Geely Automobile Research & Development otrzymała ponad 93 mln zł.
Włoskie biuro projektowe znane m.in. z Ferrari, Pininfarina, otrzymało 15 mln zł. Firma AVL List, specjalizująca się w rozwoju układów napędowych, zarobiła kolejna 12 mln zł.
Na liście zagranicznych partnerów, których konta zasilono, znalazły się również:
- Edag (firma projektowa) – 7 mln zł,
- Durr Systems (automatyzacja produkcji) – 6,9 mln zł,
- Torino Design (firma projektowa) – 5,4 mln zł,
- Magna Steyr (producent opon) – 5,4 mln zł,
- Valeo Visions SAS (producent oświetlenia) – 2,8 mln zł.
EMP zamawiało również usługi w firmach doradczych:
- Boston Consulting Group – 25 mln zł,
- Baker McKenzie – 10 mln zł,
- Deloitte – 4 mln zł,
- PwC – 3 mln zł,
- A.T. Kearney – 2,9 mln zł,
- Rotchschild Polska – 1,6 mln zł,
- Grant Thornton – 1,6 mln zł,
- McKinsey – 1,5 mln zł,
- Capgemini – 1,5 mln zł,
- KPMG – 1,2 mln zł,
- CMS Cameron McKenna – 1 mln zł.
Portal XYZ podkreślił, że nie podważa realizacji usług wymienionych w swoim materiale. Zwrócił jednak uwagę, że pomimo wydania ponad pół mld zł polskie auto elektryczne nie powstało, a co więcej – nie powstała nawet jego fabryka.
Piotr Zaremba, były prezes EMP w latach 2018–2024, powiedział, że projekt był gotowy do wdrożenia i zabrakło jedynie podpisu właścicielskiego. Zaremba przekazał, że EMP miało pozwolenie na budowę, wszystkie zgody środowiskowe, wybranego generalnego wykonawcę i szczegółowo zaprojektowaną fabrykę.
– W tamtym okresie powstały prototypy, których tylko część pokazywaliśmy światu (chroniliśmy nasze przewagi konkurencyjne). Z tych pieniędzy, o które pani pyta, powstał gotowy do wdrożenia projekt. Jeśli chodzi o sam pojazd, to w dużym stopniu projektowaliśmy w programach komputerowych, inżynierskich, bo tak się dziś to robi. Nie trzeba na każdym etapie wykonywać kolejnych prototypów, byłoby to bardziej kosztowne – powiedział.
Za niepowodzenie Izery Zaremba wini brak politycznej decyzji rządu.
– Najogólniej wystąpił problem ze sprawczością państwa – a takiego projektu nie da się zrobić bez państwa, czy w ogóle bez właściciela. Na wielu etapach zabrakło wsparcia, co przełożyło się na opóźnienia w harmonogramie – podsumował.