Egzekucja rosyjskiego opozycjonisty w Białej Podlaskiej może mieć znacznie szerszy kontekst. Były dyrektor Biura Kryminalnego KGP Marek Dyjasz, w rozmowie z Zero.pl, zwraca uwagę na rosnącą aktywność brutalnych grup przestępczych wywodzących się z Gruzji i innych państw byłego ZSRR, które od lat budują swoje wpływy w Europie. Kluczowe dla śledztwa będzie ustalenie, czy zabójca działał sam, czy wykonywał polecenie osób trzecich.

- Zdaniem Marka Dyjasza zabójstwo Siemiona Skrepeckiego było starannie zaplanowaną egzekucją, a śledczy powinni skupić się na ustaleniu ewentualnych zleceniodawców.
- Nasz rozmówca zwraca uwagę, że zatrzymany od lat znajdował się w zainteresowaniu służb, co rodzi pytania o skuteczność wcześniejszych działań.
- Ekspert ostrzega również przed rosnącą aktywnością dobrze zorganizowanych grup przestępczych wywodzących się z Gruzji i innych państw byłego ZSRR, które jego zdaniem coraz śmielej działają w całej Europie.
Do zamachu doszło w poniedziałek, 15 czerwca. Ofiarą jest Robert Kuzowkow (pseudonim artystyczny Siemion Skriepiecki) – otwarty krytyk Władimira Putina.
– To klasyczna egzekucja. Sprawca podszedł do ofiary, oddał pierwsze strzały, a gdy ta upadła, dobił ją. Nie ma tu żadnych przypadkowych elementów – komentuje inspektor Marek Dyjasz, były dyrektor Biura Kryminalnego KGP i były naczelnik Wydziału Zabójstw Komendy Stołecznej.
Zdaniem eksperta wybór miejsca nie był przypadkowy. Biała Podlaska to miasto, w którym Skrepecki mieszkał – sprawca po prostu tam go dopadł. – Równie dobrze mogło się to zdarzyć w Warszawie, wszędzie tam, gdzie ofiara się pojawiała. Musiał mieć bardzo dobre rozpoznanie – ocenił Dyjasz.
Szczególną uwagę eksperta zwraca fakt, że po dokonaniu zabójstwa sprawca nie zbiegł za wschodnią granicę, lecz pozostał w Polsce – zatrzymano go kilka dni później w Piastowie pod Warszawą. – Wszyscy myśleli, że uciekł. Tymczasem tkwił spokojnie w okolicach stolicy. To pokazuje, że musiał mieć jakieś zaplecze i wsparcie. Nie można wykluczyć, że miał jeszcze coś do zrobienia – powiedział inspektor.
Czeczen z gruzińskim paszportem – znany służbom od 2022 r.
Zatrzymany Czeczen posługiwał się dokumentem wystawionym na 36-letniego obywatela Gruzji. Minister spraw wewnętrznych Marcin Kierwiński potwierdził, że jest on typowany przez policję do przestępstw popełnionych w Polsce już od 2022 r.
Inspektor Dyjasz nie kryje, że ta informacja budzi poważne pytania. – Skoro był w zainteresowaniu służb od 2022 r., dlaczego nie doprowadzono do jego zatrzymania i postawienia przed sądem? Przypuszczam, że podlegał deportacji – i wrócił na innym paszporcie, bo wiedział, że pod własnym nazwiskiem nie wjedzie. To powinno być monitorowane – zaznaczył.
Policja sugerowała, że zatrzymany prawdopodobnie działał sam. Inspektor Dyjasz podszedł do tej tezy ostrożnie. – Na to pytanie wprost nie odpowiem, bo nie mam wiedzy operacyjnej. Ale to jest kluczowe pytanie całego śledztwa – powiedział.
Ekspert zarysował dwa możliwe scenariusze. Pierwszy zakłada, że mamy do czynienia z samotnym wilkiem – człowiekiem, który z własnej inicjatywy i z ideologicznych pobudek zdecydował się zabić krytyka Putina. Drugi, znacznie poważniejszy – że za sprawcą stoi zleceniodawca: rosyjskie lub białoruskie służby specjalne.
– Rosja i Białoruś pewnie będą komentować to niejednoznacznie. Jedni powiedzą, że nic o tym nie wiedzą, inni będą pochwalać działanie sprawcy. Przed służbami stoi teraz jedno zadanie: ustalić, czy działał sam, czy miał wsparcie i skąd przyszło zlecenie – podsumował Dyjasz.
Gruzińskie gangi i wschodnia przestępczość zorganizowana
Przy okazji sprawy inspektor Dyjasz zwrócił uwagę na szerszy kontekst – rosnącą aktywność zorganizowanych grup przestępczych wywodzących się zza wschodniej granicy.
– Gruzini są wyjątkowo dobrze zorganizowani i bezwzględni. Działają w ścisłej hierarchii: na szczycie stoją tak zwani wory w zakonie, pod nimi nadzorcy i obserwatorzy. Są zahartowani w konfliktach zbrojnych – w Czeczenii i na innych frontach. I rozlali się na całą Europę – mają z nimi poważny problem Niemcy, Hiszpania, Włochy, Czechy, Grecja, Portugalia – wyliczał ekspert.
Zdaniem Dyjasza w latach dziewięćdziesiątych i dwutysięcznych polskie grupy przestępcze były na tyle silne, że stanowiły dla nich realną zaporę. Dziś tej bariery już nie ma. – Czują się jak ryby w wodzie. Oficjalne statystyki mogą mylić – rzeczywista skala przestępstw z ich udziałem jest prawdopodobnie znacznie wyższa niż to, co się rejestruje – ocenił.
Skrepecki był wielokrotnie ostrzegany o grożącym mu niebezpieczeństwie. Miał też otrzymać propozycję objęcia ochroną – i odmówić. – Przy ochronie osoby zagrożonej wymagana jest jej zgoda. On nie chciał. Czarny scenariusz, niestety, się spełnił – stwierdził Dyjasz.
Zabójstwo w Białej Podlaskiej
W poniedziałek 16 czerwca około godziny 9.40 na chodniku jednego z osiedli w Białej Podlaskiej nieznany mężczyzna zastrzelił Roberta K. – obywatela Federacji Rosyjskiej, działającego w mediach jako Siemion Skrepecki, krytyka Władimira Putina. Sprawca oddał dwa strzały, po czym dobił leżącą ofiarę kolejnymi. Sekcja zwłok wykazała siedem ran postrzałowych – w obrębie głowy, klatki piersiowej i pleców.
Na początku śledztwa zatrzymano dwóch obywateli Białorusi w okolicach konsulatu białoruskiego w Warszawie – obaj zostali zwolnieni. W czwartek rano podejrzany został ujęty w Piastowie. Śledztwo przejęła Prokuratura Krajowa.
Premier Donald Tusk, przebywający w Brukseli na szczycie Rady Europejskiej, nie wykluczył hipotezy o państwowym terroryzmie. – To byłby pierwszy taki przypadek w Polsce. Zabójstwo na zlecenie polityczne ze strony obecnego państwa – powiedział, zastrzegając, że są to na razie hipotezy, które należy jednak traktować bardzo poważnie.
Minister koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak dodał, że obce służby stosowały w przeszłości mechanizm wynajmowania przestępców do działań na terenie innych krajów – początkowo do pobić, nie zabójstw. – Bardzo poważnie zakładamy taki scenariusz – zaznaczył.
