Reklama

Strzelali z zimną krwią. Mija 25 lat od horroru w Kredyt Banku

Reklama

25 lat temu, 3 marca 2001 r., w Warszawie doszło do jednego z najgłośniejszych i najbrutalniejszych przestępstw. Podczas napadu na warszawski oddział Kredyt Banku przy ul. Żelaznej zginęły cztery osoby – trzy kasjerki i ochroniarz. Zginęli od kul wystrzelonych przez bandytów.

napad na bank
04.03.2001 Pracownicy firmy pogrzebowej wynoszą z oddziału Kredyt Banku w Warszawie ciało jednej z osób zastrzelonych podczas napadu. (fot. Andrzej Rybczyński / PAP)
  • 25 lat temu w Warszawie doszło do tragedii. W siedzibie Kredyt Banku zamordowane zostały trzy kasjerki i ochroniarz.
  • Sprawcy zostali zatrzymani dopiero kilka miesięcy później. Momentem przełomowym śledztwa było zeznanie kluczowego świadka.
  • Sprawcy zostali w 2002 r. skazani na dożywocie. Jeden z nich w 2027 r. będzie mógł się ubiegać o wcześniejsze wyjście na wolność.

Reklama

Do poczwórnego zabójstwa doszło w sobotę 3 marca 2001 r. w filii Kredyt Banku przy Żelaznej 67 w Warszawie. Dyżur w placówce pełniły wtedy trzy pracownice, 29-letnia Mariola Młynarska, 29-letnia Agnieszka Radulska oraz 33-letnia Anna Zembaty.

Bank otwierał się tego dnia o godz. 9, ale godzinę wcześniej na miejscu pojawił się strażnik Krzysztof Matusik. Mężczyzna, który tamtego dnia miał wolne, powiedział pełniącemu służbę koledze – Stanisławowi Woltańskiemu – że musi wejść do środka, bo zostawił tam swój mundur. Matusik uderzył Stanisława w głowę metalową rurką.

Ochroniarz stracił przytomność, do filii wtargnął wtedy wspólnik Matusika – Grzegorz Szelest. Razem przeciągnęli ciało do piwnicy, gdzie Szelest zabija Woltańskiego trzema strzałami w głowę. Ciało ukryli w studzience rewizyjnej.


Reklama

Po chwili do budynku wszedł trzeci z zamachowców, który do tej pory znajdował się na czatach, to Marek Rafalik.


Reklama

Była godzina 9. Do banku przyszły pełniące tego dnia dyżur trzy kobiety. Krzysztof Matusik wpuszcza je do środka. Kiedy kasjerki udają się do piwnicy, by otworzyć sejf, wydarzył się istny koszmar. Zamachowcy pobili kobiety i zastraszali bronią.

Napad na Kredyt Bank w 2001 r. Zginęły cztery osoby

Po tym, jak sejf został otwarty, zostaje zamordowana pierwsza z kobiet, później kolejne dwie. Wszystkich egzekucji dokonał Grzegorz Szelest, ale to Rafalik wydał mu polecenie, by strzelał. Okazało się, że w sejfie było ok. 105 tys. zł, z czego ok. 30 tys. w obcych walutach. Sprawcy, by utrudnić pościg, zabrali ze sobą kasetę z monitoringu. Zamknęli drzwi i uciekli fiatem 126p. Pojechali do Łochowa, a po drodze pozbyli się dowodów zbrodni.  

Po tym, jak odkryto ciała czwórki zamordowanych, rozpoczęło się żmudne śledztwo. Przełom nastąpił dopiero cztery miesiące później. Śledczy uzyskali zeznanie brata jednego z zamachowców, który powiedział, że w dniu napadu na Kredyt Bank Grzegorz Szelest poprosił go, by spalił zakrwawione ubrania.


Reklama

Kolejny moment przełomowy wydarzył się podczas przesłuchania Marka Rafalika. Mężczyzna przyznał się w końcu, że jego grupa wyrzuciła do rzeki ukradzione kasjerkom kosztowności, telefony i walkmana. Później sprawy toczyły się szybko. Matusik i Szelest zostali zatrzymani i przyznali się do popełnienia zbrodni. Wszystko ze szczegółami opisali podczas wizji lokalnej.


Reklama

„Matusik przyznał, że świadomie wydał swoje koleżanki na śmierć, wpuszczając je do banku. Szelest z chłodną obojętnością demonstrował, jak strzelał i dobijał ofiary” – opisuje Onet.

Proces rozpoczął się w marcu 2002 r., a w czerwcu zapadł wyrok. Rafalik, Szelest i Matusik zostali skazani na karę dożywotniego pozbawienia wolności z ograniczoną możliwością starania się o przedterminowe zwolnienie. Szelest będzie mógł starać się o wyjście po 40 latach, Matusik po 35, a Rafalik – po 25 latach.


Reklama