Reklama
Reklama

Reklama

Żurnalista siedział w areszcie. Nieznane kulisy wyroku celebryty

Reklama
TYLKO NA

11 dni w areszcie spędził Dawid Swakowski, bardziej znany jako Żurnalista – ustalił portal Zero.pl. To nieznany dotychczas epizod z życia kontrowersyjnego celebryty. Za kraty trafił, bo prokuratura miała trudności z prowadzeniem śledztwa ws. oszustwa, którego dopuścił się Żurnalista. Swakowski przyznaje, że został zatrzymany, gdy przechodził przez jezdnię na czerwonym świetle.

artykul_glowne-foto
Żurnalista (fot. PAP/Leszek Szymański oraz freepik.com)
  • Żurnalista spędził 11 dni w areszcie tymczasowym w Zakładzie Karnym Bydgoszcz-Fordon.
  • Prokuratura żądała aresztu, bo nie mogła odnaleźć Dawida Swakowskiego. Ten wpadł, kiedy przechodził przez jezdnię na czerwonym świetle.
  • Żurnalista stanął przed sądem za oszustwo. Jego sprawa została warunkowo umorzona.

Reklama

Z jednej strony wywiady z aktorami, przedsiębiorcami i najważniejszymi politykami, z prezydentami Karolem Nawrockim i Andrzejem Dudą na czele. Z drugiej strony oskarżenia o kłamstwa, długi i wyłudzenia. To Żurnalista, jeden z najbardziej znanych twórców w polskim Internecie, który może pochwalić się ponad 900 tys. subskrybentów na YouTube.

Media systematycznie informują o problemach prawnych Żurnalisty. Jeden z zarzutów był na tyle poważny, że celebryta omal nie wylądował za kratami. W 2018 r. Prokuratura Rejonowa Toruń Centrum-Zachód wystąpiła do sądu z wnioskiem o zastosowanie wobec Żurnalisty środka zapobiegawczego w postaci tymczasowego aresztowania. Toruński sąd jednak wniosku nie uwzględnił i mężczyzna pozostał na wolności.

Żurnalista aresztowany

Inaczej było już rok później, gdy ta sama prokuratura prowadziła śledztwo ws. oszustwa. Postępowanie w pewnym momencie utknęło, bo prokuratorzy nie mogli ustalić miejsca pobytu podejrzanego i wykonać czynności procesowych z jego udziałem. Wtedy prokuratura wystąpiła do sądu z wnioskiem o tymczasowy areszt na 14 dni. I sąd się zgodził.


Reklama

Portal Zero.pl dotarł do dokumentu, z którego wynika, że Żurnalista siedział w Zakładzie Karnym w Bydgoszczy-Fordonie. 


Reklama

W ciągu tych 11 dni prokuratura wykonała wszystkie planowane czynności procesowe i Żurnalista mógł opuścić areszt.

Dawid Swakowski był tymczasowo aresztowany w dniach 10-21 stycznia 2019 r. – Środek ten został przez prokuratora uchylony niezwłocznie po wykonaniu z wymienionym czynności procesowych – potwierdza nam Izabela Oliver, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Toruniu.

Gdy zadzwoniliśmy do Żurnalisty, zaczął od pytania, skąd mamy takie informacje. Pytany, czy w styczniu 2019 r. przebywał w areszcie, zaprzeczył. Zaznaczył, że do sprawy odniesie się, jeśli prześlemy mu dowód drogą mailową, a on będzie miał pewność, że rozmawia z dziennikarzem.


Reklama

Skontaktowaliśmy się z nim mailowo. W odpowiedzi przesłał wiadomość: 


Reklama

Potwierdzam, że w 2019 r. zostałem doprowadzony na przesłuchanie w trybie aresztu, co miało charakter wyłącznie proceduralny. Wynikało to z mojego ówczesnego bałaganu w korespondencji, przez co prokuratura nie mogła ustalić mojego pobytu. Zostałem zwolniony natychmiast po złożeniu wyjaśnień.

Żurnalista

Dodał, że został zatrzymany, gdy przechodził przez jezdnię na czerwonym świetle.

W rozmowie telefonicznej tłumaczył, że podczas pierwszej rozmowy zaprzeczył, że przebywał w areszcie, bo – nauczony doświadczeniem – nie przekazuje żadnych informacji drogą telefoniczną i nie posiadał numeru telefonu dziennikarza Zero.pl, który się z nim kontaktował.


Reklama

Żurnalista przed sądem

Akt oskarżenia trafił do Sądu Rejonowego w Toruniu 12 marca 2019 r. Dotyczył oszustwa i liczył 18 punktów. Prokuratura zarzucała Dawidowi Swakowskiemu, że w 2016 r. w celu osiągnięcia korzyści majątkowej wprowadzał różnych kontrahentów w błąd. Nie miał możliwości wywiązania się z umowy publikacji reklamy w periodyku „Manager+”, a pobrał z tego tytułu należności. Kwoty wahały się od 429 zł do 2,9 tys. zł. 


Reklama

Wyrok zapadł 11 marca 2020 r. Sąd postanowił warunkowo umorzyć postępowanie. Uznał, że Żurnalista dopuścił się zarzucanych mu czynów, ale jednocześnie wskazał na niską szkodliwość społeczną.

W połowie marca tego roku Żurnalista opublikował na YouTube film pt. „Kim jest Żurnalista?! Nazywam się Dawid Swakowski”, w którym opowiedział m.in. o swoich problemach finansowych. Była to odpowiedź na materiały publikowane przez dziennikarza Jakuba Wątora, który od lat przygląda się działalności Żurnalisty.

Swakowski stwierdził, że jego problemy finansowe nie wynikały z nieuczciwości, lecz „były konsekwencją upadku jego firmy w 2016 i w 2021 r.”. Firma wydawała gazetę, która – jak zaznacza Żurnalista – była dystrybuowana w Empiku.


Reklama

– Musiałem oddać ludziom pieniądze za reklamy, które się nie ukazały. Było to wtedy 18 osób na łączną kwotę 11 tys. zł. Była to sprawa karna. W międzyczasie, kiedy upadła gazeta, ja wyjechałem za granicę, wróciłem z niej, oddałem pieniądze i sprawę umorzono – opisał. Podkreślił, że nigdy nie był skazany za oszustwa.


Reklama

W tym materiale – ani w żadnym innym – nie informował o swoim pobycie w areszcie.

Gdy spytaliśmy o to Żurnalistę, odpowiedział: „Nie widziałem powodu, by informować o tym opinię publiczną, ponieważ to dawno zamknięty, prywatny rozdział. Sprawa dotyczyła roszczeń na łączną kwotę ok. 11 tys. zł (przy 18 pokrzywdzonych), a Sąd Rejonowy w Toruniu zdecydował o warunkowym umorzeniu postępowania. Przypominam, że ten środek prawny stosuje się, gdy sąd uzna, że wina i społeczna szkodliwość czynu nie są znaczne. Z mojej strony temat jest prawomocnie zakończony”.

UOKiK ogląda Żurnalistę

Żurnalista twierdzi, że dziś nie ma już żadnych problemów finansowych. Może mieć jednak kłopoty w związku z postępowaniem Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, który bada, czy znany podcaster właściwie oznaczał wywiady sponsorowane. Jako pierwsi poinformowaliśmy o tym w portalu Zero.pl.


Reklama

Napisaliśmy, że zgodnie z prawem, jeśli ktoś przeprowadza rozmowę z gościem, np. o jego książce, a gość lub powiązany z nim podmiot za rozmowę zapłacił, to widz lub słuchacz musi otrzymać jednoznaczny komunikat, że dyskusja została opłacona.


Reklama

Za brak oznaczenia lub oznaczenie niejasne grożą kary – do 10 proc. rocznego obrotu danego przedsiębiorcy (influencera).

– Na tym etapie nie przesądzamy o naruszeniach, sprawdzimy, czy mogło dojść do sytuacji, w której treści o charakterze komercyjnym nie miały odpowiedniego oznaczenia. Przyjrzymy się w toku prowadzonego już postępowania wyjaśniającego działaniom analizowanego podcastera – wskazał urząd.


Reklama