Reklama

"Ten układ łączą benefity i stołki". Adrian Zandberg gościem Porannych Rozmów w Kanale Zero

Reklama

Zdaniem Adriana Zandberga obecna większość rządowa pozostaje stabilna. – Ten układ łączą przede wszystkim benefity i stołki – powiedział lider Partii Razem w Porannej Rozmowie w Kanale Zero. Podkreślił również problemy polskiej gospodarki i państwa: od budżetu nauki po prawa pracownicze, krytykując ministra aktywów państwowych i apelując o reformę Państwowej Inspekcji Pracy.

Adrian Zandberg w Kanale Zero.
Adrian Zandberg w Kanale Zero. (fot. Kanał Zero / Kanał Zero)
  • Adrian Zandberg ocenił w Porannych Rozmowach, że większość rządowa pozostaje stabilna mimo rozłamu w Polsce 2050.
  • Lider Partii Razem podniósł kwestię układów i nepotyzmu w spółkach skarbu państwa. Jak ocenił, minister aktywów państwowych "zamyka oczy, zamyka uszy i bardzo mocno stara się rzeczywistości nie zobaczyć".
  • Zandberg akcentował problem niskich nakładów budżetowych na naukę. Obecny budżet nazwał najgorszym "niemalże od dwóch dekad" jeśli chodzi o nakłady na uniwersytety, politechniki i instytuty badawcze.
  • Gość Kanału Zero podniósł również problem praw pracowniczych w sieci supermarketów Dino, której pracownicy skarżyli się na niskie temperatury w miejscu pracy. Ocenił, że podobne problemy może zakończyć reforma Państwowej Inspekcji Pracy i uprawnienia do obarczania wielkich korporacji adekwatnymi karami.

Reklama

Adrian Zandberg był gościem Porannych Rozmów w Kanale Zero. Prowadzący Jacek Prusinowski zapytał polityka Partii Razem, czy byłby gotów poprzeć premiera, gdyby ten stracił w Sejmie większość.

– Warunki są jasne i znane. Także panu premierowi – odpowiedział Zandberg. – Musimy podnieść nakłady na publiczną ochronę zdrowia, zwiększyć inwestycje w naukę, na badania i rozwój, wreszcie zająć się na serio kryzysem mieszkaniowym i porządnie wynagradzać ludzi w sektorze publicznym – dodał.

Zandberg ocenił jednak, że obecna większość pozostaje stabilna. – Ten układ łączą przede wszystkim benefity i stołki – podsumował.


Reklama

Minister, który "zamyka oczy, zamyka uszy"

– Chciał pan powiedzieć, że Lewica się sprzedała? – dopytywał Jacek Prusinowski.


Reklama

– Wspominaliśmy spółki skarbu państwa. To jest granda. Firmy warte wiele miliardów złotych są zarządzane przez ludzi, którzy kompletnie nie mają kompetencji – odpowiedział Zandberg. – Była obietnica, bardzo jasna, że te patologie, które wkurzały ludzi za rządów Prawa i Sprawiedliwości się skończą – kontynuował. W jego ocenie nic się nie zmieniło.

Rozmówca wskazał również, że minister aktywów państwowych Wojciech Balczun nie dostrzega skali patologii. – Zamyka oczy, zamyka uszy. Bardzo mocno stara się tej rzeczywistości nie zobaczyć – ocenił.

Gospodarka i déjà vu Zandberga

Jacek Prusinowski wspomniał dalej o środowym wystąpieniu Donalda Tuska na Giełdzie Papierów Wartościowych. Premier chwalił się pozytywnymi wskaźnikami gospodarczymi. Dziennikarz zapytał, czy Polacy równomiernie dzielą się owocami wzrostu.


Reklama

– Mam déjà vu, to spotkanie na giełdzie odbywa się co roku i co roku słyszę takie zaklinanie rzeczywistości – mówił Zandberg.


Reklama

– Bodajże ubiegły rok miał być rokiem przełomu inwestycyjnego. I potem z tych deklaracji wyszedł nam najgorszy budżet niemalże od dwóch deka –  jeśli chodzi o naukę, jeśli chodzi o nakłady na uniwersytety, politechniki, instytuty badawcze – podsumował.

Zdrowie, rynek mieszkaniowy, praca vs "słabo działające państwo"

– Rząd bardzo mocno zamyka oczy na to, jak dużym problemem w Polsce jest słabo działające państwo, które zawodzi obywateli – mówił dalej Zandberg. – Jak ludzie zderzają się z chorobą, zderzają się z problemem zdrowotnym, to (…) muszą stać w najdłuższych od kilkunastu lat kolejkach do lekarza – dodał.

Dalej przekonywał, że większość rządowa nie jest zainteresowana pomysłami Partii Razem na uzdrowienie rynku mieszkaniowego. – Dwa lata minęły, wiadomo, co trzeba zrobić, żeby przeciąć spekulacje na rynku mieszkaniowym i mocno odwrócić trend  – powiedział. Zdaniem rozmówcy rozwiązaniem jest podatek antyspekulacyjny.


Reklama

– Jedyny projekt w tej sprawie złożyło właśnie Razem. Do dziś nie doczekał się procedowania. Liderka Polski 2050 Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz obiecała przesłać jego partii uwagi do projektu. Mimo upływu kilku miesięcy, jeszcze tego nie uczyniła – mówił lider Razem.


Reklama

Dopytywany o coraz wyższe wskaźniki bezrobocia, Zandberg zwrócił uwagę na perspektywę rewolucji technologicznej i sztucznej inteligencji. – W bardzo wielu dziedzinach to, co robiło 10 osób, będzie mogła zrobić jedna, albo dwie osoby – zauważył.

– Mam wrażenie, że ani Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej ani rząd nie widzą tego problemu – podsumował.

Inspekcja pracy i dwa tys. zł mandatu dla wielkiej korporacji

Jacek Prusinowski zapytał Adriana Zandberga, czy wciąż zajmuje się sprawą praw pracowniczych w sieci supermarketów Dino. Pracownicy jednego ze sklepów zwrócili się do lidera Razem z prośbą o interwencję, wskazując na niskie temperatury w pomieszczeniach służbowych, które wynoszą zaledwie 8 st. C.


Reklama

Zandberg potwierdził, że w czwartek planowane jest spotkanie parlamentarnego zespołu do spraw przyszłości pracy pod kierownictwem posła Macieja Koniecznego. Jego członkowie będą dyskutowali o sytuacji w sieci.


Reklama

– Po interwencji dostaliśmy sygnały, że udało się w wielu miejscach doprowadzić do tego, że pojawiły się nagrzewnice – powiedział. – Nie mam jednak wątpliwości, że jak uwaga medialna będzie mniejsza, to problem będzie wracać – dodał.

Podkreślił, że najwięcej do powiedzenia w tej sprawie ma inspekcja pracy. – Tylko jakie ta inspekcja pracy będzie miała pole do popisu, jeżeli ona dzisiaj może dawać wielkiej korporacji mandaty rzędu 2-5 tys. zł? – pytał. Ocenił, że kary za łamanie praw pracowniczych powinny być naliczane proporcjonalnie do wielkości biznesu.

Problemy w sądach? "Przeciąć większością konstytucyjną"

W czwartek na portalu Zero.pl pojawił się wywiad z Marcinem Wiąckiem. Rzecznik Praw Obywatelskich ocenił, że w tej chwili doświadczamy apogeum kryzysu w sądownictwie. Według niego, obywatele nie mogą być pewni co do skutków rozstrzygnięć wydanych przez sąd.


Reklama

– Problem nie polega na tym, że jest kilku sędziów, którzy kochają Platformę i kilku sędziów, którzy kochają PiS – zaczął Zandberg. – Problem zaczyna się, kiedy to ma przełożenie na życie zwykłych ludzi – dodał. Wyjaśnił, że chodzi na przykład o problemy z obsadą składów sędziowskich w prostych sprawach cywilnych.


Reklama

Jak ocenił, problemy w sądach trzeba „przeciąć większością konstytucyjną i zabezpieczyć system tak, żeby nikt nie był go w stanie przez dekady podważać”.

– Trzeba znaleźć czy to jakąś formę kompromisu, czy jakieś rozwiązanie, moim zdaniem optymalne, które wyzeruje (obecny konflikt – red.) – ocenił. Jak stwierdził, nie wydarzy się to tak długo, jak w polskiej polityce karty rozdają Donald Tusk i Jarosław Kaczyński.


Reklama