Dr Karol Wasilewski z Ośrodka Studiów Wschodnich skomentował dla Zero.pl reakcję władz Turcji na atak Stanów Zjednoczonych i Izraela na Iran. Jak podkreślił, stanowisko Ankary było „mocno wyważone”. Ekspert zwrócił przy tym uwagę na napięte relacje między Turcją a Izraelem oraz na trudne stosunki między liderami obu państw.

- Prezydent Turcji mówił o „prowokacjach Netanjahu”.
- Doktor Karol Wasilewski wymienił powody trudnych relacji turecko-izraelskich.
- – Reakcję Turcji na dzisiejsze wydarzenia nazwałbym mocno wyważoną – podsumował.
Doktor Karol Wasilewski (Ośrodek Studiów Wschodnich, Instytut Badań nad Turcją) w rozmowie z Zero.pl odniósł się do reakcji Turcji na izraelsko-amerykański atak na Iran.
– Jedną z pierwszych reakcji Turcji było wydanie przez Dyrektoriat ds. Komunikacji dementi treści, które pojawiały się w mediach, jakoby do ataków na Iran wykorzystywana była turecka przestrzeń powietrzna. Po tych doniesieniach w Iranie pojawiały się głosy, aby zaatakować amerykańskie bazy również na terenie Turcji. Wydając dementi, rząd Tayyipa Erdoğana zdystansował się do ataków na Iran, ale również wyznaczył reżimowi ajatollahów czerwone linie.
– Komentując dzisiejszy atak USA i Izraela, prezydent Turcji mówił o „prowokacjach Netanjahu”. Erdoğan i Netanjahu nie pałają do siebie miłością.
Doktor Wasilewski wskazał przyczyny nieprzyjaznych stosunków pomiędzy Turcją a Izraelem.
– Po pierwsze stosunki turecko-izraelskie nie są najlepsze od 2010 r., kiedy to podczas próby przełamania blokady Strefy Gazy przez „Flotyllę Wolności” izraelscy żołnierze dokonali abordażu okrętu MV Mavi Marmara. W starciu na pokładzie zginęło ośmioro obywateli Turcji oraz Amerykanin tureckiego pochodzenia.
– Po drugie liderzy obu krajów wykorzystują się wzajemnie w polityce wewnętrznej jako straszaki.
– Po trzecie Turcja pod rządami Erdoğana pozycjonuje się na lidera świata muzułmańskiego i obrońcę ciemiężonych, a więc również Palestyńczyków. Prezydent Turcji w swoich wystąpieniach nie przebierał w słowach, nazywając premiera Izraela „drugim Hitlerem” a wydarzenia w Strefie Gazy – „ludobójstwem”.
– Turcy są też przekonani, że Izrael wykorzystuje swoją przewagę technologiczną i administrację USA do tego, aby zostać regionalnym hegemonem.
Turcja krytykuje Izrael, ale nie Stany Zjednoczone
Ekspert zwrócił uwagę na brak krytyki działań USA i prezydenta Donalda Trumpa ze strony prezydenta Turcji.
– Z drugiej strony trzeba zauważyć, że władze Turcji wiążą duże nadzieje na normalizację relacji ze Stanami Zjednoczonymi. Z tego powodu nie krytykują Donalda Trumpa.
– Zakończone w Genewie negocjacje nie przyniosły rezultatu. Warto wspomnieć, że Turcja apelowała, aby rozmowy między USA a Izraelem odbywały się w Stambule. Iran tę propozycję odrzucił. Nie chciał być postrzegany jako podrzędny względem Turcji.
Ekspert podkreśla, że równolegle turecki rząd podjął działania dyplomatyczne w odpowiedzi na atak USA i Izraela na Iran. Doszło do rozmów telefonicznych z ministrami spraw zagranicznych m.in. Iraku, Iranu, Arabii Saudyjskiej, Egiptu, Kataru, Syrii oraz Indonezji. W tych kontaktach Turcy namawiali do podjęcia wspólnych działań, choć – jak zaznacza ekspert – należy pamiętać, że Iran atakował amerykańskie bazy w części z tych państw.
– Turcy zaapelowali o rozwiązania dyplomatyczne. Sugeruje to, że na tę chwilę biorą pod uwagę scenariusz, że reżim w Teheranie przetrwa. Z kim innymi mieliby bowiem negocjować Amerykanie?
– Reakcję Turcji na dzisiejsze wydarzenia nazwałbym mocno wyważoną – podsumował.
