Reklama
Reklama
Reklama

Ankara dystansuje się od eskalacji na Bliskim Wschodzie. „Reakcję Turcji nazwałbym mocno wyważoną”

TYLKO NA
Recep Tayyip Erdogan
Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan wygłasza przemówienie. (fot. IZZ HAZEL / Shutterstock)

Dr Karol Wasilewski z Ośrodka Studiów Wschodnich skomentował dla Zero.pl reakcję władz Turcji na atak Stanów Zjednoczonych i Izraela na Iran. Jak podkreślił, stanowisko Ankary było „mocno wyważone”. Ekspert zwrócił przy tym uwagę na napięte relacje między Turcją a Izraelem oraz na trudne stosunki między liderami obu państw.

  • Prezydent Turcji mówił o „prowokacjach Netanjahu”.
  • Doktor Karol Wasilewski wymienił powody trudnych relacji turecko-izraelskich.
  • – Reakcję Turcji na dzisiejsze wydarzenia nazwałbym mocno wyważoną – podsumował.

Doktor Karol Wasilewski (Ośrodek Studiów Wschodnich, Instytut Badań nad Turcją) w rozmowie z Zero.pl odniósł się do reakcji Turcji na izraelsko-amerykański atak na Iran.

– Jedną z pierwszych reakcji Turcji było wydanie przez Dyrektoriat ds. Komunikacji dementi treści, które pojawiały się w mediach, jakoby do ataków na Iran wykorzystywana była turecka przestrzeń powietrzna. Po tych doniesieniach w Iranie pojawiały się głosy, aby zaatakować amerykańskie bazy również na terenie Turcji. Wydając dementi, rząd Tayyipa Erdoğana zdystansował się do ataków na Iran, ale również wyznaczył reżimowi ajatollahów czerwone linie.

– Komentując dzisiejszy atak USA i Izraela, prezydent Turcji mówił o „prowokacjach Netanjahu”. Erdoğan i Netanjahu nie pałają do siebie miłością.

Reklama
Reklama

Doktor Wasilewski wskazał przyczyny nieprzyjaznych stosunków pomiędzy Turcją a Izraelem.

– Po pierwsze stosunki turecko-izraelskie nie są najlepsze od 2010 r., kiedy to podczas próby przełamania blokady Strefy Gazy przez „Flotyllę Wolności” izraelscy żołnierze dokonali abordażu okrętu MV Mavi Marmara. W starciu na pokładzie zginęło ośmioro obywateli Turcji oraz Amerykanin tureckiego pochodzenia.

– Po drugie liderzy obu krajów wykorzystują się wzajemnie w polityce wewnętrznej jako straszaki.

– Po trzecie Turcja pod rządami Erdoğana pozycjonuje się na lidera świata muzułmańskiego i obrońcę ciemiężonych, a więc również Palestyńczyków. Prezydent Turcji w swoich wystąpieniach nie przebierał w słowach, nazywając premiera Izraela „drugim Hitlerem” a wydarzenia w Strefie Gazy – „ludobójstwem”.

– Turcy są też przekonani, że Izrael wykorzystuje swoją przewagę technologiczną i administrację USA do tego, aby zostać regionalnym hegemonem.

Turcja krytykuje Izrael, ale nie Stany Zjednoczone

Ekspert zwrócił uwagę na brak krytyki działań USA i prezydenta Donalda Trumpa ze strony prezydenta Turcji.

– Z drugiej strony trzeba zauważyć, że władze Turcji wiążą duże nadzieje na normalizację relacji ze Stanami Zjednoczonymi. Z tego powodu nie krytykują Donalda Trumpa.

 

Reklama
Reklama

– Zakończone w Genewie negocjacje nie przyniosły rezultatu. Warto wspomnieć, że Turcja apelowała, aby rozmowy między USA a Izraelem odbywały się w Stambule. Iran tę propozycję odrzucił. Nie chciał być postrzegany jako podrzędny względem Turcji.

Ekspert podkreśla, że równolegle turecki rząd podjął działania dyplomatyczne w odpowiedzi na atak USA i Izraela na Iran. Doszło do rozmów telefonicznych z ministrami spraw zagranicznych m.in. Iraku, Iranu, Arabii Saudyjskiej, Egiptu, Kataru, Syrii oraz Indonezji. W tych kontaktach Turcy namawiali do podjęcia wspólnych działań, choć – jak zaznacza ekspert – należy pamiętać, że Iran atakował amerykańskie bazy w części z tych państw.

– Turcy zaapelowali o rozwiązania dyplomatyczne. Sugeruje to, że na tę chwilę biorą pod uwagę scenariusz, że reżim w Teheranie przetrwa. Z kim innymi mieliby bowiem negocjować Amerykanie?

– Reakcję Turcji na dzisiejsze wydarzenia nazwałbym mocno wyważoną – podsumował.

Źródło: Zero.pl
Tomasz Pałasz
Tomasz PałaszDziennikarz
Reklama
Reklama