Polska złoży jednak skargę do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w sprawie umowy handlowej UE-Mercosur – poinformował na platformie X wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz. „Nie za późno. Właśnie wtedy, kiedy trzeba!” – podkreślił. Część handlowa umowy wchodzi w życie z dniem 1 maja. Wcześniej premier Donald Tusk sugerował, że taka skarga nie jest potrzebna.

- Polska idzie do TSUE w sprawie umowy UE-Mercosur. O tej decyzji poinformowali szef rządu Donald Tusk i wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz.
- Wcześniej o złożenie skargi do TSUE na umowę z Mercosur apelował prezydent Karol Nawrocki. Rząd odpowiadał, że to zbyteczne, ponieważ wcześniej wniosek w tej sprawie został złożony przez europosłów.
- Część postanowień umowy UE-Mercosur wchodzi w życie 1 maja. Europejscy rolnicy obawiają się konkurencji ze strony farmerów z Ameryki Południowej i wskazują, że nie będą w stanie nawiązać z nimi równej walki.
- Europoseł Krzysztof Hetman, który był wśród inicjatorów wniosku do TSUE o wydanie opinii nt. umowy z Mercosur, w rozmowie z Zero.pl tłumaczy, czym różni się ruch rządu od taktyki eurodeputowanych. Mówi też, co potencjalnie może dać taka skarga.
„Polska złoży skargę do TSUE w sprawie Mercosur!” – zapowiedział Władysław Kosiniak-Kamysz na platformie X. „Konsekwentnie działamy na rzecz rolników! Najpierw skuteczna walka w Brukseli, teraz kolejny krok – twarde stanowisko polskiego rządu. Nie za późno. Właśnie wtedy, kiedy trzeba!”
Polski rząd jednak skarży umowę z Mercosur do TSUE
„Bronimy polskich konsumentów i rolników przed zagrożeniami i nieuczciwą konkurencją” – dodał wicepremier.
Głos w sprawie zabrał też premier. – Rozmawiałem i uprzedziłem Komisję (Europejską – red.), że będziemy szli do Trybunału z Mercosurem jako rząd, żeby nie traktowali tego jako osobisty atak na siebie – powiedział, dodając że jego gabinet chce wykorzystać dostępne narzędzia prawne.
Decyzja polskiego rządu zapadła po wcześniejszym wyrażeniu wątpliwości w tej sprawie przez premiera Donalda Tuska, który pod koniec marca mówił, iż rząd nie przewiduje złożenia skargi do TSUE. Jak wskazywał premier, wcześniej skarga została już złożona na wniosek Parlamentu Europejskiego.
Żurnalista pokazał twarz i ją stracił? Ekspertka: Upadł mit
25 marca do TSUE wpłynął wniosek Parlamentu Europejskiego o wydanie opinii w kwestii zgodności umowy z Mercosur z unijnym prawem. Inicjatorami tego wniosku byli m.in. polscy europosłowie Krzysztof Hetman i Adam Jarubas.
Przepychanki na linii rząd-prezydent
Z kolei 7 kwietnia list do premiera ws. zaskarżenia umowy UE–Mercosur wystosował prezydent Karol Nawrocki. „Z wielkim niepokojem przyjąłem Pana ostatnią deklarację, że nie planuje Pan składania przez polski rząd skargi ws. umowy z krajami Mercosur do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej” – pisał prezydent. „Powołał się Pan przy tym na nieprawdziwy argument, że taka skarga została już złożona przez Parlament Europejski. W rzeczywistości PE wystąpił o opinię do TSUE (art. 218 Traktatu), a ten tryb nie powoduje zablokowania tymczasowego stosowania tej umowy od maja 2026 roku”.
„W związku z tym wzywam Pana do podjęcia zdecydowanych kroków zmierzających do wstrzymania stosowania wskazanych przepisów, w tym o wykorzystanie dostępnych instrumentów prawnych przed Trybunałem Sprawiedliwości” – apelowała głowa państwa.
Po tym liście wicepremier Kosiniak-Kamysz pisał na platformie X, że prezydent jest „spóźniony”. „Dzięki europosłom PSL umowa z krajami Mercosur została już skierowana do TSUE, a ustawa chroniąca rolnicze funkcje produkcyjne wsi jest procedowana przez rząd”.
Krzysztof Hetman wyjaśnia Zero.pl intencje rządu
Jednym z eurodeputowanych, których miał na myśli Władysław Kosiniak-Kamysz, jest Krzysztof Hetman z PSL, były minister rozwoju i technologii (2023-2024). Postanowiliśmy zapytać go, czym obecny ruch rządu różni się od inicjatywy jego i jego kolegów z Parlamentu Europejskiego.
– Wniosek Parlamentu Europejskiego o wydanie opinii ws. zgodności umowy UE-Mercosur z prawem UE wpłynął jeszcze przed zatwierdzeniem tej umowy przez Europarlament, bowiem, aby weszła ona w życie, muszą ją zaakceptować dwie instytucje – Rada UE i Parlament Europejski – tłumaczy Krzysztof Hetman. – Rada UE ze swej strony już to zrobiła. My zastosowaliśmy więc taktykę, która polegała na zablokowaniu uznania tej umowy przez PE i teraz nie można dokończyć tej procedury. Niezależnie od tego, część postanowień umowy wchodzi w życie z dniem 1 maja.
Chodzi o wejście w życie części handlowej umowy – wtedy cła na towary wymieniane między UE a krajami Mercosur zostaną zniesione lub obniżone.
– Obecnie rząd składa skargę na tę umowę, która już została zaakceptowana przez Radę UE – wyjaśnia europoseł. – Jest to określone w artykule 263-264 Traktatu o funkcjonowaniu UE, który precyzuje, kto może składać taką skargę. Jeśli TSUE przyzna rację polskiemu rządowi, to taka umowa zostanie uznana za nieważną.
Jak dodaje, „teoretycznie może się tak zdarzyć, że mając przed sobą wniosek PE i skargę polskiego rządu TSUE zablokuje całkowicie stosowanie tej umowy nawet w trybie tymczasowym”. – Nie liczyłbym jednak na to jakoś mocno – przyznaje.
Umowa UE-Mercosur budzi liczne wątpliwości
17 stycznia UE i Mercosur podpisały przejściową umowę handlową oraz układ o partnerstwie. Wcześniej (9 stycznia) zgodę na to wyraziła większość Rady UE. Przeciwne umowie były Polska, Francja, Irlandia, Węgry i Austria.
Umowa z Mercosur ma otworzyć rynki państw Ameryki Południowej należącej do tej organizacji (Argentyna, Brazylia, Paragwaj i Urugwaj) dla towarów z UE. Europa szuka bowiem nowych rynków zbytu w obliczu rosnącego protekcjonizmu Stanów Zjednoczonych, a także ekspansji handlowej Chin. Proces znoszenia barier celnych na unijne produkty przez kraje Mercosur potrwa do 10 lat i obejmie przeważającą część dóbr importowanych z UE (91 proc.).
Nowa umowa to „drugi Mercosur”? Głośny alarm ws. wołowiny
W zamian UE zlikwiduje cła na 92 proc. towarów z krajów Mercosur. Większość z nich (ok. 76 proc.) zostanie zniesiona od razu po rozpoczęciu obowiązywania umowy, a reszta będzie wycofywana etapami.
Sprzeciw europejskich rolników wobec umowy z Mercosur opiera się na obawie przed nierówną konkurencją ze strony wielkich gospodarstw z Ameryki Południowej. Europejscy producenci podkreślają, że tamtejszy sektor rolny cieszy się niższymi kosztami w porównaniu z UE, ponieważ nie musi spełniać surowych norm środowiskowych ani stosować wysokich standardów opieki nad zwierzętami. Dodatkowo krytycy umowy wyrażają wątpliwości co do jakości żywności z państw Mercosur i jej bezpieczeństwa dla konsumentów, podkreślając, że rolnicy z Brazylii, Argentyny, Urugwaju i Paragwaju mogą korzystać z pestycydów zakazanych w Europie.
