Wiemy już, ile zapłacimy za gaz w nadchodzących miesiącach. Urząd Regulacji Energetyki (URE) opublikował komunikat o przedłużeniu taryfy myOrlen na sprzedaż gazu ziemnego do 31 grudnia 2026 r. Tym samym polscy odbiorcy nie odczują negatywnych skutków światowego kryzysu gazowego.

- Napięcia geopolityczne na Bliskim Wschodzie wywołały globalny wzrost cen gazu, co rodziło obawy o stawki dla odbiorców końcowych także w Polsce.
- Decyzją URE, obecne taryfy gazowe Orlenu zostały przedłużone do końca roku. Konsumenci w Polsce unikną więc dotkliwych konsekwencji globalnych zawirowań na rynku gazu.
- Orlen zapewnia, że będzie w stanie utrzymać stabilne ceny.
Obawy o to, że ceny gazu dla odbiorców końcowych wzrosną przez wojnę na Bliskim Wschodzie, były mocno uzasadnione. Blokada cieśniny Ormuz, przez którą w czasach pokoju przepływało dziennie 290 mln m sześc. skroplonego gazu ziemnego, czyli LNG (dane za 2024 r. według amerykańskiej Agencji Informacji Energetycznej), spowodowała znaczące pogorszenie sytuacji podażowej. Tymczasem popyt na błękitne paliwo w Europie był wyjątkowo wysoki, bo zapasy w magazynach były uszczuplone przez dość mroźną – jak na ostatnie lata – zimę.
Możliwa kontrola PIP w Stokrotce, resort pracy reaguje. „Ludzie po prostu nie wytrzymują”
Nerwowa wiosna na rynku gazu
Nie chodziło jednak o same dostawy, bo gaz można nabywać nie tylko z kierunku bliskowschodniego, co widać chociażby po portfelu zakupowym Orlenu (w 2025 r. większość dostaw LNG do terminala w Świnoujściu pochodziła z kierunku amerykańskiego – 62 ładunki na 81 ogółem). Wojna po prostu wywindowała ceny nie tylko za sam surowiec, ale też za jego przewóz.
Dodatkowo państwa europejskie, w tym Polska, musiały nagle zmierzyć się ze zwiększoną konkurencją na rynku gazu ze strony krajów azjatyckich, które w większym stopniu dotknęła blokada cieśniny Ormuz. Gaz kupował ten, kto – mówiąc kolokwialnie – dawał więcej.
W Polsce głównym dostarczycielem gazu ziemnego jest Orlen, który przejął te kompetencje od PGNiG po wchłonięciu gazowej spółki. Jeszcze na początku marca koncern zapewniał naszą redakcję, że dąży do tego, by „zapewnić swoim klientom paliwa w najniższych możliwych cenach”.
Tymczasem obowiązujące stawki w gazowej taryfie Orlenu (obejmującej 7 mln klientów spółki myOrlen, czyli dawnego PGNiG Obrót Detaliczny) miały ulec wygaśnięciu wraz z końcem czerwca. Jednocześnie giełdowe podwyżki wywoływały niepewność co do dalszych kosztów energii dla odbiorców.
Jakie ceny gazu po 30 czerwca 2026 r.?
Urząd Regulacji Energetyki rozwiał już jednak wątpliwości. „Prezes URE przedłużyła do 31 grudnia 2026 r. okres obowiązywania taryfy myORLEN sp. z o.o. (dawniej: PGNiG Obrót Detaliczny) na sprzedaż paliw gazowych” – czytamy na stronie Urzędu.
Co to oznacza w praktyce? „Cena gazu ziemnego oraz stawki opłat abonamentowych dla odbiorców w gospodarstwach domowych oraz niektórych kategorii odbiorców realizujących zadania z zakresu użyteczności publicznej (czyli np. żłobków, przedszkoli, szkół i szpitali – red.) pozostaną na dotychczasowym poziomie: 197,29 zł/MWh” – informuje URE.
Odbiorcy biznesowi korzystający z taryfy gazowej Orlenu będą z kolei nadal płacić 196,91 zł/MWh.
Skąd Orlen bierze gaz?
„Grupa Orlen zdecydowała się utrzymać ceny gazu dla swoich klientów na niezmienionym poziomie, mimo wzrostu cen na rynkach w reakcji na napięcia geopolityczne” – tak przedłużenie obowiązującej taryfy gazowej do końca roku skomentował prezes Orlenu, Ireneusz Fąfara, cytowany w komunikacie prasowym myOrlen. Jak dodał, dzięki dywersyfikacji dostaw i wydobyciu gazu ze źródeł własnych Orlen „będzie w stanie utrzymać ceny”.
Czy polski sprzęt z SAFE trafi do Ukrainy? Wicepremier stawia sprawę jasno
Orlen prowadzi wydobycie gazu ziemnego w kraju (eksploatując złoża w Wielkopolsce, na Podkarpaciu, Lubelszczyźnie i Pomorzu Zachodnim), a także za granicą (koncern posiada udziały w kilkunastu koncesjach na Norweskim Szelfie Kontynentalnym, skąd wydobywany gaz jest transportowany gazociągiem Baltic Pipe do kraju; ponadto prowadzi wydobycie gazu w Kanadzie i Pakistanie).
Jeśli chodzi o import LNG, to filarem pozostają USA. W obliczu kłopotów Kataru po zniszczeniu dużej części jego gazowej infrastruktury (a to właśnie Katar był drugim największym dostawcą LNG do Polski w 2025 r.), Orlen może też sprowadzać surowiec w ramach pojedynczych dostaw spot – z Trynidadu i Tobago, Senegalu czy Norwegii. Było to już praktykowane w przeszłości.